Dzieci zmarłego w teksańskim ośrodku detencyjnym w Teksasie Geraldo Lunasa Camposa zwróciły się do sądu o wstrzymanie deportacji dwóch osób, które były świadkami jego śmierci. Osadzeni zeznali, że widzieli jak Campos szarpał się ze strażnikami, a potem był przez nich duszony. Władze federalne przedstawiają odmienna wersję wydarzeń. Lekarz sądowy orzekł wstępnie, że do śmierci doszło w wyniku ucisku szyi i klatki piersiowej.
Pochodzący z Kuby Geraldo Lunas Campos zmarł 3 stycznia w ośrodku detencyjnym ICE Camp East Montana w El Paso w Teksasie. ICE poinformowało początkowo, że Campos zmarł w wyniku „nagłego pogorszenia stanu zdrowia”, a później Departament Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) sprecyzował, iż śmierć osadzonego była konsekwencją próby samobójczej. Według DHS mężczyzna stawiał opór wobec funkcjonariuszy, którzy chcieli powstrzymać go przed odebraniem sobie życia. Chwilę potem Campos miał stracić przytomność i przestać oddychać.
Sekcja zwłok Camposa jest w toku, jednak – jak utrzymuje jego rodzina – lekarz sądowy skłania się ku wersji, że imigrant mógł zostać zamordowany. Wstępnie mowa o śmierci w wyniku ucisku szyi i klatki piersiowej, co nie wskazuje na samobójstwo.
Bliscy zmarłego wezwali sąd do wstrzymania deportacji dwóch innych osadzonych ośrodka, którzy zeznali, że widzieli, jak personel obiektu dusi Camposa. Wobec obu tych osób już wydano nakazy deportacji. Rodzina Camposa przypuszcza, że wydalenie ich z kraju ma uniemożliwić im złożenie zeznań w procesie.
Dzieci Camposa planują wytoczyć władzom federalnym pozew o bezprawne pozbawienie życia ich krewnego.
Campos był jednym z trzech osadzonych, którzy zmarli w ośrodku Camp East Montana od momentu jego uruchomienia w sierpniu ubiegłego roku. Obiekt jest największym tego typu w całych Stanach Zjednoczonych.
Red. JŁ