W związku z nowa polityką migracyjną prezydenta Donalda Trumpa Urząd Imigracyjny (ICE), w ciągu pierwszy pięciu miesięcy urzędowania 47. prezydenta USA, zatrzymał w sumie 109 tys. nielegalnych imigrantów. Prawie jedną czwartą wszystkich aresztowań dokonano w Teksasie. W statystykach wyróżniają się także inne stany południa USA – w tym m.in. Floryda.
109 tys. osób zatrzymało ICE w ciągu pierwszych pięciu miesięcy drugiej kadencji Donalda Trumpa. Większość aresztowanych pochodziła z Ameryki Łacińskiej i okolic Karaibów. W ośrodkach detencyjnych najczęściej umieszczano Meksykanów (ok. 40 tys. osób), Gwatemalczyków (15 tys.), Hondurańczyków (12 tys.), Wenezuelczyków (8 tys.) oraz Salwadorczyków (ponad 5 tys.).
Aż 23,2 proc. wszystkich tegorocznych aresztowań miało miejsce w Teksasie. Razem z Florydą, gdzie dokonano 11,1 proc. zatrzymań, te dwa południowe stany odpowiadają za ponad jedną trzecią aresztowań ICE w całym kraju.
Istotnego odsetka zatrzymań dokonano także w Kalifornii (7,1 proc.), Georgii (4,1 proc.), Arizonie (3,2 proc.) oraz Nowym Jorku i Wirginii (po 3,1 proc.).
Najmniej zatrzymań odnotowano w Vermont, na Alasce i w Montanie – łącznie około 100 przypadków.
W tym samym czasie ICE przeprowadziło ponad 150 tys. deportacji – ponad trzy razy więcej niż w analogicznym okresie w 2024 roku, jeszcze za kadencji Joe Bidena. Urząd Imigracyjny jest na prostej drodze do osiągnięcia skali deportacji z czasów prezydentury Baracka Obamy, a jednocześnie daleko od celu, jakim jest wydalanie z USA miliona nielegalnych imigrantów rocznie.
Red. JŁ