Mieszkaniec z San Antonio w Teksasie cudem uniknął śmierci, kiedy podczas wykonywania napraw przy swoim SUV-ie auto ześlizgnęło się z lewarka i spadło na jego tors oraz głowę. Mężczyźnie ruszył na pomoc sąsiad. Chociaż wypadek mógł mieć potencjalnie tragiczne skutki, skończyło się na lekkich obrażeniach.
Edward Garcia z San Antonio mógł nawet zginąć, kiedy podwozie wielotonowego SUV-a osunęło się z podnośnika, przygniatając jego ciało.
„Niespodziewanie lewarek ześlizgnął się, a moje auto spadło i wylądowało mi na głowie” – relacjonował Garcia. „Tarcza hamulcowa uderzyła mnie w głowę. Próg wylądował mi na żebrach” – wyjaśnił mężczyzna.
Garcia przyznał, że w pewnym momencie pomyślał, że nie da rady tego przeżyć. Jego krzyki usłyszał jednak sąsiad, który ruszył mu na pomoc.
Potencjalnie śmiertelny wypadek zakończył się względnie nieznacznymi obrażeniami. Garcia doznał stłuczeń żeber oraz ran głowy, które wymagały założenia pięciu szwów.
Red. JŁ