HomeCiekawostki

W Gdańsku uczczono pamięć ostatniej domniemanej czarownicy. Anna Krüger w 1659 r. została spalona na stosie

W Gdańsku uczczono pamięć ostatniej domniemanej czarownicy. Anna Krüger w 1659 r. została spalona na stosie

W 360 rocznicę spalenia na stosie ostatniej gdańszczanki posądzonej o konszachty z diabłem, przed Ratuszem Staromiejskim odbyła się inscenizacja wydarzeń z drugiej połowy XVII w. Organizacji happeningu podjął się KOD Pomorze oraz Stowarzyszenie Edukatorów i Terapeutów “Zaczarowani”.

Uboga staruszka Anna Krüger mieszkała w gdańskim azylu dla chorych na ospę. Sama nigdy jednak nie zachorowała, mimo że wirus zabił wielu młodszych i zdrowszych członków lokalnej społeczności. W tamtych czasach tak sędziwe kobiety należały do rzadkości. Zniedołężniała i zdziwaczała Anna uchodziła za osobę bardzo pobożną, jednak nawet to nie uchroniło jej przed podejrzeniami o czary. Gdy masowo zaczęło padać bydło, gdańszczanie zaczęli szukać kozła ofiarnego. Szybko orzeczono, że to Anna była wszystkiemu winna. Pomimo okrutnych tortur, przez długi czas utrzymywała swoją niewinność.

 

Gdy pokazano jej narzędzia tortur, które mieli użyć na niej oskarżyciele w końcu przyznała się do czarów, mówiąc, że wszystkiego nauczyła się od męża i że zaczęło się to w Dzień Świętego Mikołaja. 9 grudnia 1659 r. przerażona i wątła starowinka została wyprowadzona na plac przez kata, który przywiązał ją do pala otoczonego drewnem opałowym. W akcie miłosierdzia tuż pod sercem przymocowano jej małą torebkę prochu. Gdy płomienie dosięgły jej klatki piersiowej eksplozja uratowała ją przed dalszą agonią.

 

Dokładnie 360 lat później na trawniku przed Ratuszem Staromiejskim stanął symboliczny stos. Organizatorzy happeningu przedstawili sąd nad wiekową gdańszczanką. W jej role wcieliły się dwie aktorki. Jedną z nich była historyczną Anna, która mówiła o swoim strachu i niezrozumieniu tego, co ma ją spotkać. Druga miała symbolizować współczesną osobę, która wyraża brak zrozumienia otaczającego ją świata. [przycisk_galeria] Nie był to jednak ostatni gdański proces o czary. W 1670 roku winną uznano Wollbrecht Hellinsche, mieszkankę Wisłoujścia.

 

Nie spalono jej jednak, ale na zawsze wygnano z miasta. Zmiana podejścia nastąpiła po tym, jak papież nalegał na większą powściągliwość w przypadku procesów o czary. Warto zaznaczyć jednak, że Gdańsk porzucił palenie kobiet oskarżonych o czary 140 lat wcześniej niż inne państwa Europy.

 

O rehabilitację Anny Krüger od kilku lat stara się Stowarzyszenie Edukatorów i Terapeutów „Zaczarowani”. Współcześnie przypuszcza się, że mogła być osobą cierpiącą na demencję, czy chorobę Alzheimera.

 

– Takie osoby wzbudzają w innych lęk, bo często zachowują się niezgodnie z normą, żyją w swoim świecie i przez to są nawet dzisiaj są wykluczane ze społeczeństwa – możemy przeczytać na stronie poniedziałkowego wydarzenia. – Wykluczane w różnej formie, poprzez wyrzucenie z domu, okradanie z emerytury, wyśmiewanie, wyszydzanie, czy ubezwłasnowolnienie. Trzy lata temu stowarzyszenie złożyło wniosek o rehabilitację Anny Krüger do Rady Miejskiej w Gdańsku. Otrzymali decyzję odmowną. Miała być ona uargumentowana brakiem czasu, a także faktem, że Rada Miasta nie jest prawnym następcą rady, która skazała skazała kobietę przed 360 laty.

 

aip

COMMENTS