Jest zgoda na szukanie Bursztynowej Komnaty w Mamerkach na Mazurach

Jest zgoda na szukanie Bursztynowej Komnaty w Mamerkach na Mazurach

Pojawiła się kolejna szansa na odnalezienie Bursztynowej Komnaty. Może znajdować się ona w dawnej kwaterze głównej niemieckich wojsk lądowych w Mamerkach (województwo warmińsko-mazurskie). Wkrótce ruszą prace w ukrytym przez Niemców pomieszczeniu.

Wyniki poszukiwań, przeprowadzonych za pomocą georadarów, wskazują że w fundamencie bunkra dawnej kwatery głównej niemieckich wojsk lądowych w Mamerkach znajduje się zamurowane pomieszczenie o wymiarach 2-3 metry.

Lasy Państwowe na których terenie stoi bunkier już wydało zgodę na odwiert, udostępniając badaczom swój teren na 60 dni. Muzeum czeka jeszcze na pozwolenie konserwatora zabytków. Z tym nie powinno być jednak problemu, gdyż ten uzależnia swoją decyzję od stanowiska Lasów.

Odwiert o średnicy pięciu centymetrów, na głębokość około jednego metra, ma rozpocząć się w przyszłym miesiącu. Najpierw trzeba przewiercić się przez sufit ukrytego pomieszczenia. Następnie za pomocą specjalnej kamery będzie można zobaczyć, co znajduje się w środku.

 

– Jeśli kamera wykaże, że tam się coś jest, rozpocznie się drugi etap prac, który będzie polegał na uzyskaniu zgody na dojście do tego pomieszczenia za pomocą dużego odwiertu. Chodzi o to, żeby mógł się tam zmieścić człowiek i wydobyć te skrzynie – mówi Agencji Informacyjnej Polska Press Bartłomiej Polańczyk, opiekun Muzeum II wojny w schronach Centrum Dowodzenia i Łączności w Mamerkach.

Podkreśla, że nawet jeśli okaże się, że pomieszczenie jest puste nie oznacza to, że należy zaprzestać poszukiwań. Niemcy bardzo często w ścianach, w bokach takiego pomieszczenia robili skrytki i  tam mogą być ukryte rzeczy  zamurowane ceglanymi ściankami. Pod koniec tego tygodnia lub na początku przyszłego przedstawimy szczegółowy harmonogram prac – wyjaśnia Polańczyk.

Historia poszukiwania Bursztynowej Komnaty w Mamerkach sięga lat 50. Wtedy to do polskich saperów, którzy stacjonowali w pobliskim Węgorzewie zgłosił się człowiek zatrudniony jako wartownik. Twierdził on, że był świadkiem ukrycia przez Niemców skrzyń w fundamencie bunkra nr 31. Jego informacje były na tyle wiarygodne, że saperzy podjęli działania w poszukiwaniu pomieszczenia i zaczęli wysadzać elementy fundamentu schronu bojowego.

 

– Niestety okazało się, że świadek nie jest w stanie dokładnie określić, gdzie skrzynie zostały schowane, gdyż widział zdarzenie z odległości 300 m, ponieważ bliżej nie był dopuszczony – wyjaśnia Polańczyk.

Dlatego saperzy losowo wybierali elementy, które wysadzali potężnymi ładunkami wybuchowymi. Proces był bardzo czasochłonny, gdyż fundament jest bardzo masywny – ma 80 m długości, 20 m szerokości i wrasta w ziemię na głębokość 10 m. Prace trwały przez tydzień i zakończyły się niepowodzeniem.

Pod pod koniec lat 60. przywieziono na wizję lokalną do Mamerek osadzonego w więzieniu w Barczewie byłego nadprezydenta Prus Wschodnich, Ericha Kocha, którego podejrzewano o nadzór nad ukryciem Bursztynowej Komnaty. Ponowne wysadzanie fundamentów znów nie przyniosło efektów.

 

– My wiedząc o tych sytuacjach,  rok temu – przy okazji badania podziemnego tunelu – wynajęliśmy firmę, która świadczy usługi georadarowe i pomyśleliśmy, że trzeba jeszcze raz sprawdzić bunkier, który był wysadzany. Okazało się, ze georadar wykrył pustkę w betonie na głębokości 1 m i od tego się zaczęła się sprawa – mówi opiekun muzeum.

Bursztynowa Komnata powstała na początku XVIII w. na zamówienie króla pruskiego Fryderyka I Hohenzollerna. Wyłożona bursztynem sala o wymiarach 10,5 m na 11,5 m miała stanowić ozdobę królewskiego gabinetu pałacu w Charlottenburgu koło Berlina. W 1716 r. car Piotr I Wielki podczas wizyty w Prusach otrzymał komnatę w podarunku od Fryderyka Wilhelma (syna Fryderyka I Hohenzollerna) jako dowód przyjaźni i potwierdzenie zawartego sojuszu. Dar trafił do Petersburga.

W 1941 r. komnata została zrabowana przez Niemców. Rok później przewieziono ją w kilkudziesięciu skrzyniach do królewieckiego zamku. W 1944 r. komnatę ponownie zapakowano do skrzyń i umieszczono w zamkowych podziemiach. To ostatnia pewna wiadomość na temat Bursztynowej Komnaty, której dalsze losy są nieznane.

Leszek Rudziński AIP/fot.archiwum (AIP)



COMMENTS

WORDPRESS: 0