Władimir Putin będzie współpracować z koalicją w Syrii, ale wciąż grozi Turcji

Władimir Putin będzie współpracować z koalicją w Syrii, ale wciąż grozi Turcji

Rosja będzie współpracować z USA i Francją w walce z Państwem Islamskim w Syrii, ale ta współpraca będzie zagrożona, jeśli jeszcze kiedykolwiek powtórzy się sytuacja z zastrzeleniem rosyjskiego samolotu przez Turcję – powiedział w czwartek Władimir Putin po spotkaniu z prezydentem Francji Francois Hollande. Tureckie władze próbują załagodzić spór i przypominają, że priorytetem jest wspólna walka z ISIS.

 

Wtorkowy incydent, który zaostrzył stosunki na linii Rosja-Turcja, był jednym z punktów oświadczenia rosyjskiego prezydenta, które wygłosił przed dziennikarzami w czwartek, w Moskwie, tuż po rozmowie z Francois Hollande. Jak stwierdził Władimir Putin, zestrzelenie rosyjskiego bombowca przez turecki myśliwiec na granicy Turcji z Syrią jest dla niego aktem zdrady popełnionym przez kraj, który Kreml uważał za przyjaciela. Prezydent Rosji powiedział także, że Turcja musiała wiedzieć, że atakuje rosyjski samolot. – Już wcześniej poinformowaliśmy Amerykanów, kiedy i gdzie będą działali nasi piloci – mówił Putin, podkreślając, że Turcja jest członkiem koalicji wymierzonej w ISIS, której przewodzi USA.

 

Tymczasem strona turecka podkreśla, że miała prawo zestrzelić bombowiec, który naruszył jej przestrzeń powietrzną oraz zapewnia, że nie wiedziała, że atakuje rosyjską maszynę. – Zestrzelenie niezidentyfikowanego samolotu na tureckim terytorium nie było – i wciąż nie jest – aktem wymierzonym w konkretny kraj – mówił premier Turcji Ahmet Davutoglu w gazecie “The Times”. – Najważniejsza jest ochrona naszego suwerennego terytorium – podkreślał polityk.

 

Z kolei turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan stwierdził w rozmowie ze stacją France 24, że “gdyby Turcja wiedziała, że bombowiec jest rosyjski, może ostrzegłaby go w inny sposób”. Jak zaznacza BBC, polityk zaznacza, że interwencja była koniecznością i nie zamierza przepraszać Rosji, która wcześniej groziła Turcji “poważnymi konsekwencjami”. Kreml wciąż bowiem utrzymuje, że maszyna nie przekroczyła tureckiej granicy, a rosyjscy piloci nie otrzymali żadnego ostrzeżenia. Wojskowi katapultowali się na terenie Syrii, jednak przeżył tylko jeden z nich – drugi został zabity przez syryjskich rebeliantów.

 

Davutoglu podkreślił, jednak że Turcja chce załagodzić spór i wciąż będzie “współpracować z Rosją i jej sojusznikami”. Jak podkreślił, najważniejsza jest solidarność w walce ze wspólnym wrogiem – Państwem Islamskim. Podobną gotowość wyraził w czwartek na Kremlu Władimir Putin. – Jesteśmy gotowi na współpracę z koalicją, której przewodzą Stany Zjednoczone. Ale takie incydenty jak niszczenie naszych samolotów i powodowanie śmierci naszych ludzi są absolutnie nie do zaakceptowania – mówił Putin i zagroził, że jeśli taka sytuacja jeszcze kiedyś się powtórzy, “nie będzie żadnej współpracy z nikim, żadną koalicją ani państwem” – podkreśla Reuters.

 

Na moskiewskim spotkaniu prezydenci Rosji i Francji zapewniali się wzajemnie o chęci współpracy w walce z ISIS. Oba kraje w ostatnim czasie zostały poważnie zaatakowane przez dżihadystów. W atakach w Paryżu sprzed dwóch tygodni zginęło 130 osób, z kolei w katastrofie rosyjskiego airbusa na Półwyspie Synaj, którą spowodowała bomba na pokładzie, życie straciło 224 cywilów. Putin i Hollande mówili po spotkaniu, że oba kraje będa wymieniać się militarnymi informacjami na temat syryjskich baz Państwa Islamskiego oraz informować się nawzajem o planowanych nalotach.

 

– To będzie szeroko zakrojona antyterrorystyczna koalicja pod banderą ONZ – mówił Putin. – Stworzenie dużej koalicji jest konieczne. ISIS to wspólny wróg – dodał prezydent Francji Francois Hollande, podkreślając jednak, że priorytetem jest również stabilizacja sytuacji w Syrii.

 

Na tym polu mogą jednak pojawić się spięcia – międzynarodowa koalicja jest bowiem zagorzałym przeciwnikiem syryjskiego prezydenta Baszara al-Assada, którego popiera za to Kreml. Podjęcie się przez Putina nalotów w Syrii, które rozpoczęły się pod koniec września, oraz chęć międzynarodowej współpracy to jednak wyraźny znak, że Rosja chce zbliżyć się do Zachodu i przestać być czarnym charakterem na arenie międzynarodowej – zaznaczają eksperci.



COMMENTS

WORDPRESS: 0