Departament Zdrowia stanu New Jersey poinformował w piątek o możliwym narażeniu dwóch mieszkańców stanu na zakażenie hantawirusem. Do ekspozycji doszło podczas podróży samolotem – obie osoby miały kontakt z pasażerem statku wycieczkowego MV Hondius, na pokładzie którego odnotowano przypadki zakażenia mikroorganizmem – przekazało Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC).
Władze stanowe zapewniły, że ryzyko dla ogółu społeczeństwa pozostaje niskie, a obie monitorowane osoby nie wykazują objawów choroby.
„Departament współpracuje z lokalnymi urzędnikami zdrowia publicznego w celu monitorowania powracających podróżnych jako środka ostrożności” – przekazała instytucja w komunikacie prasowym.
Departamenty zdrowia w innych stanach również prowadzą monitoring pasażerów powracających z rejsu. Szczep wirusa związany z rejsem statku Hondius to „wirus Andów”, który – według urzędników – przenosi się przez bliski i długotrwały kontakt z zakażoną osobą lub jej płynami ustrojowymi. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) przenoszenie hantawirusa między ludźmi jest rzadkie i dotyczy głównie domowników lub partnerów.
Statek Hondius wypłynął z Argentyny 1 kwietnia. Pięć dni później, 6 kwietnia, 70-letni obywatel Holandii zachorował na gorączkę, ból głowy i biegunkę. Zmarł na pokładzie 11 kwietnia po wystąpieniu niewydolności oddechowej, gdy statek znajdował się między wyspami Południowa Georgia i Święta Helena na południowym Atlantyku. Ciało mężczyzny zostało usunięte ze statku na Świętej Helenie 24 kwietnia. Jego 69-letnia żona, która również wykazywała już wówczas objawy choroby, zasłabła na lotnisku w Republice Południowej Afryki i zmarła w tamtejszym szpitalu 26 kwietnia.
Zachorowali także Brytyjczyk, który obecnie przebywa na oddziale intensywnej terapii w RPA, oraz Niemka, która zmarła na pokładzie wycieczkowca podczas rejsu w kierunku Republiki Zielonego Przylądka. Jej ciało pozostaje na statku.
Red. JŁ







