Jednym ze sztandarowych punktów programu burmistrza-elekta Nowego Jorku jest stworzenie sieci miejskich sklepów spożywczych, które miałyby sprzedawać produkty taniej oraz w tych częściach Wielkiego Jabłka, gdzie dostęp do supermarketów jest ograniczony. Modelu biznesowego nowojorskiego „Społem” ma w ogóle nie być, bo w założeniu ma być to projekt non-profit. Zdaniem właściciela jednej z sieci sklepów spożywczych z pozoru sensowny pomysł nie zadziała w praktyce.
Zwycięzca wyborów na burmistrz Nowego Jorku Zohran Mamdani niedługo obejmie stery Wielkiego Jabłka, a tym samym zyska możliwość wprowadzenia w życie obietnic, które głosił w trakcie kilkumiesięcznej kampanii wyborczej. Jednym z pomysłów burmistrza-elekta, który odbił się bardzo szerokim echem w medialnym i politycznym eterze, jest powołanie miejskiej sieci supermarketów.
Zgodnie z założeniami, sklepy prowadzone przez miasto nie miałyby generować zysku, a kolejne oszczędności wynikałyby z pokrywania przez miasto kosztów czynszu i podatków od nieruchomości. Towar ma być kupowany w hurtowych ilościach i za hurtową cenę, a następnie za taką samą lub – biorąc pod uwagę, że część obciążeń byłaby pokrywana przez miasto – nawet niższą cenę w obrocie detalicznym. Środki na dotowanie przedsięwzięcia mają pochodzić z nowych podatków, w tym dodatkowego 2-procentowego obciążenia podatkiem dochodowym dla zarabiających powyżej 1 mln dol. rocznie oraz podwyżki podatku od firm do 11,5 proc.
Wielu ekspertów jest sceptycznych. Zdaniem prof. J.C. Polanco z Uniwersytetu Mount Saint Vincent Mamdani napotka na opór już na etapie procedowania projektu w Radze Miasta. Część radnych może zagłosować przeciw powołaniu publicznej sieci marketów, z którą będą musiały konkurować sklepy prywatne. Te są – zdaniem wielu samorządowców – „częścią tkanki społecznej” dzielnic Wielkiego Jabłka.
Inni, jak John Catsimatidis, właściciel m.in. sieci supermarketów D’Agostino, uważa, że nawet jeżeli Rada Miejska dopuści do realizacji pomysłu, projekt upadnie, bo tak w przeszłości kończyły podobne inicjatywy. Powołał się przy tym na przykład z Kansas City i podkreślił, że „Nowy Jork jest miastem kapitalistycznym”.
Catsimatidis miał na myśli sklep „KC Sun Fresh”, który otwarto w Kansas City w 2018 roku. Publiczne centrum handlu spożywczego oparto o wykupione przez miasto centrum handlowe Linwood Shopping Center. Kansas City kupiło obiekt za ok. 17 mln dolarów. Początkowo publiczny hipermarket cieszył się dość dużą popularnością – odwiedzało go 14 tys. osób tygodniowo. Z czasem liczba ta spadła do 4 tys., a sklep zaczął przynosić ogromne straty (885 tys. dol. w 2024 roku). Gwoździem do trumny projektu była fala kradzieży i wandalizmu, a także – nie bez związku z uprzednim – wzrost kosztów ubezpieczenia. KC Sun Fresh zostało zamknięte w lipcu bieżącego roku.
Red. JŁ