Służby federalne wszczęły śledztwo wobec Amazona po incydencie z udziałem jednego z dronów dostawczych giganta e-commerce, który zerwał kabel internetowy w teksańskim Waco.
Do incydentu doszło tuż po południu we wtorek, 18 listopada, gdy dron MK30 startował pionowo po dostarczeniu przesyłki. W pewnym momencie jeden z sześciu wirników urządzenia zaplątał się w kabel.
Zgodnie z nagraniem z miejsca zdarzenia, wirnik przeciął kabel, a potem dron samodzielnie wylądował na ziemi. Poza tym jednym uszkodzonym elementem dron pozostał nienaruszony. Wyłączając kabel, nie doszło także do uszkodzenia infrastruktury i nie było osób poszkodowanych.
Federalna Administracja Lotnictwa (FAA) oraz Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu (NTSB) przekazały, że wiedzą o incydencie. W związku ze zdarzeniem Amazon został objęty nadzorem federalnym NTSB, która ostatecznie nie wszczęła formalnego śledztwa, natomiast FAA – zgodnie z procedurami – rozpoczęła własne dochodzenie.
Amazon również potwierdził, że do incydentu doszło, zaznaczając przy tym, że dron wykonał „bezpieczne lądowanie awaryjne”, a kabel został naprawiony na koszt firmy.
To kolejny wypadek z udziałem dronów Prime Air. Wcześniej dwa bezzałogowce Amazona zderzyły się z dźwigiem w Toleson w Arizonie. Po wypadku firma tymczasowo wstrzymała usługę dostaw dronami w tym rejonie.
Jednostkowe incydenty nie wpływają na najbliższe plany Amazona, który zamierza rozszerzyć usługę przesyłek dronowych w kolejne miasta – w tym m.in. Richardson w Teksasie, Kansas City, Pontiac, San Antonio i Ruskin.
Red. JŁ