Republikański kongresmen Don Bacon wezwał w czwartek do wymiany ambasadora w Polsce, komentując zerwanie kontaktów z marszałkiem Sejmu przez ambasadora USA Toma Rose’a. To pierwszy głos w Kongresie wzywający do dymisji Rose’a.
„Czas na nowego ambasadora” – napisał Bacon na platformie X. Takim komentarzem polityk odniósł się do wypowiedzi Rose’a na temat Włodzimierza Czarzastego.
Republikanin jest pierwszym kongresmenem, który zaapelował o zmianę ambasadora w Polsce. Bacon należy do umiarkowanego skrzydła partii i jest częstym krytykiem polityki zagranicznej administracji Donalda Trumpa. Jako emerytowany generał i weteran wojen w Iraku i Afganistanie w ostatnim czasie krytykował też słowa prezydenta USA, umniejszające rolę żołnierzy z państw NATO w Afganistanie.
Podobne opinie o ambasadorze USA w Polsce wygłosili w czwartek byli dyplomaci.
„Ponownie, jako były ambasador USA, muszę powiedzieć, że polski rząd powinien ogłosić naszego tak zwanego ambasadora personą non grata i wyrzucić jego godny pożałowania, żałosny tyłek z kraju” – stwierdził natomiast Luis Moreno, były ambasador USA na Jamajce.
Again, speaking as a former U.S. Ambassador, the Polish government needs to declare our so-called Ambassador, persona non grata and kick his pitiful, pathetic rear end out of their country. https://t.co/dlX1uYuJAu
— Luis Moreno (@LuisMorenolg) February 5, 2026
„Mówiąc jako były ambasador USA, polski rząd powinien uznać naszego tak zwanego ambasadora za persona non grata i wykopać jego żałosny zadek z kraju” – napisał na platformie X Luis Moreno, wieloletni zawodowy dyplomata i ambasador USA na Jamajce.
Steven Pifer, były ambasador USA w Kijowie, ocenił natomiast, że gdyby amerykańscy dyplomaci przestaliby się spotykać z osobami, które nie nominują Donalda Trumpa od Pokojowej Nagrody Nobla, „mieliby dużo wolnego czasu”.
– Amerykańscy dyplomaci czasami wpadają w kłopoty z urzędnikami państw gospodarzy kiedy formułują politykę USA krytyczną wobec jakichś działań tego kraju. Ale to jest zupełnie niepotrzebna sprzeczka, do której nie musiało dojść – dodał w rozmowie z PAP.
„Kiedy byłem ambasadorem w Izraelu, to gdybym groził odcięciem się od wszystkich izraelskich polityków krytykujących Obamę, miałbym długą listę. Ale tego nie zrobiłem. Dlaczego? Bo rozmowa z ludźmi, z którymi się nie zgadzasz nazywa się dyplomacją” – ocenił z kolei były dyplomata Dan Shapiro.
Rose w czwartek ogłosił zerwanie wszelkich kontaktów z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym po tym, gdy polski polityk odmówił poparcia wniosku o przyznanie prezydentowi USA pokojowego Nobla, zarzucając mu destabilizowanie instytucji międzynarodowych poprzez politykę siły i naruszanie prawa międzynarodowego.
Po odpowiedzi ze strony premiera Donalda Tuska, który domagał się „szacunku, a nie pouczania”, Rose odparł, że premier najwyraźniej pomylił adresata wypowiedzi, bo powinien był nim być Czarzasty. Ambasador wchodził też na X w polemiki z internautami, a na sugestię jednego, by „wrócił do domu” odpowiedział: „czy powinniśmy zabrać też naszych żołnierzy i sprzęt?”.
Do sprawy dotąd nie odniósł się Departament Stanu USA ani Biały Dom.
Z Chicago Oskar Górzyński (PAP)
„Zerwanie stosunków dyplomatycznych z sojusznikiem z powodu małostkowej i niezasłużonej kampanii Trumpa w sprawie Pokojowej Nagrody Nobla… w zasadzie tylko potwierdza tezę o jego »transakcyjności« i »nastawieniu na siłę«” – napisano na koncie X Demokratów w Komisji Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów USA.
Skomentowano w ten sposób ogłoszenie przez ambasadora USA w Polsce Toma Rose’a zerwania kontaktów z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym.
„Jeśli ambasadorowie z innych krajów zrywaliby kontakty z nami z powodu rzekomych zniewag, nie zostałoby nam zbyt wielu kontaktów” – ocenił Phil Gordon, były doradca wiceprezydent USA Kamali Harris. Zauważył w swoim wpisie na platformie X, że do deklaracji Rose’a doszło tydzień po tym, jak Trump „zdyskredytował służbę polskich żołnierzy w Afganistanie”.
„Trudno jest podważyć sojusz tak silny, jak ten między USA i Polską, ale wygląda na to, że ten ambasador jest zdecydowany, by spróbować” – dodał Gordon, który obecnie jest ekspertem w think tanku Brookings Institution.