HomeKultura

Odszedł Marian Josicz – legenda lubelskiej sceny muzycznej

Odszedł Marian Josicz – legenda lubelskiej sceny muzycznej

Niepowetowaną stratę poniosła lubelska kultura. W sobotę zmarł Marian Josicz, wybitny artysta lubelskiego Teatru Muzycznego, jedna z jego największych postaci; wręcz legenda. Za niespełna trzy tygodnie skończyłby 86 lat. 

Henryk Ryszard Żuchowski w swojej książce „Gwiazdy i kometki lubelskiej operetki” rozdział poświęcony Marianowi Josiczowi zatytułował „Chłopak z Lublina”. Bardzo trafnie; nie tylko z tego powodu, że był lublinianinem z urodzenia, ale także, a może przede wszystkim dlatego, że właśnie na lubelskiej scenie muzycznej stworzył swoje najwybitniejsze kreacje, stając się jednym z jej symboli.

 

Pracę w Państwowej Operetce (tak wówczas nazywał się dzisiejszy Teatr Muzyczny) rozpoczął Marian Josicz w sezonie 1961/1962 i tej scenie pozostał wierny do końca swoich dni. Zagrał tu ponad sto ról, z których żadna nie przeszła niezauważona, a większość trwale i pięknie zapisała się w historii lubelskiego teatru. Przypomnijmy niektóre z nich: Morgal w „Krakowiakach i góralach” (powtórzona jeszcze dwukrotnie, we Wrocławiu i krakowskim Teatrze im. J. Słowackiego), Adam w „Ptaszniku z Tyrolu”, Książę Homonay i Kalman Żupan w „Baronie cygańskim”, Dyzma w „Karierze Nikodema Dyzmy”, Dziadek w „Tam, gdzie skowronek śpiewa” (tylko ktoś o wrażliwości drewnianego kołka nie wzruszał się słuchając, jak śpiewa „Co mnie obchodzą ludzie…”), Boni i – w granej do dziś inscenizacji – Książę Leopold Maria w „Księżniczce czardasza”, Doolittle w „My Fair Lady” czy wreszcie fantastyczny Horodniczy w musicalu „Rewizor jedzie”.

 

Ale najmocniej chyba zapisał się w pamięci publiczności jako Tewje w „Skrzypku na dachu”. Dla wielu widzów lubelskiej realizacji tego musicalu – a nie ukrywam, że się do nich zaliczam – Marian na zawsze pozostanie tym jedynym, prawdziwym Tewjem. Wspomniany już Henryk Ryszard Żuchowski w tomiku „Minialfabecik Zarewicza”, wydanym na 60-lecie Teatru Muzycznego, napisał o Marianie Josiczu, iż „(…) Publiczność jest przekonana, że zaśpiewa dla niej jeszcze na stulecie tej sceny”. Niestety – nie zaśpiewa. Ale pamięć o Nim z pewnością będzie trwać.

 

Andrzej Z. Kowalczyk (aip)

COMMENTS