Poparcie kongresmena Byrona Donaldsa przez prezydenta Donalda Trumpa może mieć kluczowy wpływ na wynik tegorocznych wyborów gubernatorskich na Florydzie – wynika z nowego badania Uniwersytetu Północnej Florydy i Public Opinion Research Lab (PORL). Donalds pozostaje faworytem wyścigu, spychając największych rywali na sondażowy margines.
Jeżeli nie nastąpi żaden spektakularny zwrot akcji, senator Byron Donalds najprawdopodobniej zostanie nowym gubernatorem Florydy, przejmując stery stanu po Ronie DeSantisie. DeSantis – choć miałby potencjalnie bardzo duże szanse w walce o reelekcję – nie może ubiegać się o kolejną, trzecią już kadencję w biurze gubernatora ze względu na ograniczenia konstytucyjne.
Według analityków PORL, kluczowe znaczenie dla potencjalnego sukcesu Donaldsa w wyborach na Florydzie może mieć poparcie Donalda Trumpa. Analizując zmiany sondażowe, badacze zauważyli, że zanim Trump go poparł, kongresmen cieszył się sympatią 28 proc. wyborców, a z aprobatą prezydenta USA jego prognozowany wynik wzrósł do 47 proc.
Największą rywalką Donaldsa mogła być Casey DeSantis, która w niektórych sondażach notowała wyższe poparcie niż kongresmen, ale ostatecznie żona obecnego włodarza Słonecznego Stanu nie zdecydowała się na udział w wyborach. Jej poparcie spadło do ok. 12 proc., ale po jej rezygnacji z wyścigu odsetek niezdecydowanych wzrósł do aż 51 proc. Taki wynik wskazuje na podział wśród wyborców GOP oraz to, że senator niekoniecznie stanowi pierwszy wybór większości Florydczyków.
Sondaż wskazał ponadto, że dla największego odsetka wyborców (42 proc.) ważniejsze byłoby poparcie kandydata przez gubernatora DeSantisa niż prezydenta Trumpa (32 proc.). DeSantis na razie nie udzielił poparcia żadnemu z kandydatów, ale badanie sugeruje, że jeśli poprze któregoś z rywali Donaldsa, może zmienić losy prawyborów.
Red. JŁ