HomePOLSKA

Producenci wieprzowiny, wołowiny i drobiu mówią o zapaści w branży. Gospodarze i organizacje rolnicze apelują o pomoc

Producenci wieprzowiny, wołowiny i drobiu mówią o zapaści w branży. Gospodarze i organizacje rolnicze apelują o pomoc

Obostrzenia na rynku w czasie pandemii, kontrowersyjna ustawa o ochronie zwierząt, ograniczenia w eksporcie – m.in. to spowodowało, że trudna sytuacja producentów mięsa stała się jeszcze trudniejsza. Producenci wieprzowiny, wołowiny i drobiu mówią o zapaści w branży i proszą o pomoc.

– Od wielu lat nie było tak dramatycznej sytuacji na rynku mięsa – mówi Ryszard Kierzek, prezes Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej. – To jest głęboka zapaść!

 

Zdaniem prezesa izby, który jest producentem trzody, problemy mają nie tylko producenci tuczników, ale również bydła i drobiu. – Trudno sprzedać np. indyki, a niektórzy kupujący wykorzystują sytuację i stawiają nas pod ścianą – mówi producent drobiu. – Coraz częściej słyszymy, że albo decydujemy się na sprzedaż na ich warunkach, czyli poniżej kosztów produkcji, albo w ogóle od nas towaru nie odbiorą! – To samo dotyczy rynku wieprzowiny – dodaje Kierzek. – Znajomy sprzedał niedawno tuczniki do przetwórni (gdzie jest stałym dostawcą, nie poprzez pośrednika!) i dostał zaledwie 3,30 zł za kilogram w wadze żywej.

 

Wczoraj – jak wynika z notowań opracowanych przez Kujawsko-Pomorski Ośrodek Doradztwa Rolniczego – skupujący (w tym przetwórcy) oferowali za kilogram tucznika (kl.I) od 3 zł do 3,30 zł. Przypomnijmy, że jeszcze w sierpniu br. było to 4,30 – 4,60 zł za kilogram żywca wieprzowego, a w marcu br. – od 5,60 zł do 6,60 zł! Niedawno KPIR napisała w sprawie trudnej sytuacji na rynku mięsa do Grzegorza Pudy, ministra rolnictwa. „W imieniu rolników regionu Kujawsko-Pomorskiego, informujemy Pana Ministra o drastycznie pogłębiającym się kryzysie ekonomicznym w sektorze rolnym, który dotyka szczególnie gospodarstwa towarowe, produkujące na rynek”- czytamy w piśmie KPIR. „Kryzys ten przejawia się szczególnie spadkiem cen skupu mięsa, w tym żywca wieprzowego na obszarze całej Polski”.

 

Izba wnioskuje o m.in.: bezzwłoczne uruchomienie skupu zwierząt na potrzeby rezerw materiałowych; utworzenie funduszu stabilizacji dochodów dla producentów świń, drobiu i bydła opasowego, wprowadzenia skutecznego nadzoru w zakresie importu warchlaków i prosiąt. Domaga się także udostępnienia i opublikowania listy podmiotów (zakładów przetwórczych) importujących mięso w 2020 roku (z podaniem ilości).

 

Izba chce również zaprzestania „procedowania zmian w ustawie o ochronie zwierząt, szkodliwych dla polskich rolników i całego sektora rolnego”. – Bez wątpienia tzw. piątka dla zwierząt miała ogromny wpływ na zamieszanie na rynku – uważa Kierzek. – Rolnicze protesty przyniosły skutek i przynajmniej trafiła do sejmowej zamrażarki. Dzięki temu spadek cen bydła zatrzymał się. – Sytuacja polityczna tak nabrzmiała, że nie sądzę, by w tym roku wyciągnięto ten projekt z zamrażarki – uważa senator Ryszard Bober, wiceprzewodniczący Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Nie wykluczył jednak niespodzianek, tym bardziej, że wciąż mówi się o nowych projektach ustawy o ochronie zwierząt.

 

Na temat tej kontrowersyjnej ustawy, z Jarosławem Kaczyńskim (prezesem PiS) niedawno rozmawiał poseł Jan K. Ardanowski, były minister resortu, który napisał w oświadczeniu : „(…)W otwartej i szczerej rozmowie wyjaśniłem powody, dla których posłowie i senatorowie związani z wsią, pomimo ostrzeżeń i gróźb, wykazując się odwagą, nie mogli poprzeć „piątki dla zwierząt”. Wyjaśniłem, że część informacji, na których Prezes Kaczyński zbudował swoje przekonanie o znikomym wpływie zakazów na polskie rolnictwo jest nieprawdziwa i ktoś Go wprowadza w błąd. (…) Klucz do odzyskania zaufania rolników jest w rękach Jarosława Kaczyńskiego.(…)”

 

A branża szuka ratunku. Siedem organizacji rolniczych (w tym producentów trzody chlewnej, wołowiny i drobiu) skierowało apel do konsumentów i przetwórców żywności. Napisano w nim m.in. „Apelujemy do producentów, aby nie zaniedbywali obowiązku znakowania produktów krajem pochodzenia. Apel kierujemy również do konsumentów, aby w większym stopniu zawracali uwagę na kraj pochodzenia produktu podczas zakupów. ” [polecane]20985743;1;To też może Cię zainteresować[/polecane] W apelu tym przypomniano, że od 30 września 2020 wszedł w życie obowiązek znakowania mięsa sprzedawanego na wagę z grafiką kraju pochodzenia produktu: „Z zebranych informacji wynika, że sprzedaż produktów krajowych znakowanych flagą polską przynosi zauważalne wyniki”.

 

Pod apelem podpisali się przedstawiciele: Krajowego Związku Pracodawców – Producentów Trzody Chlewnej POLPIG, Federacji Związków Pracodawców – Dzierżawców i Właścicieli Rolnych, Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej POLSUS, Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego, Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka oraz Krajowej Rady Drobiarstwa- Izby Gospodarczej.

 

Co na to konsumenci? – Jeśli w tej samej cenie i jakości będę miała do wyboru mięso z Polski i z innego kraju, to mogę wybrać polskie – powiedziała klientka podbydgoskiego sklepu. – Jednak z patriotycznych pobudek nie zamierzam płacić więcej, bo budżet mojej rodziny też ucierpiał w czasie pandemii i musimy zaciskać pasa.

 

aip

COMMENTS