Warszawa: Niepokojący kurs autobusu 523. Pijany Arab zaczepiał pasażerów, nachalnie podrywał i pozostawił bagaż

Warszawa: Niepokojący kurs autobusu 523. Pijany Arab zaczepiał pasażerów, nachalnie podrywał i pozostawił bagaż

Kierowca autobusu miejskiego opublikował w sieci relację z niepokojącego kursu, jaki odbył prowadząc pojazd linii 523.

 

Na pokładzie autobusu napięcie wzbudzał “młody chłopak o arabskim wyglądzie”. Interweniować miała straż miejska, jednak… patrol nie zdążył dojechać na właściwy przystanek.

 

Podejrzany pasażer

 

Całe zdarzenie z udziałem młodego mężczyzny o arabskiej aparycji opisał kierowca miejskiego autobusu. Problemy zaczęły się już na pętli, jeszcze przed odjazdem autobusu. Sprawca zamieszania siedział sam na końcu pojazdu. Z uwagi na fakt, że inny autobus tej samej linii odjeżdżał wcześniej, kierowca postanowił wyprosić Araba z pojazdu i skierować do pierwszego pojazdu.

 

– Mówię że koniec trasy, że nie odjeżdżam pierwszy. Chłopak oddaje się modlitwie, wyraźnie kreśli jakiś religijny znak, podnosi się, podchodzi do mnie i mówi że on chce zostać, bo potrzebuje na Dworzec Zachodni jechać. Ja na to, że tamten autobus odjedzie pierwszy, więc proszę go o opuszczenie pojazdu. Facet niestety nie daje za wygraną, a z ust czuć wyraźnie alkohol – opisuje autor strony BusDziennik.

 

Następnie obcokrajowiec postanowił zawiązać bliższą więź z kierowcą. – Chwyta mnie za ręce, próbuje przyjacielsko nawiązać kontakt – opisuje autor. Chłopak powiedział, że jest przyjacielem, a nie wrogiem, zapewnił kierowcę, że nie ma się czego bać, przedstawił się jako Hakir. Pracownik MZA nie dawał za wygraną, wciąż nalegał, by mężczyzna opuścił pojazd. Wówczas podejrzany pasażer zapytał, czy może zostawić swój bagaż i na chwilę wyjść. Kierowca odmówił, jednak Hakir nie zastosował się do jego próśb, zostawił torbę i opuścił autobus.

 

– Pilnuje jednak, bym mu nie odjechał. Gdy wraca, podchodzi już do kabiny. Ja zabezpieczam ją, by nie mógł jej od zewnątrz otworzyć i znów nawiązuje rozmowę – tym razem przez szybę – pisze BusDziennik.

 

Ja też jestem z policji

 

Kierowca zagroził natarczywemu mężczyźnie wezwaniem policji. Słysząc to, chłopak wyraźnie zmienił ton rozmowy. Powiedział, że sam pracuje w policji i miał pretensje do szofera, że ten “chce go wpakować do pudła”. Następnie uraczył kierowcę soczystą wiązanką, po czym opuścił autobus i prędko udał się do tego, który miał odjechać szybciej.

 

– Obserwuję jeszcze co tam się dzieje. Okazuje się, że tam też mężczyzna dość sporą uwagę zbiera. Widzę, że kierowca interweniuje. Ale ostatecznie zabiera chłopaka (…) – opisuje dalej kierowca.

 

O odpowiedniej godzinie kierowca ruszył z pętli, z nadzieją, że niepokojąca sytuacja nie powtórzy się. Niestety, na jednym z przystanków trasy do autobusu ponownie wsiadł Hakir. Prawdopodobnie został wyrzucony z pierwszego pojazdu.

 

– Gość zaczyna chodzić po wozie i zaczepiać ludzi. Może nie robi tego jakoś mega niebezpiecznie, ale daje się wyczuć jego nachalną obecność – pisze BusDziennik.

 

Zaniepokojony kierowca postanowił zgłosić sytuację do centrali, opisując dokładnie jej przebieg przez radio. Zdradził swoje położenie i poprosił o pilną interwencję strażników miejskich.

 

Nachalny podryw

 

Kierowca stale obserwował zachowanie arabskiego pasażera. W pewnym momencie zaczął on zagadywać samotnie podróżującą dziewczynę, wyglądało to na bardzo nachalny podryw.

 

– Proszę mnie zostawić – słyszę wyraźny ton dziewczyny skierowany do młodego chłopaka. Mam ochotę zatrzymać autobus, wyjść i wyprowadzić go siłą. Serio. Ale nie, trzeba powstrzymać nerwy. (…) Może jednak straż za rogiem stoi? (…) Naprawdę jestem w bojowym nastroju. Do tego stopnia, że gdybym zobaczył radiowóz gdzieś po drugiej stronie ulicy, to zmieniłbym trasę byleby tylko pod niego podjechać – pisze BusDziennik.

 

Spóźniona interwencja

 

Autobus niemal dojeżdża już do Dworca Zachodniego. Straż miejska wciąż nie zjawiła się na żadnym z przystanków. Sytuacja w autobusie pozostawała niezmienna, dziewczyna cały czas musiała bronić się przed niechcianymi zalotami.

 

– Chciałbym jakoś zareagować, żeby czuła się w moim autobusie bezpiecznie. Ale są pewne procedury, które trzeba stosować, by się cała “akcja” udała. Dlatego zostaję w kabinie – wyznaje desperacko kierowca.

 

Przystanek Dworzec Zachodni. Na nim wysiada zakłopotana dziewczyna, za nią Hakir. – Zaciągam ręczny, wstaję i próbuję ją odszukać wzrokiem w tłumie, żeby zaproponować jakąkolwiek pomoc. Niestety zarówno on, jak i ona, znikają w tłumie przechodniów – czytamy w relacji. Zestresowany kierowca dotarł do przystanku Hala Kopińska. Tam czekał…radiowóz straży miejskiej. Na miejscu funkcjonariusze upewnili się tylko, czy kierowca nie potrzebuje już pomocy. Odparł, że podejrzany pasażer wysiadł, a kierowca czekał na interwencję przez całą trasę.

 

– No dobrze, ale już nie potrzeba interwencji? – Nie, nie trzeba, dziękuję. Lekko rozdygotany całą sytuacją dojeżdżam do przystanku Wawelska. Tam zerkam na czas, otwieram drzwi kabiny i mówię: – Proszę państwa, niestety jesteśmy przed czasem, więc musimy chwilę poczekać! – zgorzkniale kwituje pracownik MZA

 

 

 

AIP



COMMENTS

WORDPRESS: 0