HomeMałopolskie

Tatry: Turyści wchodzą na Giewont mimo zakazu i mimo burzy

Tatry: Turyści wchodzą na Giewont mimo zakazu i mimo burzy

Mimo zamkniętego szlaku na Giewont, tam cały czas wchodzą ludzi. Okazuje się nawet, że turyści nadal tam idą, gdy zbiera się na burzę. 

Szlak na Giewont – od Wyżniej Kondrackiej Przełęczy do samego krzyża – został zamknięty zaraz po czwartkowej burzy. Pioruny bijące w kopułę Giewontu zniszczyły sztuczne ułatwienia dla wędrowców – łańcuchy i ich mocowania. Ponadto na szlaku leży wiele kamieni rozrzuconych w wyniku uderzenie piorunów. Wędrowanie po szlaku może być niebezpieczne. TPN zamknął całkowicie szlak – ogrodził go fladrami, zawiesił informacje w języku polskim i angielskim. Mimo tego w nocy z czwartku na piątek na szczyt Giewontu wspięło się dwóch młodych turystów. Podpisali się na krzyżu, a ponadto zrobili sobie zdjęcie, jak siedzą przy krzyżu. Następnie wrzucili zdjęcia na jeden z portali społecznościowych. Informacja ta szybko została wychwycona. Sprawą zajęła się straż parku.

 

– Mężczyźni ci nie uszanowali miejsca, gdzie wcześniej zginęli ludzi a dziesiątki zostało rannych. Złamali przy tym zakaz wstępu na zamknięty szlak, ponadto poruszali się po Tatrach nocą – mówi Edward Wlazło, komendant straży Tatrzańskiego Parku Narodowego. Zdjęcia z portalu społecznościowego zostały usunięte. TPN zachował je sobie. Służby parku starają się teraz zidentyfikować mężczyzn. – W razie potrzeby pomogą nam w tym policjanci. Chcemy ukarać tych turystów mandatami. Za to co zrobili grozi łącznie mandat w wysokości do 1000 zł – mówi Edward Wlazło. Okazuje się, że nie są oni jedynymi nielegalnymi zdobywcami Giewontu. Od piątku co rusz pojawiają się informacje, że kolejni śmiałkowie wychodzą na szczyt mimo zakazu. Robią to zarówno w dzień, jak i w nocy.

 

Wieczorem z soboty na niedzielę np. z Zakopanego widać było światła czołówek na Giewoncie. – Od piątku w rejonie przełęczy pojawiają się nasze patrole strażników. Są do wieczora. Ale np. w weekend odwołałem ludzi, bo zbliżała się burza. Wszystko wskazuje na to, że gdy nasi strażnicy zeszli, bo robiło się niebezpiecznie, inni turyści wykorzystali to i ruszyli na szczyt – mówi Edward Wlazło. Jak widać, nic turystów nie nauczyła tragedia, jaka wydarzyła się w czwartek. Mimo oznak zbliżającej się burzy, idą na szczyt, który jest wyjątkowo narażony na uderzenia piorunów.

 

red. aip

COMMENTS