W rolników w amerykańskim Wisconsin mocno uderzają wysokie ceny paliw związane z wojną z Iranem – powiedział PAP Darin Von Ruden, prezes związku farmerów w tym stanie. Ubolewał, że jako przedstawiciel branży mleczarskiej odczuje też negatywne skutki napięć handlowych między USA a Kanadą.
— Kiedy zaczynałem prowadzić farmę w 1990 roku, w stanie Wisconsin były 43 tysiące gospodarstw mlecznych. Około miesiąca temu liczba ta spadła poniżej pięciu tysięcy. Te dane nie są dobrym znakiem dla nikogo, kto chciałby rozpocząć działalność w rolnictwie — ubolewał mieszkaniec leżącego na północy USA regionu.
Von Ruden był jednym z uczestników protestu w Milwaukee, gdzie w środę i czwartek odbywało się posiedzenie ministrów odpowiadających za handel z gospodarek G20. Demonstrację zorganizowała koalicja związków zawodowych i organizacji pozarządowych.
— Jeśli chodzi o szczyt G20, to przywódcy tych państw mają możliwość, by zadbać o to, aby wszystkie sektory gospodarki były traktowane jednakowo. Obecnie jednak rolnictwo nie jest, naszym zdaniem, traktowane na równi. Rolnicy dostają grosze, które zostają na końcu całego łańcucha dostaw — podkreślił rozmówca PAP.
Von Ruden ocenił jako „zdecydowanie negatywny” wpływ polityki administracji Donalda Trumpa na sytuację rolników w Wisconsin.
— Wszystko, czego potrzebujemy do produkcji, w ciągu ostatnich dwóch lat podrożało. A teraz w związku z wojną w Iranie ceny paliw bardzo mocno uderzają w rolników, zwłaszcza że trwa sezon żniw i ciągniki pracują codziennie. Jeśli jeden z maszynowych zestawów zużywa około 100 galonów (ok. 379 litrów) oleju napędowego dziennie, to oznacza, że producent musi wydać na zbiory o 150 dolarów więcej dziennie na tę jedną maszynę — zwrócił uwagę farmer, który prowadzi ekologiczne gospodarstwo mleczne.
Stan Wisconsin znany jest przede wszystkim z mleczarstwa i produkcji sera. Jest również amerykańską stolicą przemysłu piwowarskiego. W Milwaukee swoje zakłady ma Harley-Davidson. Wisconsin to jeden z tzw. swing states, czyli stanów wahających się, w których poparcie dla obu głównych partii jest podobne, a wynik wyborów nie jest z góry przesądzony.
Międzynarodowe umowy handlowe „powinny dawać rolnikom i wszystkim innym ludziom z klasy pracującej możliwość utrzymania się bez konieczności harowania ponad siły” – powiedziała PAP Michelle Ramirez-White, dyrektorka ds. relacji z administracją publiczną miejscowego związku rolników.
Ramirez-White zaznaczyła, że wojny celne bardzo utrudniły farmerom planowanie przyszłości. — Same cła nie są złe, jeśli są właściwie stosowane (…). Niepewność związana z tym, że rynki się otwierają, zamykają, a następnie ponownie otwierają, utrudnia rolnikom planowanie przyszłych upraw i zbiorów, a także inwestowanie w gospodarstwa z myślą o kolejnych pokoleniach — podkreśliła Amerykanka.
Również Margaret Hansbrough z organizacji zajmującej się ochroną środowiska Sierra Club zwróciła uwagę na to, że „chaos związany z cłami Trumpa doprowadził do dużej niepewności i nieprzewidywalności; zwiększył koszty dla konsumentów, ale również koszty produkcji”. — Trudno jest planować z roku na rok. Ludzie w Stanach Zjednoczonych patrzą na to, ile wszystko kosztuje, zarówno w pracy, jak i w domu — dodała.
— Chcemy uczciwego handlu, który obejmuje standardy ochrony środowiska i standardy pracy, chroni prawa pracowników i prawa człowieka oraz przyczynia się do walki o czystszy klimat — zaapelowała w rozmowie z PAP.
Von Ruden zaznaczył, że jako hodowca bydła mlecznego „prawdopodobnie odczuje szczególnie mocno” skutki napięć handlowych USA z Kanadą. — Kanadyjski sektor mleczarski ma dobre mechanizmy ochronne, które mają zapewniać rolnikom równe traktowanie i uczciwe wynagrodzenie. Jeśli więc część amerykańskich produktów nie może obecnie trafić do Kanady z powodu trwającej wojny (handlowej), oznacza to, że produkty te pozostaną na rynku amerykańskim. Ostatecznie doprowadzi to do spadku cen, ponieważ powstanie problem nadpodaży wywołany tymi zakłóceniami. W konsekwencji za dwa–trzy miesiące ceny, które otrzymujemy za mleko, będą niższe niż obecnie — wyliczał farmer.
— Rolnicy nie oczekują, że z dnia na dzień się wzbogacą, ale z pewnością chcą mieć możliwość, by mieć z czego się utrzymać — podsumował prezes związku rolników Wisconsin.
— Donald Trump jest bardzo dobry w składaniu wielkich obietnic, ale bardzo słaby w ich spełnianiu, ponieważ tak naprawdę mu nie zależy. Jest oszustem. Zawsze nim był — krytykował prezydenta inny uczestnik protestu, Ryan Harvey z organizacji pozarządowej Public Citizen.
Według niego „wspólnym mianownikiem polityki handlowej Trumpa — czy mówimy o cłach, czy o umowach handlowych — jest to, że wielkie firmy technologiczne dostają to, czego chcą”. — Pochodzę z Baltimore, w stanie Maryland. W latach 70. mieliśmy tam największą hutę stali na świecie. Wszystkie te miejsca pracy zniknęły. A co jest tam teraz? Magazyn Amazona. Trudno o większą metaforę — dodał aktywista.
Z Milwaukee Natalia Dziurdzińska (PAP)






