Gwałt zbiorowy we Włocławku. Pani Maria tą drogą chodziła od dwudziestu lat, czuła się bezpiecznie

Gwałt zbiorowy we Włocławku. Pani Maria tą drogą chodziła od dwudziestu lat, czuła się bezpiecznie

Niewiele pamiętam, było ich kilku, czterech. Coś do mnie mówili, później szli za mną. Potem film się urywa – mówi pani Maria, ofiara gwałtu.

Był późny wieczór. 17 sierpnia 2019 roku. Zadzwonił telefon. Pan Jacek odebrał. Usłyszał roztrzęsioną mamę Marię. Powiedziała, że jest w lesie i że ktoś ją napadł. Mężczyzna wybiegł z domu. Zaczął szukać matki w okolicy. Dookoła jest las. Pan Jacek starał się zachować zimną krew, choć w głowie kołatały się różne myśli. Wiedział, którędy pani Maria od lat wracała do domu, czy to z pracy, czy od koleżanki. W końcu znalazł mamę. Tego widoku nie zapomni… opuszczone spodnie i ogromne zagubienie w oczach.

 

61-letnia wówczas włocławianka została zgwałcona.- Niewiele pamiętam, było ich kilku, czterech – mówi kobieta w rozmowie z nami. – Coś do mnie mówili, później szli za mną. Potem film się urywa. Kobieta tą drogą chodziła od dwudziestu lat. Czuła się bezpiecznie. Nigdy nic niepokojącego jej nie spotkało, do czasu.

 

Dziwne spojrzenia

 

Syn kobiety na miejsce wezwał pogotowie i policję. Panią Marię zabrano na badania. Postępowanie wszczęła Prokuratura Rejonowa we Włocławku. Na osiedlu najpierw gruchnęła plotka, że włocławiankę zaatakowali Ukraińcy. – To nieprawda, ktoś rzucił coś bez sensu – z niedowierzaniem kręci głową pani Maria. – Może z głupoty, a może po to, by odrzucić podejrzenia od siebie. Po całym zdarzeniu sąsiedzi zaczęli jednak na nią krzywo patrzeć, byli to głównie mężczyźni. – Stroili głupie miny, niektórzy mówili głośno, że pewnie coś sobie wymyśliłam – dodaje pani Maria. – A ja przez pierwsze tygodnie bałam się pójść do sklepu. Do tej pory jest mi ciężko.

 

Syn ma swoje podejrzenia, kto napadł jego mamę. – Wskazałem ich policji, również zleceniodawcę, ale nic z tym nie zrobiono – mówi włocławianin. – Po całym zdarzeniu próbowano mamę zastraszyć, by wycofała zawiadomienie. To również powiedziałem policji. Dotarłem też do osoby, która miała zeznawać w tej sprawie. 20 stycznia 2020 roku sprawę umorzono – nie wykryto sprawców.

 

Policja o tej sprawie nie informuje, zasłania się dobrem pokrzywdzonej. – Na temat konkretnych spraw związanych z przestępstwami seksualnymi, czyli śledztwami prokuratorskimi, dla dobra pokrzywdzonych nie udzielamy informacji o wykonywanych czynnościach zleconych przez prokuraturę, szczególnie tych mających charakter operacyjny – informuje st. sierż Tomasz Tomaszewski z Zespół Komunikacji Społecznej Komendy Miejskiej Policji we Włocławku. Prokuratura udziela więcej informacji. –

 

W toku śledztwa, na podstawie opinii biegłych z katedry medycyny sądowej w Bydgoszczy, okazało się, że czyn nie miał charakteru gwałtu zbiorowego – wyjaśnia Arkadiusz Arkuszewski, zastępca prokuratora rejonowego we Włocławku. – W toku śledztwa ustalono też, że doszło do wykorzystania bezradności kobiety i obcowania płciowego. Arkuszewski dodaje, że na podstawie nasienia, które pobrano, nie udało się stworzyć indywidualnego profilu sprawcy. Materiału bowiem było za mało.

 

“Co mogę zrobić, by mama zapomniała?”

 

Pan Jacek ma żal do śledczych, uważa że można było zrobić więcej w tej sprawie. – Co mogę zrobić, by mama zapomniała, by żyła normalnie? – pyta mężczyzna. – Nie da się cofnąć czasu. Skazanie choć jednego winnego na pewno przyniosłoby mamie jakąś ulgę psychiczną. Zapewne kobiecie byłoby łatwiej, gdyby od razu otrzymała pomoc psychologiczną. Tak się jednak nie stało. Na terapię namówił ją syn, chodzi od niedawna, gdy od tragicznego zdarzenia minęło już kilka miesięcy.

 

“Pomoc bezpośrednio po zdarzeniu jest niezmiernie ważna; najczęściej kobieta otrzymuje ją na pogotowiu, policji, albo też w ośrodku interwencji kryzysowej. Zazwyczaj ofiara jest przerażona, pełna obaw, że napastnik może powrócić. Pierwsza pomoc powinna obejmować: przeprowadzenie badania lekarskiego – dobrze, jeśli robi to kobieta; (…), cierpliwe, pełne empatii wy- słuchanie przedstawionej przez ofiarę wersji zdarzeń, zapewnienie, że ofiara znajduje się w bezpiecznym miejscu i że nic jej nie grozi (…) pozostawanie razem z ofiarą, gdy przejawia ona silny lęk i niepokój, zachęcanie do podzielenia się swoimi uczuciami, myślami i okazanie pełnej akceptacji, wspólne zaplanowanie dalszego wsparcia, udzielenie ofierze informacji o pomocy prawnej i psychologicznej” – czytamy w opracowaniu dr Sylwii Kluczyńskiej, psychologa, pracownika naukowego Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie.

 

Gdyby pomoc psychologiczna przyszła w porę

 

Panią Marię badał mężczyzna. – Była noc, pewnie nie było innej możliwości – dodaje włocławianka. – Pomocy psychologicznej nie otrzymałam. Nie powiedziano mi również, gdzie mogę taką otrzymać. Włocławska policja, jak już pisaliśmy, o tym konkretnym przypadku nie informuje. Podaje jedynie informacje o zwyczajowych procedurach. – Po otrzymaniu informacji od osoby zgłaszającej o możliwości popełnienia przestępstwa na tle seksualnym, w każdym przypadku czynności niecierpiące zwłoki realizowane są w pomieszczeniu niedostępnym dla osób postronnych – wyjaśnia Tomasz Tomaszewski z KMP. – Ma to na celu minimalizowanie liczby osób uczestniczących we wstępnym rozpytaniu pokrzywdzonej osoby i pozwala na poczucie bezpieczeństwa oraz możliwość swobodnej wypowiedzi.

 

Dodatkowo w każdym przypadku informowana jest prokuratura i to pod nadzorem prokuratora prowadzone są dalsze czynności. Tomaszewski dodaje, że w każdym przypadku zgłoszenia procedura obliguje funkcjonariusza do poinformowania pokrzywdzonej o jej prawach pisemnie oraz ustnie i zagwarantowanie zgłaszającej badania lekarskiego z poszanowaniem jej prywatności (które jest także czynnością procesową mającą na celu zebranie materiału dowodowego). Natomiast w zakresie pomocy psychologicznej ofiarę policjanci kontaktują z odpowiednimi ośrodkami czy instytucjami, ale dopiero wówczas, gdy pokrzywdzona o nią poprosi.

 

– Jeżeli osoba zgłaszająca poinformuje o konieczności pomocy od innych instytucji, w tym pomocy psychologicznej, policjanci umożliwiają jej taki kontakt i w miarę możliwości organizują we współpracy z ośrodkami pomocy czy innymi instytucjami – mówi starszy sierżant Tomasz Tomaszewski.

 

Kilkanaście zawiadomień w ciągu roku

 

Gwałtów w skali roku jest niestety więcej. Jak wynika z policyjnych statystyk, w zeszłym roku do KMP we Włocławku wpłynęło szesnaście zawiadomień dotyczących artykułu 197. kodeksu karnego. Tyle samo było w 2018 roku. „Kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną osobę do obcowania płciowego, podlega karze pozbawienia wolności od lat dwóch do dwunastu” – tak brzmi pierwszy paragraf tego artykułu. Wszystkie śledztwa prowadzone były pod nadzorem prokuratury. Dodajmy, że w 2019 roku było kilka spraw dotyczących gwałtów zbiorowych. – Podobnych spraw, czyli takich, które dotyczą gwałtu zbiorowego, od początku 2018 roku mieliśmy cztery, z czego trzy dotyczą tego roku – mówił we wrześniu 2019 roku prokurator Arkadiusz Arkuszewski.

 

Skala zjawiska może być jednak inna, bo przecież nie każda ofiara gwałtu decyduje się zgłosić sprawę policji. Powodów takiego zachowania może być wiele. Niektóre kobiety wychodzą bowiem z założenia, że podjęcie kroków prawnych w tej sprawie oznacza ponowne przeżywanie traumy, bo o tragicznym zdarzeniu trzeba opowiedzieć na sali sądowej. Poza tym, jeś li kobieta zna sprawcę, to będzie musiała się z nim skonfrontować. Niezgłaszanie sprawy to niekiedy też konsekwencja strachu. Kobiety boją się również, co powiedzą inni. Nie chcą być stygmatyzowane jako ofiary gwałtu.

 

Kobieta musi wiedzieć, że nie jest sama

 

Wsparcie otoczenia w takich sytuacjach jest nie do przecenienia. – Wsparcie otoczenia ma ogromne znaczenie – mówi dr Sylwia Kluczyńska, psycholog. – Ważna jest empatyczna obecność bliskich, zapewnienie bezpieczeństwa i nieocenianie. Pokrzywdzona kobieta doświadcza silnych emocji, takich jak ból, lęk, wstyd, upokorzenie czy poczucie winy. Sama pokrzywdzona może oskarżać się za zaistniałą sytuację.

 

Rodzina z kolei, bliscy czują skrępowanie, boją się podejmować ten temat. Jednocześnie martwią się o kobietę, ale nie wiedzą, jak jej pomóc. Są też inne reakcje. Obwinia się ofiarę za to, co się stało lub nie wierzy jej. Reakcje takie są szczególnie bolesne dla kobiety i utrudniają proces radzenia sobie z tym, co się wydarzyło. W takich sytuacjach powrót do stanu równowagi może być niemożliwy bez profesjonalnej pomocy. Karolina Piasecka, psycholog z Włocławka, również przyznaje, że gwałt dla bliskich pokrzywdzonej to trudna sytuacja. – Liczy się to, żeby być i słuchać – mówi Karolina Piasecka. – Warto też wspierać ofiarę gwałtu w terapii, pójść z nią do psychologa, zaczekać za drzwiami, ale jednak cały czas być przy niej.

 

Powrót do normalności może trwać latami

 

Każda kobieta jest inna i każda inaczej zareaguje na gwałt. Jak podkreśla jednak Sylwia Kluczyńska zwykle po całym zdarzeniu wyróżnić można następujące fazy: szok i odrętwienie, dezorientacja i reorganizacja. Etap szoku i odrętwienia może trwać od kilku godzin do dwóch tygodni. Zgwałcona kobieta jest wówczas przerażona, nie dowierza w to, co się wydarzyło. Boi się sprawcy i otoczenia. Nie wie bowiem, jak bliscy zareagują na tę sytuację. Zdarza się nawet, że nie przyznaje się do niczego. Nie chce bowiem słyszeć komentarzy, że na swoje życzenie znalazła się w konkretnym miejscu albo że prowokowała. Bywa też tak, że kobiety same siebie o gwałt obwiniają. Są jednak takie panie, które zachowują się tak jakby nic się nie stało. To nic innego jak mechanizm obronny. „Gdy ofiara upora się z bezpośrednimi następstwami gwałtu, następuje faza druga – dezorientacji.

 

W tym okresie mogą pojawić się stany lękowe, depresyjne, narasta niepewność, następuje zachwianie dotychczasowego porządku życia. Pojawiają się pytania: Co dalej, jak żyć z czymś takim, czy można zaufać drugiemu człowiekowi? Ofiary zaczynają unikać kontaktów z ludźmi, izolują się, zamykają w sobie. Próbują zapomnieć, wymazać wspomnienia związane z gwałtem. Faza ta może trwać całymi miesiącami” – pisze w swoim opracowaniu dr Sylwia Kluczyńska. Najdłuższa jest trzecia faza – reorganizacja, czyli powrót do normalności może trwać latami. Kobiety układają sobie życie od nowa. Choć nieufność do mężczyzn pozostaje zwykle na zawsze. Wiele zgwałconych kobiet cierpi też na zespół stresu pourazowego, a to oznacza, że ponownie przeżywają moment gwałtu, wspomnienia tego zdarzenia stają się dla nich natarczywe, dręczą je również koszmary senne, odczuwają ponadto silne napięcie.

 

Psycholog przyjmie nawet tego samego dnia

 

Gdzie konkretnie we Włocławku zgwałcona kobieta może szukać pomocy? Może uda się do Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie, niezależnie od tego, czy korzysta z jego świadczeń. – Przy ul. Żytniej 58 działa Specjalistyczna Sekcja Pomocy Rodzinie i Interwencji Kryzysowej – tłumaczy Stanisława Matejska, zastępca dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie we Włocławku. – Można dzwonić pod numer telefonu 544 135 096, by umówić się na spotkanie z psychologiem. Staramy się to zorganizować tak, by od momentu zgłoszenia, rozmowa ze specjalistą była jeszcze tego samego dnia. Kobieta może również liczyć na wsparcie od fundacji Dies Mei, która ma swoją siedzibę przy ulicy Kościuszki 26 we Włocławku. – Współpracujemy między innymi z psychologami, z prawnikami – tłumaczy Hanna Szycht, osoba pierwszego kontaktu w fundacji.

 

– Jesteśmy do dyspozycji mieszkańców, w tym ofiar przestępstw, w poniedziałki, wtorki i środy od godziny 8.30 do 15.30, w czwartki w godzinach 14-21, również w soboty od 10 do 16. Można dzwonić pod numer telefonu: 603 943 621. Dies Mei oferuje też szerszą pomoc, ofiarom przestępstw w ogóle. Mogę one liczyć na wsparcie prawne, psychologiczne i socjalne, a w niektórych przypadkach mieszkaniowe. Z fundacją można kontaktować się też w nagłych sytuacjach, całodobowy dyżur jest pełniony pod numerem telefonu: 663 584 259. Na potrzeby artykułu imiona bohaterów: zgwałconej włocławianki i jej syna zostały zmienione.

 

AIP



COMMENTS

WORDPRESS: 0