Ojciec z Teksasu utrzymuje, że zastrzelił swoją córkę przez przypadek. „Pytała: ‘Czy masz broń?’ A ja powiedziałem: ‘Tak’. Wyciągnąłem ją i po prostu wystrzeliła” – tłumaczy Kris Harrison w nagraniu opublikowanym przez Sąd Koronny w Cheshire na Wyspach Brytyjskich. Śmiertelny „wypadek” miała poprzedzić kłótnia pomiędzy Harrisonem a jego córką, w której oboje spierali się o prezydenta USA Donalda Trumpa. Pomimo kontrowersji w czerwcu 2025 roku ława przysięgłych w Teksasie odmówiła wszczęcia procesu przeciwko Harrisonowi, uznając śmierć 23-letniej Lucy za wypadek.
„Pytała: ‘Czy masz broń?’ A ja powiedziałem: ‘Tak’. Wyciągnąłem ją i po prostu wystrzeliła, gdy tam stała, wystrzeliła, kiedy ją wyciągnąłem” – opisuje Kris Harrison. Sąd z Cheshire w Wielkiej Brytanii nadal prowadzi śledztwo po śmierci Lucy Harrison, jego córki, pomimo uznania zdarzenia przez teksański wymiar sprawiedliwości za nieszczęśliwy wypadek.
Według BBC mężczyzna przyznał się do alkoholizmu i wypicia w dniu zdarzenia „trzech kieliszków wina”, co miało odpowiadać 0,5 litra tego alkoholu. Harrison twierdził jednak, że nie był pijany. Mężczyzna cierpiał wcześniej na poważne problemy alkoholowe, w tym atak w 2023 roku, który zakończył się śpiączką farmakologiczną.
Śmierć Lucy Harrison miała poprzedzić kłótnia o Donalda Trumpa, która wybuchła pomiędzy nią a jej ojcem. Sprzeczkę opisywał w brytyjskim sądzie chłopak 23-latki Sam Littler. Według jego zeznań, Kris Harrison kilka godzin później „zaprosił” córkę do jednego z pokojów na 30 minut przed ich planowanym wyjazdem z teksańskiego Prosper, niedaleko Fort Worth. Po kilku sekundach miał usłyszeć strzały.
Śledztwo w sprawie śmierci Lucy Harrison nadal toczy się w Cheshire. Zdaniem sędzi koronnej Jacqueline Devonish, tuż przed zranieniem Lucy, Kris Harrison wycelował broń w kierunku córki, na co wskazuje rana postrzałowa na klatce piersiowej młodej kobiety.
Red. JŁ