Do kolejnego ostrego spięcia doszło pomiędzy stanowymi i lokalnymi władzami Kalifornii a rządem federalnym po pojawieniu się w pobliżu miejsca wystąpienia gubernatora Gavina Newsoma agentów Urzędu Imigracyjnego (ICE), którzy dokonali w tym czasie co najmniej jednego aresztowania. Burmistrz Los Angeles nazwała działania służb federalnych „prowokacyjnymi”, a sam Newsom zasugerował, że nalot akurat w tym miejscu i czasie nie był przypadkowy.
Burmistrz Los Angeles Karen Bass ostro skrytykowała w czwartek pojawienie się agentów federalnyc w dzielnicy Little Tokyo, gdzie odbywała się akurat konferencja prasowa gubernatora Kalifornii Gavina Newsoma na temat zmian w mapach okręgów wyborczych. Podczas wystąpienia Newsoma funkcjonariusze imigracyjni mieli dokonać w pobliżu co najmniej jednego aresztowania.
Bass nazwała działania służb „aktem prowokacji” i stwierdziła, że funkcjonariusze federalni „są źródłem chaosu w Los Angeles”. Newsom zasugerował, że operacja była celowo powiązana z obecnością jego oraz innych polityków w Little Tokyo, określając ją jako „chorą i żałosną”.
Federalne władze odrzucają te zarzuty. „Żadna osoba ani stan nie stoi ponad prawem. Agenci federalni będą działać wszędzie i o każdej porze” – napisał w mediach społecznościowych pełniący obowiązki prokuratora USA dla Centralnego Dystryktu Kalifornii Bill Essayli.
Rzeczniczka Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego (HSI) Tricia McLaughlin oświadczyła natomiast, że patrole CBP prowadzone są codziennie w całym Los Angeles przez ponad 40 zespołów.
Red. JŁ