Mieszkaniec Rochester w stanie Nowy Jork, David Streever, złożył w poniedziałek w Waszyngtonie pozew przeciwko Departamentowi Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) i Służbie Imigracyjnej i Celnej (ICE). Mężczyzna twierdzi, że działania agentów federalnych po wysłaniu przez niego e-maila krytykującego kierownictwo ICE naruszyły jego prawo do wolności słowa gwarantowane przez Pierwszą Poprawkę do Konstytucji USA.
Zgodnie z pozwem, w styczniu Streever wysłał wiadomość do Todda Lyonsa, pełniącego wówczas obowiązki dyrektora ICE, po śmiertelnym postrzeleniu obywatelki USA Renee Nicole Good przez agenta ICE podczas operacji w Minneapolis. W e-mailu nazwał Lyonsa „potwornym człowiekiem”, który „nigdy nie zazna spokoju”, oraz porównał go do niemieckiego zbrodniarza Reinharda Heydricha – szefa m.in. Gestapo. Pisał także o jego „upadku” i „zadręczaniu się do ostatniego dnia na Ziemi”.
List miał wywołać odwet agentów federalnych, którzy – jak stwierdzono w pozwie – podczas nieobecności Streevera, który przebywał z 7-letnią córką w Finlandii, dwóch funkcjonariuszy federalnych pojawiło się w jego domu i przekazało żonie pisemne ostrzeżenie. Dokument informował, że Streever „może naruszać prawo federalne” i wzywał go do „niezwłocznego zaprzestania” opisanego zachowania. Po jego powrocie do USA funkcjonariusze mieli próbować spotkać się z nim w hotelu w Nowym Jorku, a następnie wielokrotnie kontaktowali się z mężczyzną telefonicznie, przedstawiając się jako przedstawiciele Homeland Security Investigations (HSI).
Streever domaga się zakazania przez sąd DHS i ICE „zastraszania i odwetu” wobec osób korzystających z prawa do krytyki władz. Jego pełnomocnik Adam Steinbaugh z Fundacji na rzecz Praw i Wolności Jednostki argumentuje, że e-mail był chronioną prawem wypowiedzią, a pięciomiesięczna zwłoka władz w reakcji na wiadomość świadczy o tym, że Streever nie stanowił realnego zagrożenia.
Departament Bezpieczeństwa Krajowego odrzucił zarzuty. Biuro sekretarza bezpieczeństwa krajowego Markwayne’a Mullina oświadczyło, że twierdzenia o próbach „tłumienia” wolności słowa są „kategorycznie FAŁSZYWE”.
Red. JŁ