Wyższe podatki dla przedsiębiorców i korporacji, oraz pożyczka – to pomysły burmistrza Brandona Johnsona na załatanie olbrzymiej dziury finansowej zaplanowanej w przyszłorocznym budżecie miasta. Mowa jest również o większych obciążeniach dla właścicieli mediów społecznościowych, ale ten pomysł wydaje się prawnie wątpliwy.
Johnson proponuje między innymi podwyższenie miejskiego podatku od transakcji leasingu majątku osobistego z 11% do 14%, opisanego jako podatek od dużych firm technologicznych, takich jak Salesforce i Amazon. Planuje również wprowadzenie tzw. podatku od siedzib firm, który zasadniczo obciążałby duże przedsiębiorstwa (zatrudniające ponad 100 pracowników) stawką 21 dolarów miesięcznie od każdego pracownika.
Mowa jest również o nowym podatku od firm z branży mediów społecznościowych w wysokości 50 centów za każdego aktywnego użytkownika powyżej 100 000 w mieście. Mogłoby to przynieść około 31 mln dolarów, ale krytycy twierdzą, że może on spotkać z prawnym oporem.
Prognozowany deficyt budżetowy miasta w przyszłym roku, wynoszący prawie 1,2 miliarda dolarów, jest największym od 2021 roku, kiedy to pandemia COVID-19 znacznie ograniczyła dochody. Analitycy twierdzą, że miasto ma „deficyt strukturalny”, co oznacza, że dochody nie nadążają za wydatkami na przestrzeni lat.