Manifestacja NSZZ „Solidarność” w Warszawie nie jest zaskoczeniem ani pod względem frekwencji, ani przekazu — ocenił w rozmowie z PAP politolog dr hab. Olgierd Annusewicz z UW. Jak wskazał, protest wpisuje się w społeczne obawy dotyczące kosztów energii i polityki klimatycznej UE.
– Manifestacja NSZZ „Solidarność” pod hasłem „Razem dla Polski i Polaków”, która w środę odbyła się w Warszawie, nie jest zaskoczeniem ani pod względem liczebności, ani politycznego przekazu — ocenił w rozmowie z PAP dr hab. Olgierd Annusewicz z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych UW. Jego zdaniem protest został bardzo dobrze przygotowany i odwołuje się do kwestii budzących szerokie społeczne emocje, przede wszystkim do obaw związanych z kosztami energii oraz polityką klimatyczną Unii Europejskiej.
Politolog zwrócił uwagę, że NSZZ „Solidarność” pozostaje jednym z największych i najlepiej zorganizowanych związków zawodowych w Polsce. Jak podkreślił, organizacja dysponuje rozbudowanymi strukturami i dużymi możliwościami mobilizacyjnymi.
– Solidarność to jeden z największych, a być może nawet największy związek zawodowy w Polsce, bardzo dobrze zorganizowany, posiadający struktury zdolne do przewożenia ludzi i mobilizacji — powiedział Annusewicz.
Jak zaznaczył, znaczenie ma również wieloletnia współpraca związku z Prawem i Sprawiedliwością oraz środowiskami prawicy. W jego ocenie demonstracja miała wyraźny wymiar polityczny — była jednocześnie manifestacją poparcia dla prezydenta Karola Nawrockiego i krytyki wobec rządu oraz części polityki unijnej.
Ekspert podkreślił, że szczególnie silnie wybrzmiewają dziś społeczne obawy związane z Europejskim Zielonym Ładem i systemem ETS. Jego zdaniem negatywny stosunek do tych rozwiązań wykracza poza tradycyjne podziały polityczne. – Nie trzeba być zwolennikiem albo przeciwnikiem rządu czy opozycji, żeby uważać, że Zielony Ład i ETS są złe — ocenił.
Według Annusewicza protest odwołuje się do bardzo prostego społecznego mechanizmu — większość obywateli sprzeciwia się rozwiązaniom, które mogą prowadzić do wzrostu kosztów życia. Jak zauważył, kwestie cen energii i ogrzewania są szczególnie wrażliwe po ostatnim sezonie zimowym.
– Polacy generalnie są zwolennikami transformacji energetycznej, ale nie chcą podwyższania kosztów energii elektrycznej czy gazu — powiedział politolog.
Dodał, że badania opinii publicznej od lat pokazują jednocześnie wysokie poparcie Polaków dla członkostwa w Unii Europejskiej. W jego ocenie społeczeństwo pozostaje euroentuzjastyczne, ale jednocześnie pragmatyczne.
– My jesteśmy jako naród euroentuzjastami, ale jesteśmy też racjonalni. Nie lubimy tych elementów bycia w Unii, które wiążą się z podnoszeniem kosztów życia albo utrudnieniami — zaznaczył.
Zdaniem eksperta organizatorzy protestu trafnie połączyli potencjał mobilizacyjny Solidarności z postulatami, pod którymi może podpisać się wielu obywateli, niezależnie od sympatii politycznych. Wskazał, że sprzeciw wobec ETS 2, czy części polityki klimatycznej UE, jest dziś obecny praktycznie w całym głównym nurcie polityki.
Annusewicz ocenił również, że rząd nie zdecyduje się na jednoznaczną obronę obecnych rozwiązań klimatycznych forsowanych przez Unię Europejską.
– Najgorsze, co może dziś zrobić rząd, to stanąć na pierwszej linii frontu obrony systemu ETS 2 i polityki klimatycznej. To jest walka przegrana — ocenił.
Jego zdaniem można się spodziewać, że przedstawiciele koalicji rządzącej będą coraz częściej podkreślać krytyczny stosunek wobec części unijnej polityki klimatycznej, szczególnie w okresie poprzedzającym wybory.
Politolog zwrócił także uwagę, że demonstracje uliczne stają się coraz ważniejszym elementem politycznej rywalizacji. Jak wyjaśnił, masowe zgromadzenia mają budować wrażenie społecznego poparcia i politycznej siły.
– Manifestacje to sposób na pokazanie, że stoją za nami tłumy. W psychologii i socjologii mamy pojęcie społecznego dowodu słuszności — wyjaśnił.
Przypomniał przy tym marsz opozycji z 4 czerwca 2023 r., który — jego zdaniem — odegrał istotną rolę mobilizacyjną przed wyborami parlamentarnymi. Ocenił, że podobnych demonstracji będzie w najbliższych miesiącach więcej, zarówno po stronie opozycji, jak i obozu rządzącego.
– Czeka nas kryterium uliczne, a kampania wyborcza de facto już trwa i będzie tylko przybierała na sile — podsumował Annusewicz.
W środę ulicami Warszawy przeszła manifestacja NSZZ „Solidarność” pod hasłem „Razem dla Polski i Polaków”. Ruszyła z Placu Zamkowego i zakończyła się pod Sejmem.
Przed Pałacem Prezydenckim ze związkowcami spotkał się szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker. – Jestem tutaj dzisiaj w imieniu prezydenta Karola Nawrockiego, żeby powiedzieć państwu: dziękuję, dziękuję, i jeszcze raz dziękuję – powiedział Szefernaker.
Podkreślił, że między innymi dzięki determinacji związkowców z „S” Karol Nawrocki został prezydentem. – Jesteście spadkobiercami tego wszystkiego, co udało się Solidarności przez te ponad 45 lat. Udało się wiele, doprowadziliście do zmian w Polsce, dzisiaj trzeba doprowadzić do zmiany w Europie i także do zmiany w Polsce. Bez was tego się nie uda – powiedział Szefernaker.
Szef Solidarności Piotr Duda zaznaczył, że manifestacja jest także wyrazem wsparcia dla prezydenta. Przypomniał, że Karol Nawrocki złożył do Senatu wniosek o przeprowadzenie referendum ws. unijnej polityki klimatycznej, co było efektem umowy programowej, którą zawarł jeszcze jako kandydat na prezydenta z Komisją Krajową NSZZ „Solidarność”.
Mira Suchodolska (PAP)