HomeMałopolskie

“Piątka Kaczyńskiego” zdelegalizuje pracę koni na trasie do Morskiego Oka?

“Piątka Kaczyńskiego” zdelegalizuje pracę koni na trasie do Morskiego Oka?

Czy tak zwana “Piątka Kaczyńskiego” czyli proponowane przez prezesa Prawa i Sprawiedliwości zmiany w prawie dotyczącym ochrony zwierząt uderzy także w niezwykle oddanych prawicy górali? To możliwe! Posłowie Koalicji Obywatelskiej chcą by przy okazji wprowadzenia przepisów, o zakazie hodowli zwierząt futerkowych, zapisać też w prawie całkowity zakaz przewozu turystów zaprzęgami konnymi. Gdyby do tego doszło trzeba by zlikwidować wozy konne kursujące na trasie do Morskiego Oka w Tatrach oraz dorożki na zakopiańskich Krupówkach czy Rynku w Krakowie.

Projekt zmian w ustawie o ochronie zwierząt zwany medialnie jako “Piątka Kaczyńskiego” trafił do sejmu w zeszły piątek. W skrócie można powiedzieć, że gdyby jego zapisy weszły w życie w Polsce nie można by już prowadzić ferm zwierząt futerkowych. Taka działalność zostałaby zdelegalizowana.

 

Projekt ustawy martwi też cyrki bo zabrania wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych i widowiskowych. Piątka Kaczyńskiego zakłada też kary za stałe trzymanie zwierząt na uwięzi (np. psów na łańcuchu co jest stałą praktyką na wsi) oraz mocno ogranicza ubój rytualny podczas którego zwierzęta nie są ogłuszane przed śmiercią. Do katalogu znęcania się nad zwierzętami “Piątka” wprowadza też utrzymywanie zwierzęcia bez pomieszczenia chroniącego go przed zimnem, upałami lub opadami atmosferycznymi.

 

Jak mówił kilka dni temu podczas specjalnie zwołanej konferencji prasowej prezes PiS Jarosław Kaczyński liczy on, że prawo to zostanie przyjęte szybko i w porozumieniu ponadpartyjnym.

 

– To sprawa cywilizacyjna i poprze ją każdy dobry człowiek – dodawał. Okazuje się, że prezes PiS mógł mieć rację bo głosowanie za wprowadzeniem zmian w ochronie zwierząt zapowiada między innymi Koalicja Obywatelska. Część członków tej partii jest jednak za tym by przepisy jeszcze bardziej zaostrzyć. Jednym z nich jest poseł Dariusz Joński, który na twitterze napisał, że będzie walczył o to by zdelegalizować w naszym kraju wykorzystywanie koni do pracy przy przewozie turystów. Chodzi mu dokładnie o trasę do Morskiego Oka gdzie jego zdaniem “konie zamęczane są na śmierć”.

 

– Nie mogę już patrzeć, jak na drodze do Morskiego Oka padają kolejne zamęczone konie. Żyjemy w dobie zielonej energii, można przecież zastąpić je meleksami elektrycznymi – wyjaśniał dziennikarzom TVP Joński. Czy poprawka posła KO faktycznie zostanie dopisana do projektu ustawy okaże się w ciągu najbliższych dni. Wiadomo jednak, że takie zapowiedzi już dziś martwią część górali. Gdyby bowiem weszły w życie oznaczałyby likwidację branży lokalnej gospodarki z której żyje nawet kilkaset górali (wliczając całe rodziny) w gminie Bukowina Tatrzańska na terenie której leży Morskie Oko.

 

– Przecież my nic złego nie robimy – mówi Józef (nie chce podawać nazwiska) jeden z wozaków pracujących na szlaku w Tatrach. – Nasze konie mają wikt i schronienie. Dbamy o nie i od kilku lat one nie pracują już ciężko bo są zmieniane po każdym kursie a następnie kilka dni zostają w stajniach. Gdyby zlikwidować nasz transport te konie pójdą na sprzedaż w tym pewnie część do rzeźni bo rynek w Polsce nie wchłonie takiej ilość zwierząt do stadnin. Gdzie tu sens. To ma być ochrona zwierząt? Przez ich uśmiercenie – pyta.

 

Innego zdania są jednak towarzystwa walczące od lat o prawa tatrzańskich koni. Ich zdaniem zwierzęta te pracują ponad siły ciągnąć ciężkie wozy z turystami. Często są zbyt młode na taką pracę i kończą swoje życie mając zaledwie 8-10 lat. Wówczas są już tak wyeksploatowane, że nadają się tylko do rzeźni.

 

“Animalsi” twierdzą, że przez pracę ponad siły na trasie w górach w minionych latach zdechło lub oddano do rzeźni kilkaset koni. Która z opcji zwycięży? Trudno dziś wyrokować. Możliwe zresztą, że gdyby pomysł posła Jońskiego przeszedł to ktoś zdecyduje się… zaostrzyć i jego. Przecież konie pracują przy przewozie turystów np. na krakowskim Rynku czy starówce w Warszawie. tam też czasem cierpią stojąc w upale.

 

Red. AIP

COMMENTS