Republikański kandydat na gubernatora Kalifornii Steve Hilton ocenił, że niska popularność Donalda Trumpa w stanie nie będzie miała decydującego wpływu na wynik wyborów. Podkreślił, że kampania koncentruje się na przyszłości Kalifornii i potrzebie zmian, a nie na ocenie byłego prezydenta.
Hilton skrytykował wieloletnie rządy Demokratów, wskazując na wysokie koszty życia, ubóstwo i bezrobocie jako główne problemy stanu. Zapowiedział, że jego kampania będzie opierać się na postulacie „nowego kierunku” dla Kalifornii.
Z dostępnych sondaży wynika, że poparcie dla Donalda Trumpa w Kalifornii wynosi około 29 proc., choć wśród wyborców Partii Republikańskiej pozostaje wysokie. Według jednego z badań Hilton może liczyć na około 17 proc. poparcia, a rywalizacja przed prawyborami pozostaje wyrównana.
Zgodnie z obowiązującym systemem wyborczym do wyborów powszechnych przechodzi dwóch kandydatów z najlepszym wynikiem, niezależnie od przynależności partyjnej. Hilton ocenił, że scenariusz z udziałem dwóch Republikanów w finale jest mało prawdopodobny, wskazując na przewagę finansową Demokratów i wsparcie ze strony związków zawodowych.
Kandydat Republikanów przewiduje, że jego potencjalnym rywalem w wyborach powszechnych może być przedstawiciel Demokratów, wskazując m.in. na Toma Steyera lub Katie Porter. Jednocześnie ostrzegł, że istnieje ryzyko, iż do decydującej fazy wyborów przejdą dwaj kandydaci Partii Demokratycznej, co jego zdaniem wymaga większej mobilizacji i jedności wśród Republikanów.
Red. JŁ