MŚ – W półfinale Francja , która zwycięża z Urugwajem oraz Belgia, która pokonuje Brazylię!

MŚ – W półfinale Francja , która zwycięża z Urugwajem oraz Belgia, która pokonuje Brazylię!

Dzięki bramkom zdobytym w pierwszej połowie Belgia pokonała typowaną do tytułu Brazylię 2:1. O mistrzostwo świata zawalczą już tylko Europejczycy. O finał Belgowie zagrają z Francuzami. „Niebiescy” pokonali Urugwaj 2:0.

– W życiu nic nie jest proste, o wszystko trzeba zawalczyć. Nie jesteśmy faworytami, ale razem możemy pokonać Brazylię – zapowiadał przed meczem Romelu Lukaku jakby zaprzeczając pomówieniom o braku ducha drużyny w zespole Roberto Martineza. To właśnie słaba atmosfera w zespole i brak poczucia wspólnoty miał sprawiać, że przed dwoma laty odpadli w ćwierćfinale. W Rosji zaszli dalej. Dwa gole zdobyte w pierwszej połowie wystarczyły, aby wygrać w Niżnym Nowogradzie i zakwalifikować się do półfinału. Tym samym 10 lipca w Sankt Petersburgu to oni zawalczą z Francją o grę w finale. Wówczas będą musieli poradzić sobie bez Thomasa Meuniera, który w drugiej części spotkania obejrzał żółtą kartkę. Tych po stronie Europejczyków było znacznie więcej, podobnie jak fauli. Nie unikali mocniejszych wejść, mimo że naprzeciwko siebie mieli znanego z symulowania Neymara. Nie kapitan Canarinhos, a Gabriel Jesus był bliski wywalczenia rzutu karnego. Po konsultacji z systemem VAR arbiter nie zdecydował się podyktować jedenatki po faulu Vincenta Kompany’ego. Defensor Belgii nie był w tym meczu bezbłędny. Momentami zbyt łatwo pozwalał rywalom na dochodzenie do sytuacji. Ratował go prezentujący świetną dyspozycję Thibaut Courtois oraz … słupek. Przy próbie Mirandy zabrakło dosłownie milimetrów, niewiele mylili się również Neymar czy Gabriel Jesus. Brazylijscy kibice mogli więc zadawać sobie pytanie, czemu Tite postawił od początku właśnie na piłkarza Manchesteru City, a nie na Roberto Firmino, który podczas mundialu zdołał strzelić gola pojawiając się na murawie jedynie w końcówkach spotkań . W piątkowym meczu dostał nieco więcej czasu, ale zupełnie go nie wykorzystał. Prawdziwe wejście smoka zaliczył natomiast Renato Augusto. Trzy minuty po wejściu na boisko wykorzystał podanie Coutinho i zdobył honorowe trafienie. Tym samym przedłużył nadzieję na awans. Mimo mocnej końcówki w wykonaniu podopiecznych Tite oraz wielu bramkowych sytuacji wynik nie uległ zmianie i Brazylijczycy jako ostatni zespół spoza Europy opuszczają Rosję. Teraz o mistrzostwo świata walczą już jedynie ekipy ze Starego Kontynentu. Taka sytuacja ma miejsce po raz pierwszy od mundialu w Niemczech w 2006 roku. Podróż powrotna dłużyć może się zwłaszcza Fernan-dinho, który drugi raz z rzędu żegna się z mundialem nieprzyjemnym akcentem. Przed czterema laty zmieniony już w przerwie przegranego 1:7 meczu z Niemcami, teraz zostanie zapamiętany jako strzelec samo-bója w starciu z Belgią.Niefortunną interwencją po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową pokonał Alissona. Brazylijskiego bramkarza zaskoczył również Kevin De Bruyne. Piłkarz City popisał się atomowym uderzeniem po podaniu od Lukaku. Belgijski napastnik do czterech zdobytych w poprzednich meczach goli dołożył więc asystę. 25-latek rozegrał solidne zawody, ale to był wieczór Edena Hazarda. Kapitan Belgów obok błyszczącego w bramce Courtois okazał się jednym z bohaterów swojej drużyny. W środku pola nie miał sobie równych, rywale byli bez silni wobec konstruowanych przez niego ataków. Teraz muszą pogodzić się z porażką i rozczarowaniem u kibiców. Belgowie doskonale znają to uczucie. Na ostatnich dwóch wielkich turniejach zagrali poniżej możliwości.


 

We wcześniejszym spotkaniu Francja pokonała Urugwaj 2:0 i awansowała do półfinału piłkarskich mistrzostw świata w piłce nożnej w Rosji.
Selekcjoner „Niebieskich” Didier Deschamps nie krył wzruszenia. Stwierdził, że w meczu z Argentyną wygranym 4:3 Francja osiągnęła coś wielkiego – teraz po zwycięstwie nad Urugwajem jest zdania, że udało się jeszcze bardziej podnieść poprzeczkę. I mimo, że drużynie brakuje doświadczenia, to zrobiła kolejny krok do przodu. Dodał, że jest niesłychanie dumny ze swoich piłkarzy.

Według komentatorów w pierwszej połowie mecz miał bardzo wyrównany charakter. Pierwszy kwadrans był pasjonującą wymianą ataków z obydwu stron. Potem piłkarze nieco opadli z sił. Przełomowe dla spotkania były ostatnie minuty pierwszej odsłony. Najpierw główka Varanne’a, po której Francja objęła prowadzenie, a potem wprost niewyobrażalna robinsonada Llorisa, który zdołał wybić piłkę na aut też po strzale głową. W drugiej połowie „Niebiescy” mieli więcej z gry, dużo było ładnych kombinacji, szybkich podań, a Urugwajczycy nie potrafili sobie z tym poradzić. Wreszcie Griezmann strzelił tak mocno, że pika jak torpeda przebiła dłonie bramkarza i padł drugi gol.

Najmłodszy wiekowo zespół tych mistrzostw udowodnił, że potrafi świetnie i nowocześnie grać w piłkę. Wśród zrozpaczonych Urugwajczyków wyraźnie widać było brak Cavaniego – nie tylko żądła PSG i reprezentacji, ale i jej niekwestionowanego przywódcy. Pola Elizejskie rozbrzmiewają zaś orkiestrą klaksonów.

 

Kaja Krasnodębska (AIP)

COMMENTS

WORDPRESS: 0