Dwa tygodnie po tragicznych powodziach, które nawiedziły środkowy Teksas, ekipy ratunkowe nadal zmagają się z ekstremalnymi trudnościami w czasie poszukiwań osób wciąż uznawanych za zaginione. Słaba widoczność, zalegające śmieci i ograniczone zasoby znacząco utrudniają działania wzdłuż rzeki Guadalupe. Nieocenioną pomocą okazuje się technologia oparta o sztuczną inteligencję.
Co najmniej cztery zespoły ratownicze korzystają już z urządzenia AquaEye – sonaru ręcznego, który pozwala szybko zlokalizować ciała w wodzie. Sprzęt działa na zasadzie podobnej do radaru – po zanurzeniu sonar wysyła fale dźwiękowe, których echa analizowane są przez wbudowane algorytmy AI. System rozróżnia m.in. skały, wraki i tkanki miękkie, umożliwiając identyfikację obiektów, które mogą być ludzkim ciałem.
„Urządzenie wysyła impulsy dźwiękowe jak każdy sonar. Gdy echa wracają, analizuje je i określa, które obiekty mają największe prawdopodobieństwo bycia człowiekiem” – wyjaśniła Carlyn Loncaric, założycielka i dyrektor generalna AquaEye.
Od momentu zaprojektowania AquaEye w 2020 roku, pierwotnie jako narzędzia dla ratowników wodnych, zastosowanie urządzenia rozszerzono na akcje poszukiwawczo-ratownicze po katastrofach naturalnych. Według Loncaric, zespoły używające AquaEye raportują nawet 80-90-procentowe skrócenie czasu poszukiwań w porównaniu do tradycyjnych metod wymagających łodzi i dużych zasobów ludzkich.
Po powodziach w powiecie Kerr i okolicach, które zabiły co najmniej 135 osób i doprowadziły do zaginięcia ponad 100, gubernator Teksasu Greg Abbott rozszerzył stan klęski żywiołowej na 26 innych samorządów. Ulewne deszcze i gwałtowne wezbrania rzek nadal utrudniają działania ratunkowe.
Red. JŁ