Latające samochody były jeszcze niedawno pieśnią przyszłości, a wyobrażenie o nich – zupełnie inne, niż obecnie. Rozwój technologii dronów sprawił, że od podniebnych aut dzieli ludzkość już tylko wdrożenie ich do produkcji seryjnej. W Kalifornii powstaje właśnie jeden z pierwszych „latających samochodów”, który, co ciekawe, nie wymaga licencji pilota.
W Center for Automotive Research w powiecie Northampton w Karolinie Północnej odbył się test nowego wynalazku z Kalifornii – elektrycznego „latającego samochodu”. Pivotal, bo tak nazywa się pojazd, w ramach demonstracji swoich możliwości wzbił się na ok. 150 stóp wysokości, a przed lądowaniem wykonał płynną pętlę.
Zgodnie z udostępnioną przez konstruktorów specyfikacją techniczną – rama Pivotala jest zbudowana z kompozytu węglowego, dzięki czemu jest on bardzo lekki. Zainstalowany silnik elektryczny pozwala „latającemu samochodowi” na pokonanie ok. 25 mil z prędkością 60 mil na godzinę. Prędkość nie jest zawrotna, ale Pivotal nie stoi w korkach i może pokonać ten dystans w niemal idealnej linii prostej. Większość pracy pilota wykonuje w pojeździe system stabilizacji. W najbliższej przyszłości konstruktorzy chcą dodać do swojego wynalazku autopilota opartego o GPS. Pivotal może oczywiście startować i lądować pionowo.
Twórcy Pivotala wskazują, że największą zaletą „latającego auta” są związane z kwestiami prawnymi. „Latający samochód” mieści się w ramach regulacji FAA Part 103 dotyczących ultralekkich statków powietrznych, takich jak m.in. szybowce. Niska waga Pivotala sprawia, że do latania nim nie jest wymagana licencja pilota. Oczywiście z ograniczeniami – takim pojazdem wciąż nie można latać nad lotniskami, obszarami gęsto zaludnionymi oraz w nocy.
Podobny pojazd – Jetson ONE – już kilka temu powstał w Polsce.
Red. JŁ