Rozwój gospodarczy sprawił, że PKB na świecie wzrosło ponad dwukrotnie w latach 2000-2022, ale wciąż miliardy ludzi żyją w ubóstwie, bez dostępu do podstawowych dóbr, jak żywność, mieszkanie, opieka zdrowotna – informuje tygodnik „Nature”. Jednocześnie pogłębia się zniszczenie środowiska naturalnego.
Autorzy pracy podkreślają, że postęp w walce z ubóstwem musiałby przyspieszyć pięciokrotnie, aby do roku 2030 osiągnąć globalne cele w zakresie zaspokajania podstawowych potrzeb wszystkich ludzi. Z kolei, aby nie przekroczyć bezpiecznych dla ekosystemów planety granic, nadmierna presja na środowisko musiałaby zostać zatrzymana, a tempo naprawy wyrządzonych w nim szkód powinno być ok. dwukrotnie szybsze niż aktualne tempo jego niszczenia.
We wstępie do artykułu naukowcy przypomnieli, że dominująca w XX wieku koncepcja postępu skupiała się na podnoszeniu poziomu życia poprzez dążenie do wzrostu gospodarczego, mierzonego wzrostem PKB państw. Koncepcja postępu wyłaniająca się w XXI w. jest bardziej holistyczna i koncentruje się na równowadze społeczno-ekologicznej, a co za tym idzie uwzględnia większą liczbę wskaźników, takich jak dobrobyt, zrównoważony rozwój oraz zdrowie planety. Jej centralnym założeniem jest zobowiązanie do zaspokajania podstawowych potrzeb wszystkich ludzi przy jednoczesnym zapewnieniu stabilności ekosystemów, od których zależy życie na Ziemi.
W 2012 r. zaprezentowano model takiej koncepcji w formie pączka z dziurką (donut), stąd jego angielska nazwa Doughnut. Pozwala on w zwięzłej wizualnej formie przedstawić postępy w dążeniu do zaspokojenia potrzeb wszystkich ludzi w ramach ograniczonych zasobów Ziemi.
Graficznie model ten prezentuje przestrzeń pomiędzy dwoma pierścieniami: pierścień wewnętrzny reprezentuje fundament społeczny, poniżej którego pojawia się krytyczna deprywacja zasobów; z kolei pierścień zewnętrzny reprezentuje pułap ekologiczny, poza którym pojawia się krytyczna degradacja planety. Pomiędzy tymi dwoma pierścieniami znajduje się obszar, który definiuje minimalne warunki niezbędne do tego, by w XXI wieku chronić stabilność naszej planety (bezpieczeństwo ekologiczne), zapewniając zarazem wszystkim ludziom zaspokojenie podstawowych potrzeb (sprawiedliwość społeczna).
W kolejnych latach koncepcja ta była aktualizowana. W pracy na łamach „Nature” brytyjscy naukowcy – Andrew Fanning z University of Leeds oraz Kate Raworth z University of Oxford – przedstawili najnowszą aktualizację tego modelu. Posłużyli się przy tym 35 wskaźnikami pozwalającymi ocenić trendy w zakresie deprywacji społecznej oraz przekroczenia norm ekologicznych w latach 2000-2022.
Para badaczy doszła do wniosku, że wzrost gospodarczy znacznie przewyższa postępy w walce z ubóstwem. Pomiędzy 2000 a 2022 rokiem globalny PKB wzrósł ponad dwukrotnie, ale redukcja ubóstwa była niewielka. W obecnym tempie świat jest daleki od wyeliminowania krytycznych niedoborów żywności, opieki zdrowotnej, edukacji i mieszkań do 2030 roku.
Jednocześnie pogłębia się obciążenie ekosystemów Ziemi kluczowych do podtrzymania życia na naszej planecie. Do roku 2022 ludzkość przekroczyła już co najmniej sześć z dziewięciu tzw. granic planetarnych. Zdaniem naukowców trend związany z przekraczaniem norm ekologicznych musiałby zostać natychmiast zahamowany, a tempo naprawy szkód powinno być ok. dwukrotnie szybsze niż aktualne tempo niszczenia planety, aby zapewnić stabilność środowiska naturalnego do 2050 roku.
Badacze zwrócili uwagę na ogromne nierówności na świecie – najbogatsze 20 proc. krajów zamieszkanych przez 15 proc. ludności świata odpowiada za ponad 40 proc. obciążenia środowiska naturalnego planety w ciągu roku. Z kolei w najbiedniejszych 40 proc. krajów, zamieszkanych przez 42 proc. ludności świata, kumuluje się ponad 60 proc. globalnego ubóstwa.
Zdaniem naukowców obecnie istnieje pilna potrzeba przeformułowania wskaźników sukcesu – musimy przestać polegać na ciągłym wzroście PKB i przestawić się na taką gospodarkę, która priorytetowo traktuje potrzeby ludzkie oraz integralność naszej planety. Chodzi o to, aby stworzyć „bezpieczną i sprawiedliwą” przyszłość, w której potrzeby społeczne będą zaspokajane w ramach ekologicznych ograniczeń Ziemi.
Jak oceniła Kate Raworth, model pączka „ujawnia brutalną rzeczywistość”: obsesja na punkcie niekończącego się wzrostu PKB – zwłaszcza w najbogatszych krajach – szybko oddala świat od osiągnięcia postępu. – Czas skupić się na tworzeniu gospodarek z założenia regeneracyjnych i dystrybucyjnych, bo to właśnie będzie znakiem rozpoznawczym postępu XXI wieku – podsumowała.
Badacze stworzyli też interaktywną stronę internetową, która prezentuje zaktualizowany model. Ma ona wspierać decydentów i praktyków w dążeniu do osiągnięcia celów społecznych i ekologicznych. Strona będzie corocznie aktualizowana, aby stale można było monitorować postępy w ich realizacji. (PAP)