Socjolog dr Tomasz Marcysiak o popularności „Kleru”: – Teraz celibat musi być zniesiony

Socjolog dr Tomasz Marcysiak o popularności „Kleru”: – Teraz celibat musi być zniesiony

Rozmowa z dr. Tomaszem Marcysiakiem, socjologiem z WSB w Bydgoszczy, o sukcesie kasowym „Kleru” i zmianach społecznych, jakie mogą po tym nastąpić.

 

– „Kler” obejrzało już ponad 2,5 mln widzów. Od 30 lat żaden film nie cieszył się w takim powodzeniem. Dlaczego? – Miał doskonale przemyślany plan marketingowy. Majstersztykiem było pojawienie się trailera o filmie, a chwilę później usunięcie go z sieci, by zwrócić uwagę na to, że film porusza tak kontrowersyjny temat, że nawet trailer musiał zniknąć z przestrzeni publicznej. I stało się – ludzkie zainteresowanie wzrosło.

– Ale wyobraźmy sobie jakikolwiek inny film, np. o miłości. Czy zniknięcie trailera spowodowałoby tak wielkie zainteresowanie? – Dziś, aby przyciągnąć ludzi do kina, trzeba trafić w temat, który większość interesuje. Nie spodziewam się jednak, że w najbliższym czasie ktoś w Polsce nakręci tak popularny film jak „Gwiezdne wojny”. Ale nagle pojawił się Smarzowski z takim tematem, takim filmem i obsadą, że jesteśmy zadowoleni, że Polacy potrafią zrobić dobre kino.

– Krytycy twierdzą, że to wcale nie jest dobry film, za dużo w nim publicystyki, a za mało poruszenia. – To kwestia gustu, ale trzeba przyznać, że nie tylko promocja filmu była świetna, ale też okazało się, że ten obraz trafił w swój czas. Jeszcze kilka lat temu nikt nie odważyłby się zrobić filmu o duchowieństwie w Polsce. Gdy oglądałem reportaże z różnych gali, miałem wrażenie, że niektórzy nie przyszli na film o problemie, ale na masowe widowisko. Goście na tle ścianki reklamującej film, który miał poruszyć i skłonić do refleksji, przechodzili sami siebie. Uśmiechy, pozy, szpilki, dekolty. Poczułem się tak, jakbym obserwował ludzi, którzy poszli zwiedzać obóz koncentracyjny, ale jeszcze przed bramą robili sobie słitfocie i wrzucali na fejsa. W kulturze masowej pojawiają się takie osoby, które przychodzą na wydarzenie, a nie na film. Ogromną siłą „Kleru” są media społecznościowe. I to nie w kontekście nagonki na Kościół, któremu w tym filmie wytknięto wiele grzechów. Każdy z moich znajomych, który wrzucił w mediach społecznościowych choćby plakat z filmu, spotykał się z komentarzem, że to jest film, który warto, koniecznie trzeba zobaczyć.

– A nie: rozprawmy się z pedofilią w Kościele? – Też. Pojawiały się i hasła: to propaganda opłacona przez wrogie siły, z którymi trzeba walczyć. Ale głównie ludzie reagowali entuzjastycznie: dobry film wczoraj widziałem, idźcie też.

– Myśli pan, że ten film zdoła sprawić, że Kościół zdecyduje się na samooczyszczenie? – Może być takim katalizatorem. Na całym świecie, w krajach, które uchodziły za wzorcowe w kontekście katolicyzmu, obserwujemy, że Kościół dokonuje takiego samooczyszczenia, że ono stało się koniecznością. Pojawiły się raporty o skali nadużyć, ale wszyscy dobrze wiemy, że nikt tego od środka gruntownie nie zbadał. Kościół pokazał tyle, ile chciał pokazać. W Polsce wraz z pojawieniem się filmu „Kler” fundacja „Nie lękajcie się” opublikowała mapę pedofilii i otrzymuje lawinę zgłoszeń każdego dnia, bo ludzie dotąd, nawet po 30 lat, milczeli. To jest tak poważny, delikatny i wrażliwy problem, że wszystkich nas porusza.

– A czy Polacy są już gotowi na poznanie prawdy? – Polacy są gotowi na kolejną wojnę ze sobą. Po jednej stronie stoją twardogłowi obrońcy Kościoła, którzy dadzą sobie obciąć ręce za to, że ta instytucja jest bez grzechu i ci, którzy będą domagać się samooczyszczenia Kościoła. I jeśli to samooczyszczenie się nie dokona, polscy katolicy postąpią tak jak Irlandczycy – przestaną chodzić do kościoła. Jeśli jednak Kościół się naprawi, ten trend się zmieni, bo ludzie potrzebują wiary i religii. W tej całej sprawie nie chodzi przecież o to, by odwrócić się od Boga, ale od obłudnej instytucji. Im więcej hierarchów kościelnych wypowiada się na temat pedofilii w Kościele, tak jak przedwczoraj biskup Pieronek, który uznał, że Kościół nie powinien płacić za zwyrodnialców, tym coraz więcej słyszę obrażających moją inteligencję wypowiedzi. Jak to jest w przypadku innych instytucji? Organizuję obozy dla młodzieży. Muszę się ubezpieczyć od tego, że jeśli dziewczyna z chłopcem znikną mi z oczu i z tego będzie dziecko, dziewczyna ma prawo domagać się ode mnie, organizatora, alimentów. A co dopiero gdyby to opiekun obozu dopuścił się molestowania? To jest dopiero dramat! Tymczasem Kościół, pełen mężczyzn, którzy mają potrzeby seksualne, nie ponosi takiej odpowiedzialności. Razem z samooczyszczeniem powinien nastać kres celibatu. Do Polski nie dotarła reformacja, teraz dopiero się zaczęła. Moim zdaniem jest nieuchronna. Stąd popularność „Kleru”.

 

aip

COMMENTS

WORDPRESS: 0