23-letnia Laura Nicholson z Teksasu usłyszała dwa zarzuty spowodowania obrażeń u dziecka w związku ze śmiercią swoich córek – 2- i 3-letniej. Śledztwo wykazało, że w chwili śmierci w organizmach obu dziewczynek znajdowała się kokaina. Sprawę zakwalifikowano jako zabójstwo.
Do zdarzenia doszło w teksańskim powiecie Harris. Dziewczynki znaleziono w basenie przy Creek Edge Court. Babcia dzieci zauważyła je w wodzie po powrocie ze sklepu spożywczego i podjęła próbę ich wyciągnięcia. Krzyk kobiety ściągnął na miejsce także jej męża, córkę i sąsiadów. Chwilę później na miejscu pojawiły się służby.
Dziewczynki przetransportowano śmigłowcem ratunkowym LifeFlight do szpitala, gdzie niemal od razu stwierdzono ich zgon.
Na początku śledztwa – w lutym bieżącego roku – okoliczności zdarzenia nie były tak klarowne. Nicholson twierdziła, że w chwili zdarzenia spała na kanapie, a obudziły ją dopiero krzyki matki oraz że zamek w drzwiach był zepsuty od kilku dni, co mogło umożliwić dzieciom samowolne wyjście z domu.
Później ustalono, że rok przed śmiercią dzieci Nicholson była przesłuchiwana przez Służbę Ochrony Dzieci w związku z domniemanym zażywaniem narkotyków. Matka kobiety twierdziła, że Nicholson zażywała narkotyki jeszcze na krótko przed śmiercią swoich córek.
Po przeanalizowaniu materiału dowodowego służby zdecydowały o zatrzymaniu Nicholson. Kobieta została osadzona w areszcie powiatu Lee na podstawie dwóch zarzutów spowodowania obrażeń u dziecka. Wysokość kaucji nie została jeszcze ustalona.
Do tej pory śledczy nie ustalili czy przyczyną śmierci dziewczynek było utonięcie, czy przedawkowanie kokainy.
Red. JŁ