Słowacja, Czechy i Węgry mają dość bezwarunkowego sponsorowania Ukrainy. Polska oddaje Ukrainie ostatnie MiGi-29

Popularne

Strony Internetowe / SEO
Realizacja w jeden dzień!
TEL/SMS: +1-773-800-1520

Słowacki premier Robert Fico napisał list do przewodniczącego Rady Europejskiej Antonia Costy, w którym zapowiedział, że podczas szczytu Unii Europejskiej nie poprze żadnego finansowania przez UE wydatków wojskowych Ukrainy, w którym miałaby uczestniczyć Słowacja.

 

Fico cytował list w czwartek w parlamencie.

Słowacki premier podkreślił, że jego stanowisko się nie zmieni pod żadną presją i niezależnie od tego, jak długo będzie trwać grudniowy szczyt. Dodał jednak, że uszanuje decyzję innych państw członkowskich, jeśli zdecydują się one na własne, dobrowolne zobowiązania.

Jego zdaniem konflikt na Ukrainie nie ma rozwiązania militarnego, a strategia UE wobec tego konfliktu jest niewłaściwa i nieskuteczna. Zauważył, że popiera inicjatywy pokojowe i wysiłki amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa.

Fico cytował list podczas interpelacji poselskich. W parlamencie odniósł się także do strategii bezpieczeństwa USA. Według niego, dokument stwierdza, że UE odchodzi od swoich podstawowych wartości. „Jeśli UE będzie nadal postępować w ten sposób i nie będzie szanować suwerennej polityki, tradycji i korzeni historycznych, to zginie. A jeśli ma zginąć, to niech ginie” – powiedział Fico.

Piotr Górecki (PAP)

 

Czechy/ Babisz stwierdził, że pomoc dla Ukrainy musi być połączona z jasnym planem, jak osiągnąć pokój i zawieszenie broni

Nowy premier Czech Andrej Babisz zaprzeczył jakoby należał do jakiegoś klubu wraz z premierami Słowacji i Węgier. Taką, opisywaną przez czeskie media deklarację złożył Babisz w czwartek w Brukseli, gdzie spotkał się z szefową Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen i przewodniczącym Rady Europejskiej Antonio Costą.

Według relacji agencji CTK z Brukseli Babisz uznał za nieprawdziwe pojawiające się twierdzenia zagranicznych mediów o pewnym „klubie państw problemowych”, do którego miałby teraz należeć.

Zapowiedział, że będzie szukać sojuszników wśród wszystkich państw członkowskich. „Nie należę do żadnego klubu” – zapewnił Babisz w rozmowie z dziennikarzami.

Powiedział, że z obecnej Rady Europejskiej zna ośmiu lub dziewięciu premierów.

„To prawda, że z Viktorem Orbanem mam długotrwałe relacje, ponieważ byliśmy premierami w tym samym czasie. Ale nie jest tak, że mam tu tylko dwóch sojuszników” – podkreślił Babisz, mając zapewne na myśli także premiera Słowacji Roberta Ficę.

Nowy premier Czech stwierdził, że pomoc dla Ukrainy musi być połączona z jasnym planem, jak osiągnąć pokój i zawieszenie broni.

 

Z Pragi Piotr Górecki (PAP)

Orban o nowej strategii USA: Waszyngton będzie wspólnie z nami walczył z upadkiem Europy

Stany Zjednoczone doskonale rozumieją upadek Europy; dostrzegają upadek cywilizacyjny, z którym my na Węgrzech walczymy od piętnastu lat, ale wreszcie nie walczymy z nim sami – napisał w czwartek na X premier Węgier Viktor Orban, komentując nową amerykańską Strategię Bezpieczeństwa Narodowego.

Orban określił amerykańską strategię mianem „najważniejszego i najciekawszego dokumentu ostatnich lat”. „Mówi o Brukseli w tym samym tonie, w jakim administracja Bidena i Bruksela mówiły o nas. Co zasiejesz, to zbierzesz” – ocenił węgierski premier.

Według Orbana „Amerykanie widzą, że Europa utknęła w martwym punkcie długotrwałego impasu gospodarczego”. „Słaby sojusznik nie jest w stanie obronić się sam i nie można na nim polegać w sprawach międzynarodowych” – napisał premier.

„(USA) widzą również kryzys cywilizacyjny Europy. Widzą, że europejskie wartości cywilizacyjne, demokracja i wolny rynek są zagrożone. Że europejscy liberałowie spalili sieć relacji, które kiedyś istniały z Rosją, co było błędem. Według amerykańskich decydentów relacje Europy z Rosją muszą zostać odbudowane na poziomie strategicznym” – napisał Orban, który już kilkakrotnie w ostatnich tygodniach nawoływał do otwarcia kanałów komunikacji pomiędzy Europą i Moskwą.

Premier Węgier udał się z wizytą do Moskwy 28 listopada i spotkał się w Rosji z przywódcą tego kraju Władimirem Putinem. Było to jego trzecie spotkanie z Putinem od pełnowymiarowej inwazji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 r.

Stany Zjednoczone opublikowały pod koniec ubiegłego tygodnia nową Strategię Bezpieczeństwa Narodowego, czyli dokument wyznaczający priorytety polityki zagranicznej i bezpieczeństwa USA. Podkreślono w nim np., że polityka Waszyngtonu w sprawie Europy powinna traktować jako priorytet m.in. powrót do stabilności strategicznej w relacjach z Rosją, umożliwienie Europie wzięcia odpowiedzialności za własną obronę i zapobieganie dalszemu rozszerzaniu NATO.

Strategia mówi o zerwaniu z dotychczasową polityką zagraniczną w wielu podstawowych aspektach i zmienia główny nacisk polityki zagranicznej z rywalizacji z Chinami na bezpieczeństwo wewnętrzne oraz wyznaczenie zachodniej półkuli jako amerykańskiej strefy wpływów. Powołuje się przy tym się na XIX-wieczną doktrynę Monroe, której uaktualnieniem ma być „uzupełnienie Trumpa”.

Z Budapesztu Jakub Bawołek (PAP)

 

CZYTAJ TEŻ: Polska na bocznym torze w kwestii rozmów o Ukrainie. Przyjęliśmy milion ukraińskich uchodźców i byliśmy centrum zaopatrzeniowym dla Ukrainy

Ostatnie polskie MiGi-29 dla Ukrainy (analiza)

Polski Sztab Generalny poinformował o trwających rozmowach na temat przekazania Ukrainie pozostałych używanych przez polskie Siły Powietrzne samolotów myśliwskich MiG-29. W zamian Polska miałaby otrzymać dostęp do ukraińskich technologii rakietowych i dronowych.

W ramach pomocy wojskowej, udzielanej Ukrainie w związku z pełnoskalową agresją Rosji w kwietniu 2023 roku, Polska przekazała już stronie ukraińskiej 14 samolotów MiG-29. W podobnym czasie 14 maszyn tego typu dostarczyła Ukrainie także Słowacja. Pozwoliło to Siłom Powietrznym Ukrainy na uzupełnienie strat, jakie poniosły w początkowej fazie wojny, zwłaszcza wiosną 2022 roku.

Tamte dostawy były krytycznie ważne: pozwoliły bowiem na utrzymanie zdolności operacyjnych ukraińskiego lotnictwa w okresie zanim na Ukrainę dotarły (w połowie 2024 roku) pierwsze samoloty typu F-16 i Mirage 2000. O ile zachodnie maszyny dają większe możliwości wykonywania zadań bojowych, o tyle wyszkolenie pilotów oraz personelu naziemnego wymagało czasu – stąd tak istotne znaczenie polskich i słowackich dostaw, obejmujących samoloty, które są od dawna eksploatowane przez ukraińską armię.

Również aktualnie, po blisko czterech latach wojny, każdy dodatkowy samolot myśliwski jest dla Ukrainy niemal na wagę złota. MiGi-29 wykonują dwa rodzaje zadań: misje związane ze zwalczaniem dronów i pocisków manewrujących oraz wspierania sił lądowych w pobliżu linii frontu. Pierwszy typ zadań polega na patrolowaniu wybranych sektorów i zestrzeliwaniu pojawiających się bezzałogowców (głównie typu Shahed-131/136) oraz pocisków manewrujących. Środki te używane są przez Rosję do atakowania celów na całym terytorium Ukrainy – głównie infrastruktury energetycznej – w związku z czym obrona przed nimi jest jednym z priorytetowych zadań sił odpowiedzialnych za obronę przeciwlotniczą.

Nadal zbyt mała liczba naziemnych zestawów artyleryjskich i rakietowych wymusza zaangażowanie do tego typu działań (zwłaszcza w przypadku zmasowanych ataków, gdy używanych jest po 400-500 dronów i rakiet) również samolotów myśliwskich (zarówno starszych MiG-29 i Su-27, jak i dostarczonych niedawno F-16 i Mirage). Ukraińskie MiGi-29 wykonują także zadania wspierania sił lądowych w bezpośredniej bliskości linii frontu. Samoloty te zostały dostosowane do przenoszenia zachodniego uzbrojenia lotniczego: głównie pocisków służących do zwalczania radarów (amerykańskich AGM-88 HARM) oraz bomb naprowadzanych satelitarnie (przede wszystkim francuskich typu HAMMER).

W Siłach Powietrznych RP nadal pozostaje w służbie 14 samolotów MiG-29, które stacjonują w bazie w Malborku. – Samoloty, o jakich mowa, to 11 maszyn jednomiejscowych i trzy – dwumiejscowe, które przeszły remont i modernizację w latach 2011-2014 w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 2 – podaje w analizie poświęconej tej kwestii ukraiński portal Defence Express. Wiadomo, że samoloty otrzymały wówczas nowe systemy komputerowe, nawigacji i łączności. Informacje na temat ich stanu technicznego nie są jawne, choć w komunikacie strony polskiej jest mowa o kończących się resursach, co oznacza, że mogą one wymagać remontów w celu wydłużenia możliwości eksploatacyjnych (wstępne informacje wskazywały na plany wycofania ich z eksploatacji w 2026 roku). Te prace mogą zostać przeprowadzone zarówno w Polsce, jak i w Ukrainie, która nadal posiada zaplecze remontowe dla samolotów tego typu (m.in. w Lotniczych Zakładach Remontowych we Lwowie). Jednak nawet w takim wariancie będzie to znaczące wzmocnienie potencjału Sił Powietrznych Ukrainy.

Zadania, realizowane dotąd w Polsce przez samoloty MiG-29 mają zostać przejęte przez maszyny typu FA-50 i F-16. Ponadto, w przyszłym roku oczekiwane są dostawy pierwszych maszyn typu F-35A (pierwsze na początku roku, w całym 2026 – 16 samolotów), w związku z czym przekazanie samolotów Ukrainie nie powinno wpłynąć negatywnie na zdolności operacyjne Sił Powietrznych RP; tym bardziej, że wsparcia w zakresie patrolowania przestrzeni powietrznej wobec zagrożenia kolejnymi incydentami z udziałem rosyjskich dronów udzielają Polsce obecnie kraje sojusznicze (m.in. Francja, Niemcy oraz Węgry).

– Przekazanie pozostałych maszyn ma sens z racji tego, że nam te zdolności do obrony powietrznej zapewniają już posiadane samoloty oraz te kupowane – zwłaszcza F-35. Zaś Ukraina wciąż jest atakowana przez Rosję i każdy samolot jest cenny – bo może zwalczać choćby pociski manewrujące – powiedział w rozmowie z PAP dr Michał Piekarski z Instytutu Studiów Międzynarodowych i Bezpieczeństwa Uniwersytetu Wrocławskiego.

Zgodnie z przedstawionym przez polski Sztab Generalny komunikatem, w zamian za dostawy myśliwców Ukraina miałaby udzielić Polsce dostępu do wybranych technologii, związanych z produkcją dronów i pocisków rakietowych.

– Współpraca przemysłowa, przy czym zwłaszcza w zakresie rakiet oraz bezzałogowców dalekiego zasięgu, jest dla nas cenna i na tym powinniśmy się skupić, a nie na najbardziej medialnych dronach FPV – zauważył dr Michał Piekarski. Są to obszary, w których ukraiński sektor zbrojeniowy posiada rozbudowane kompetencje. Drony pozostają kluczowym narzędziem walki w aktualnej fazie wojny z Rosją – ukraiński przemysł zbrojeniowy produkuje je w dużej liczbie, stale (i bardzo dynamicznie – w perspektywie miesięcy lub nawet tygodni) wprowadza korekty i zmiany konstrukcyjne, które adaptują bezzałogowce do realiów pola walki.

Produkcja ta obejmuje pełne spektrum bezzałogowców: od małych dronów FPV, używanych na szczeblu taktycznym, poprzez większe drony bombardujące i zwiadowcze, aż do dużych bezzałogowców o zasięgu kilku tysięcy kilometrów, używanych do atakowania celów w głębi terytorium Rosji. Rozwój współpracy z polskimi firmami tego sektora (która jest już i tak prowadzona, często od kilkunastu lat, np. z WB Electronics, która dostarcza Ukrainie m.in. drony zwiadowcze typu Flyeye oraz amunicje krążącą Warmate) może stwarzać nowe możliwości, jeśli chodzi o opracowanie nowych rozwiązań konstrukcyjnych.

Równie interesujące są perspektywy dla współpracy w obszarze związanym z technologiami rakietowymi: Ukraina produkuje samodzielnie pociski manewrujące Neptun (w wersji przeciwokrętowej, a od niedawna także zdolne do atakowania celów naziemnych oddalonych nawet o 1000 km). Współpraca polsko-ukraińska w tym obszarze ma szansę doprowadzić do rezultatów, które przyniosą korzyści obu stronom.

Dariusz Materniak (PAP)

Podobne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnio dodane