Toruń: Zabił matkę i córkę na pasach na Grudziądzkiej. “Proszę o wybaczenie” – mówił Filip K.

Toruń: Zabił matkę i córkę na pasach na Grudziądzkiej. “Proszę o wybaczenie” – mówił Filip K.

Ruszył proces 27-letniego Filipka K., oskarżonego o spowodowanie wypadku na pasach przy ul. Grudziądzkiej, w którym zginęły matka i córka. Kierowca przyznał się do tego, że jechał za szybko i uderzył w kobiety. Prosił o wybaczenie krewnych. 

– Przyznaję się do zarzucanych mi czynów. Chcę zwrócić się do rodziny (ofiar-red.). Chcę was bardzo przeprosić. Nie chciałem tego, co się wydarzyło. Chcę was prosić o przebaczenie – mówił dziś (13.05) Filip K., kierowca bmw. Trójka rodzeństwa słuchała tych słów z kamiennymi twarzami. Proces 27-latka ruszył dziś przed Sądem Rejonowym w Toruniu. Mężczyzna odpowiada za spowodowanie tragedii, do której doszło 29 grudnia 2019 roku, około godz. 19.00, na przejściu dla pieszych przed supermarketem Auchan przy ul. Grudziądzkiej. Od uderzenia samochodem zginęły tutaj dwie kobiety: matka i córka. Nie miały szans z rozpędzonym bmw. 
-Prokuratura Rejonowa Toruń Centrum Zachód zarzuca Filipowi K., że umyślnie i rażąco naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Będąc w terenie zabudowanym jechał zdecydowanie za szybko, bo przynajmniej 85 km/godz. Do tego poruszał się lewą stroną jezdni. Przed przejściem dla pieszych nie zachował szczególnej ostrożności i z impetem uderzył w przechodzące prawidłowo pasami panie Ewę i Małgorzatę (52 i 18 lat). Zarówno w śledztwie, jak i w sądzie Filip K. przyznał się do winy. Zapewniał, że w ostatnim momencie chciał jeszcze wyminąć kobiety. Teraz grozi mu od 6 miesięcy do 8 lat więzienia. Będzie to jego kolejny wyrok, bo jeden – za inne przestępstwo – ma do odbycia (zostało mu jeszcze 6 miesięcy kary). Tamtego grudniowego wieczora siąpił deszcz. Widoczność na drodze generalnie była słaba, a warunki wymagające (mokra i śliska jezdnia). Filip K. wracał do Torunia z Chełmży, gdzie odwiedzał znajomą. Wraz z nim jechała 20-letnia Aleksandra, jego dziewczyna. Siedziała z przodu, obok niego. – W ostatniej chwili zauważyliśmy przed maską dwie kobiety. Pamiętam tylko huk i to, że poleciała przednia szyba – zeznała w sądzie pani Aleksandra. Twierdziła, że jej partner jechał i zachowywał się normalnie. 
-Młoda kobieta natychmiast wezwała pogotowie. Inne osoby, które wysiadły z samochodów, do jego przyjazdu próbowały reanimować potrącone kobiety. Filip K. podszedł do ofiar. – Był w szoku, roztrzęsiony – zapamiętała pani Aleksandra. – Wcześniej z nikim się nie ścigaliśmy. Równolegle z nami nie jechał żaden samochód. Widoczność w miejscu wypadku była bardzo słaba, padał deszcz, było ciemno. 
-Niestety, świadkowie przesłuchiwani dziś przez sędziego Krzysztofa Dąbkiewicza mieli sporo niepokojącego do powiedzenia o tym, jak jechało bmw tuż przed tragedią. Złe wspomnienia mają chociażby małżonkowie I., którzy tego wieczoru także wracali z Chełmży do Torunia. Ciemne bmw zbliżyło się do nich bardzo blisko z tyłu. – Ten samochód gwałtownie nas wyprzedził. Było ciemno, padał deszcz- relacjonowała dziś w sądzie pani I., dodając, że opisywane bmw w podobnie ryzykowny sposób wyprzedzało potem auta jadące przed nimi. Jechało tak niebezpiecznie, że prawie nie doprowadziło do czołowego zdarzenia. 
-Inny świadek, pan Krzysztof, tuż przed tragedią wracał z supermarketu Auchan. Matkę i córkę minął na przejściu dla pieszych. Gdy on z niego schodził, one wkraczały na pasy. Potężny huk usłyszał, gdy odszedł jakieś 50 metrów od przejścia. Zapamiętał, że widział bmw jadące lewą stroną jezdni. Samego wypadku nie widział.
Małgorzata Oberlan aip


COMMENTS

WORDPRESS: 0