Warszawa, 28.03.2026. Pi³karze reprezentacji Polski (od lewej): Jakub Kiwior, Jan Bednarek, Tomasz Kêdziora, Kamil Grosicki, Jakub Kamiñski, Robert Lewandowski, Sebastian Szymañski, Jan Zió³kowski i Filip Rózga podczas treningu kadry w Warszawie, 28 bm. Polacy przygotowuj¹ siê do fina³owego meczu bara¿owego o awans na mistrzostwa wiata ze Szwecj¹, który odbêdzie siê 31 bm. w Sztokholmie. (mk) PAP/Leszek Szymañski
Szwedzkie firmy bukmacherskie wyraźnie wierzą w zwycięstwo Szwecji z Polską w Sztokholmie w finale baraży eliminacji piłkarskich mistrzostw świata. W przypadku sukcesu gospodarzy można dostać tylko podwójną stawkę zakładu, natomiast w przypadku wygranej Polski prawie czterokrotną.
Najciekawsze są stawki za trafienie konkretnego wyniku meczu, które proponuje jedna z największych w Szwecji firm bukmacherskich.
Przy zwycięstwie gospodarzy 1:0 jest to 6-1, przy 2:0 9-1, a przy 3:0 aż 17-1. W przypadku 3:2 dla Szwecji zakład zostanie pomnożony razy 29.
W przypadku wygranej Polski 1:0 będzie to 9,5-1, przy 2:0 19-1, a przy 3:0 aż 56-1.
Najwyższą wygrana da obstawienie remisu 3:3 w czasie regularnym – 81-1.
Mecz w Sztokholmie rozpocznie się o godz. 20.45.
Zbigniew Kuczyński (PAP)
Polacy w Sztokholmie o 10. występ w mundialu
Wieczorny (godz. 20.45) mecz w Sztokholmie ze Szwecją zdecyduje, czy piłkarska reprezentacja Polski po raz 10. w historii zagra w mistrzostwach świata. Do tej pory w turniejach finałowych rozegrała 38 meczów. Bilans to 17 zwycięstw, sześć remisów i 15 porażek. Bramki: 49-50.
Pierwszy udział był poprzedzony udanymi eliminacjami, a w dwumeczu Polska okazała się lepsza od Jugosławii, trzeciej drużyny pierwszej edycji MŚ w 1930 roku. W Warszawie było 4:0, a w rewanżu w Belgradzie gospodarze zwyciężyli 1:0 i nie zdołali odrobić strat.
Debiut w mundialu miał miejsce w niedzielę 5 czerwca 1938 roku. Od razu w 1/8 finału, bowiem taka wtedy obowiązywała formuła. O godzinie 17 na Stade de la Meinau w Strasburgu szwedzki sędzia Ivan Eklind rozpoczął mecz Polska – Brazylia. W regulaminowym czasie gry było 4:4, a skończyło się 5:6 po dogrywce, jedynej, jaką biało-czerwoni rozegrali w mistrzostwach świata. Polskim bohaterem został Ernest Wilimowski, który zdobył cztery gole.
Na kolejny występ w MŚ Polacy czekali 36 lat. W eliminacjach sprawili sensację, gdyż okazali się lepsi m.in. od Anglii, która w 1966 roku świętowała wywalczenie tytułu, a „zwycięski remis” 1:1 na londyńskim Wembley 17 października 1974 roku przeszedł do historii krajowego futbolu i do dziś pozostaje jednym z najsłynniejszych meczów, jakie rozegrała reprezentacja.
W turnieju finałowym w Republice Federalnej Niemiec „Orły Górskiego” – jak nazywano zespół prowadzony przez słynnego trenera Kazimierza Górskiego – po raz kolejny zadziwiły świat i zajęły trzecie miejsce. W meczu o podium pokonały faworyzowaną Brazylię 1:0. Wcześniej miało miejsce inne historyczne spotkanie, słynny „mecz na wodzie” we Frankfurcie, w którym biało-czerwoni ulegli gospodarzom 0:1.
Cztery lata później, już pod wodzą Jacka Gmocha, reprezentacja dysponowała składem, o którym mówi się, że był najsilniejszy w historii. Nie zdołała jednak wywalczyć miejsca w pierwszej czwórce, co wówczas przyjęto z rozczarowaniem. Kluczowa również okazała się porażka z ekipą gospodarzy – 0:2 w drugiej fazie grupowej.
W 1982 roku w Hiszpanii Polacy trenowani przez Antoniego Piechniczka nawiązali do dokonań drużyny Górskiego. O tym mundialu można powiedzieć, że dobry wynik rodził się w bólach. Ostatni mecz towarzyski przed turniejem – ze względu na obowiązujący w kraju stan wojenny – biało-czerwoni rozegrali ponad pół roku wcześniej. Brak wartościowych sprawdzianów kadra rekompensowała sobie długimi zgrupowaniami oraz sparingami z zespołami ligowymi.
Także początek turnieju – remisy 0:0 z Włochami i niespodziewanie z Kamerunem – nie dawały powodów do optymizmu, ale po przełomie, jaki nastąpił w spotkaniu z Peru (5:1), skończyło się na trzecim miejscu w świecie.
Mistrzostwa świata w Meksyku w 1986 roku były kolorowe, emocjonujące i toczone w ogromnym upale. Przekonali się o tym polscy piłkarze, którzy mecze grupowe rozgrywali w gorącym Monterrey, gdzie mają szanse na jedno spotkanie wrócić w tym roku. Zmęczeni odpadli w 1/8 finału, po porażce w Guadalajarze z Brazylią 0:4.
Na kolejny występ Polaków w mistrzostwach świata kibice musieli poczekać aż 16 lat. Prowadzeni przez Jerzego Engela biało-czerwoni po świetnej grze w eliminacjach wyruszali do Korei Południowej i Japonii z wielkimi nadziejami, ale odpadli już po dwóch pierwszych meczach – z Koreańczykami (0:2) i Portugalczykami (0:4). Na pocieszenie „rezerwejros”, jak określił ich w piosence Maciej Maleńczuk, pokonali ekipę USA 3:1.
Historia powtórzyła się w 2006 roku na niemieckich stadionach i trybunach pełnych własnych kibiców – porażki w dwóch pierwszych meczach, szybkie pożegnanie z turniejem i wygrana w „meczu o honor”. Do tego napięcia między selekcjonerem Pawłem Janasem i dziennikarzami, zła atmosfera wokół całego polskiego futbolu. Z tarczą do kraju wrócił tylko Bartosz Bosacki, strzelec jedynych dwóch goli.
Później nastąpiła 12-letnia przerwa w udziale biało-czerwonych w MŚ, a na wielką scenę powrócili w 2018 roku. Występ w Rosji nie różnił się od mundiali 2002 i 2006. Znów porażki w dwóch pierwszych meczach i szybki koniec złudzeń. Tym razem jednak zawód był większy, bo w 2016 roku drużyna trenera Adama Nawałki dotarła do ćwierćfinału mistrzostw Europy.
Dziewiąty, ostatni jak dotychczas występ w MŚ miał miejsce w 2022 roku w Katarze. Pod wodzą Czesława Michniewicza Polacy przełamali niemoc i po raz pierwszy od 1986 roku przebrnęli fazę grupową. Odpadli w 1/8 finału przegrywając z późniejszymi wicemistrzami globu – Francuzami 1:3. Wynikowo w miarę się zgadzało, ale postawą na boisku piłkarze – poza bramkarzem Wojciechem Szczęsnym, który dla reprezentacji jakby narodził się na nowo – nie zdobyli uznania kibiców. Skończyło się zmianą selekcjonera i nadzieją, że za cztery lata w USA, Kanadzie i Meksyku będzie lepiej.
We wtorek wieczorem okaże się, czy w ogóle biało-czerwoni wybiorą się za ocean. (PAP)