Podatki i opłaty publiczne potrafią stanowić niemal 50 proc. ceny paliwa w Polsce, a koszt ropy i jej przetworzenia od 44 do 55 proc.. Na końcową cenę przy dystrybutorze wpływają także kurs dolara, koszty transportu i marże sprzedawców.
Cena paliwa na stacjach w Polsce zależy od wielu czynników – od globalnych notowań ropy naftowej i kursów walut po podatki, koszty produkcji i marże handlowe. Największy udział w cenie litra benzyny lub oleju napędowego mają podatki i opłaty publiczne, które stanowią zazwyczaj prawie 50 proc. końcowej ceny.
W skład tej części wchodzą przede wszystkim podatek VAT, akcyza, opłata paliwowa, opłata emisyjna oraz opłata zapasowa. Akcyza ma charakter kwotowy i jest określona ustawowo, natomiast VAT naliczany jest procentowo od całej ceny paliwa. Oznacza to, że wraz ze wzrostem ceny litra paliwa rośnie także kwota podatku VAT pobieranego przez państwo.
Drugim istotnym elementem ceny jest koszt zakupu ropy naftowej oraz jej przetworzenia w rafineriach. Zwykle odpowiada on za 44 do 55 proc. ceny paliwa, przy czym znaczenie ma również kurs złotego wobec dolara, ponieważ transakcje na rynku ropy rozliczane są w amerykańskiej walucie.
Pozostałe składowe ceny stanowią m.in. marże hurtowe i detaliczne, a także koszty transportu i magazynowania paliw. W tej części mieszczą się również wydatki związane z utrzymaniem infrastruktury logistycznej, obsługą stacji paliw oraz działalnością dystrybutorów.
W przypadku benzyny bezołowiowej 95 koszt zakupu ropy i rafinacji to 44 proc., akcyza stanowi 24 proc., VAT – 19 proc., marża detaliczna to 8 proc., opłata paliwowa to 3 proc., a opłata emisyjna – 1 proc. Z kolei w przypadku oleju napędowego ropa i rafinacja stanowi 55 proc. ceny detalicznej, VAT – 19 proc., akcyza to 17 proc., opłata paliwowa to 6 proc., marża detaliczna 2 proc., a opłata emisyjna – 1 proc.
Na poziom cen paliw w Polsce wpływają również czynniki globalne. Kluczowe znaczenie mają notowania dwóch głównych gatunków ropy naftowej – Brent oraz WTI (West Texas Intermediate). Pierwszy z nich stanowi podstawowy punkt odniesienia dla rynku europejskiego.
Ceny ropy na światowych rynkach zmieniają się w reakcji na sytuację geopolityczną, poziom zapasów, wielkość wydobycia czy decyzje kartelu producentów ropy OPEC dotyczące limitów produkcji. Wzrost cen surowca zwykle szybko przekłada się na wyższe ceny paliw w hurcie, a następnie na stacjach.
Od rozpoczęcia ataków Izraela i Stanów Zjednoczonych na Iran cena ropy na świecie stale rośnie. O ile przed nimi za baryłkę ropy Brent płacono poniżej 70 dolarów to w poniedziałek około godziny 13 kosztowała ona prawie 104 dolary, podczas gdy w poniedziałek nad ranem cena ta dochodziła do 117 dolarów.
Na bieżące wahania cen paliw wpływają również: zmiany kursu dolara, sezonowy popyt – np. wzrost zapotrzebowania w okresie wakacyjnym – oraz decyzje polityczne, takie jak zmiany podatków, embarga czy wprowadzenie ceł.
Różnice w cenach pomiędzy poszczególnymi stacjami mogą wynikać z lokalnej polityki cenowej. Sieci franczyzowe i niezależne stacje stosują różne poziomy marż w zależności od lokalizacji, konkurencji oraz wielkości sprzedaży. (PAP)
XTB: cena ropy w najbliższym czasie utrzyma się powyżej 100 dol. za baryłkę
Szok podażowy powstały w wyniku konfliktu na Bliskim Wschodzie będzie się przedłużał, a cena ropy utrzyma się powyżej 100 dol. za baryłkę – ocenił w poniedziałek analityk XTB Mateusz Czyżkowski. Podkreślił, że cena ropy będzie jednym z głównych źródeł ryzyka dla aktywów w najbliższych miesiącach.
Czyżkowski zwrócił uwagę, że po weekendzie rynek ropy wszedł w pełnowymiarowy szok podażowo-geopolityczny, przez co ropa podrożała do 120 dol. za baryłkę. „Impulsem były skoordynowane ataki USA i Izraela na irańską infrastrukturę energetyczną oraz odwetowe uderzenia Iranu na instalacje naftowe w krajach Zatoki Perskiej. Seria nalotów i ataków dronów doprowadziła do pożarów w magazynach paliw, czasowego wyłączenia rafinerii w Arabii Saudyjskiej oraz zakłóceń pracy terminali LNG i rafinerii w Bahrajnie i Katarze” – dodał.
Podkreślił, że najważniejszym kanałem transmisji szoku jest zamknięcie Cieśniny Ormuz, przez którą normalnie przepływa około 20 mln baryłek ropy dziennie, czyli blisko jedna piąta światowego handlu tym surowcem. Dodał, że z uwagi na to, że ropa nie może opuścić regionu, magazyny w Iraku, Kuwejcie i części Emiratów szybko się zapełniły, zmuszając producentów do stopniowego ograniczania wydobycia.
„Szacunki mówią już o cięciach przekraczających 60 proc. produkcji na kluczowych polach na południu Iraku oraz Kuwejcie. Oznacza to, że szok nie ogranicza się tylko do chwilowych problemów logistycznych, lecz zaczyna uderzać w same moce wydobywcze, co utrudni szybki powrót podaży nawet po ewentualnym uspokojeniu sytuacji militarnej” – wskazał analityk.
Zaznaczył, że szok cenowy natychmiast przenosi się na rynki paliw gotowych, gdzie ograniczenia po stronie mocy rafineryjnych „mogą utrzymać ceny benzyny i diesla wysoko nawet przy ewentualnym cofnięciu notowań ropy”.
„Na dziś bazowym scenariuszem rynku pozostaje przedłużający się szok podażowy, który utrzyma ropę powyżej 100 USD i będzie jednym z głównych źródeł ryzyka dla globalnych aktywów w najbliższych miesiącach” – ocenił Czyżkowski.
Dodał, że dodatkową niepewność wprowadza polityczny wymiar wydarzeń. „Prezydent Donald Trump określa obecny wzrost cen jako »niską cenę« za zniszczenie irańskiego programu nuklearnego i zapowiada kontynuację ofensywy. Taka retoryka zmniejsza w oczach inwestorów szanse na szybki rozejm i sugeruje, że czynniki geopolityczne pozostaną kluczowym driverem rynku surowcowego w nadchodzących tygodniach” – wskazał.
„Jednocześnie rośnie presja polityczna w USA i Europie ze strony konsumentów dotkniętych drożejącym paliwem, co może wymusić agresywniejsze działania rządów, w tym dalsze sięganie po rezerwy strategiczne lub ulgi podatkowe. Dla inwestorów oznacza to środowisko podwyższonej zmienności, w którym krótkoterminowe korekty po informacjach o możliwych interwencjach władz będą przeplatały się z kolejnymi falami wzrostów, o ile konflikt w rejonie Ormuz nie zacznie wyraźnie wygasać” – podkreślił.
Ceny amerykańskiej ropy West Texas Intermediate (WTI) przekroczyły w niedzielę poziom 100 dolarów za baryłkę po raz pierwszy od marca 2022 roku. Ten sam poziom przebiła cena ropy Brent, stanowiącej globalny punkt odniesienia. Ceny WTI podskoczyły w niedzielę o prawie 20 proc. w ciągu jednego dnia, osiągając cenę 108 dol. za baryłkę. Ceny Brent wzrosły o 16 proc. do poziomu 107 dol. To kolejny cenowy skok surowca w wyniku wojny USA i Izraela z Iranem. Od ubiegłego tygodnia cena WTI wzrosła aż o 58 proc., co według CNBC jest najszybszym wzrostem ceny od 1983 r.
Ostatni raz cena teksańskiej ropy przebiła poziom 100 dolarów w marcu 2022 r., tuż po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę. (PAP)