„Daję sobie chwilę na zadbanie o siebie, ułożenie tego doświadczenia i przygotowanie się do nowego rozdziału” – przekazała Iga Świątek przy okazji informacji o zakończeniu współpracy z belgijskim trenerem Wimem Fissette’em. Jak dodała, reszta sztabu pozostaje bez zmian.
Obecny sezon jest drugim z rzędu, gdy Świątek w trzech pierwszych miesiącach roku nie wygrała żadnego turnieju, ale pierwszym od 2020 roku, gdy nie dotarła nawet do półfinału.
W tym roku zatrzymała się na ćwierćfinale Australian Open, przegrywając z najlepszą później w Melbourne Jeleną Rybakiną z Kazachstanu. W Dosze uległa mającej najlepszy czas za sobą Greczynce Marii Sakkari w ćwierćfinale, wycofała się z zawodów w Dubaju, a w Indian Wells w walce o półfinał wyeliminowała ją Ukrainka Elina Switolina. „Przełom” – w negatywnym znaczeniu tego słowa – nastąpił w Miami, gdzie przegrała mecz 2. rundy, a jej inauguracyjny, z Magdą Linette. Poprzednio udział w turnieju po premierowym pojedynku zakończyła w sierpniu 2021.
Na turniejowe zwycięstwo czy chociażby półfinał, nie licząc triumfu w drużynowym United Cup w styczniu, najlepsza polska tenisistka w historii czeka od 21 września, kiedy triumfowała w zawodach WTA 500 w Seulu, gdzie zabrakło wielu czołowych tenisistek.
Z Fissette’em współpracowała od października 2024, kiedy zastąpił w roli trenera Tomasza Wiktorowskiego. Pod wodzą Belga odniosła w poprzednim sezonie jeden z największych sukcesów w karierze, wygrywając po raz pierwszy najbardziej prestiżowy turniej – Wimbledon.
Świątek informację o rozstaniu z dotychczasowym trenerem opublikowała w momencie rozpoczęcia konferencji prasowej piłkarskiej reprezentacji Polski z udziałem selekcjonera Jana Urbana i kapitana Roberta Lewandowskiego. (PAP)
pp/ bia/