Melissa Lynn Beisel, 41-letnia mieszkanka Placentia w powiecie Orange w Kalifornii, została aresztowana 4 czerwca pod zarzutem zamordowania swojego dwuletniego syna Aidana. Do śmierci dziecka doszło we wrześniu zeszłego roku.
W dniu zdarzenia policja pojawiła się w domu Beisel po wcześniejszym zgłoszeniu pod numer alarmowy 911. Funkcjonariusze zastali kobietę pod prysznicem z odkręconą wodą, trzymającą w rękach ciało dwuletniego syna.
Chłopiec został przewieziony do szpitala, gdzie stwierdzono jego zgon. Beisel również trafiła do szpitala z powodu powierzchownych ran kłutych szyi i ramion.
Śledczy ustalili, że przebywała w łazience z ciałem dziecka przez około 6 godzin, zanim oboje odnalazł ojciec chłopca i zadzwonił pod numer 911. W domu przebywała wówczas czwórka innych dzieci w wieku nastoletnim.
Oskarżona zeznała w rozmowie ze śledczymi, że kąpała syna w plastikowym pojemniku ustawionym pod prysznicem, odeszła na chwilę po mydło, a po powrocie znalazła dziecko w wodzie twarzą do dołu. Twierdziła, że próbowała reanimować niemowlę, a gdy uznała, że resuscytacja nie przynosi skutku, dokonała samookaleczenia ostrym przedmiotem.
Po wypisaniu ze szpitala 41-latce postawiono zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci oraz znęcania się nad dzieckiem.
Z początku śmierć chłopca uznano za przypadkowe utonięcie. Dalsze dochodzenie wykluczyło je jednak jako przyczynę śmierci. Uznano więc, że matka celowo zamordowała niemowlę.
Beisel została ponownie zatrzymana i aresztowana w Coarsegold w powiecie Madera. Postawiono jej nowe zarzuty: morderstwa i napaści na dziecko z użyciem siły mogącej spowodować poważny uszczerbek na zdrowiu ze skutkiem śmiertelnym.
W przypadku skazania 41-latce grozi kara od 25 lat do dożywotniego pozbawienia wolności.
Red. JŁ







