Uber został zobowiązany do zapłaty 40 mln dolarów odszkodowania w związku ze śmiercią 23-letniej Emily Normandin-Parker. Kobieta zginęła trzy lata temu po porzuceniu jej przez kierowcę Ubera na poboczu autostrady w Kalifornii. Emerytowany sędzia Richard Stone, rozpatrujący spór, odrzucił w procesie kluczowy argument firmy – przedstawiciele Ubera utrzymywali, że jest on jedynie platformą technologiczną i nie odpowiada za zaniedbania kierowców.
Do zdarzenia doszło w 2023 roku. Emily Normandin-Parker i jej przyjaciółka Luna Moore zamówiły przejazd w Costa Mesa, aby wrócić do domu w Laguna Beach. Podczas jazdy Moore zwymiotowała. Kierowca taksówki, Vu Tran, zatrzymał samochód w niebezpiecznym miejscu, na tzw. gore point, czyli fragmencie jezdni rozdzielającym pas zjazdowy od głównych pasów autostrady, a następnie polecił obu kobietom wysiąść. Zażądał również opłaty za sprzątanie pojazdu.
Zamiast zadzwonić pod numer 911 mężczyzna odjechał z miejsca zdarzenia, a potem zwrócił się do Ubera o obciążenie konta Emily opłatą za sprzątanie. Będąca pod wpływem alkoholu Emily pozostała na poboczu. Po pewnym czasie kobietę potrącił pędzący autostradą samochód. Zginęła na miejscu.
Sędzia uznał, że kierowca niepotrzebnie naraził pasażerów na niebezpieczeństwo i bardziej martwił się o swój nowy samochód niż o ich bezpieczeństwo. Jednocześnie wskazał, że Tran wykonał wcześniej około 6 tys. przejazdów, a jego ocena w aplikacji wynosiła 4,96 na 5. Wcześniej kierowca nie uczestniczył w podobnych, niebezpiecznych incydentach.
Uber wyraził współczucie rodzinie i przekazał, że firma stale wzmacnia swoje procedury bezpieczeństwa.
Red. JŁ






