HomeUSA

Dlaczego SF ma najniższy wskaźnik śmierci z powodu COVID wśród dużych miast USA?

Dlaczego SF ma najniższy wskaźnik śmierci z powodu COVID wśród dużych miast USA?

San Francisco przez większą część trwania pandemii koronawirusa, miało najniższy wskaźnik śmierci z powodu COVID-19. W jaki sposób miasto radzi sobie lepiej niż inne metropolie?

Tabela stworzona we wrześniu przez dr Jima Marksa, z Zuckerberg San Francisco General Hospital, obiegła social media w ciągu ostatnich tygodni.

Widać na niej, że stosunek śmierci do przypadków zachorowania na COVID-19 w San Francisco wynosi 0.87%. To znacznie niższy wynik, niż w 10 innych dużych miastach na terenie USA.

Miasto z drugim najniższym wskaźnikiem to Miami – wynosi on 1.63%.

Nowy Jork ma najwyższy wynik – aż 10.26%.

Co więc San Francisco robi lepiej?

Podczas gdy inne miasta, takie jak właśnie np. Nowy Jork, przeżywały okresy gdzie liczba zachorowań drastycznie wzrastała a szpitale nie były w stanie pomieścić pacjentów, San Francisco stale miało względnie niski poziom zakażeń.

Były okresy lepsze i gorsze dla miasta, ale nigdy nie było momentu, w którym miasto nie dawałoby sobie rady z przyjmowaniem chorych.

Dzięki temu, zawsze możliwe było zapewnienie jak najlepszej opieki dla wszystkich chorych, jeśli tylko zaszła taka potrzeba. Miasto, w którym mieszka niemal 900,000 ludzi, odnotowało 10,807 przypadków zakażenia koronawirusem. Niestety 99 z tych osób zmarło.

“Niski wskaźnik zakażeń, jest efektem sensownego zachowania ludzi, a to sensowne zachowanie widać wśród zarządców miasta podejmujących dobre decyzje oraz [zwykłych] ludzi podejmujących dobre decyzje.” – powiedział dr Bob Watcher z Departamentu Medycyny przy UCSF.

Dzięki temu, że liczba pacjentów była względnie niska, w porównaniu do innych dużych miast, szpitale były w stanie zadbać o każdego pacjenta niemal osobiście, skupiając się na ich konkretnych objawach.

“W UCSF jedna pielęgniarka przypada na pacjenta. W Queens, w najgorszych dla nich momentach, jedna pielęgniarka przypadała na siedmiu a nawet ośmiu pacjentów. Tak nie da się bezpiecznie pracować. Mamy tutaj światowej klasy ekipę lekarzy na dziale intensywnej terapii, którzy opiekują się wami w San Francisco. W Nowym Jorku, w takim zespole mógł być nawet okulista, albo dermatolog. To na pewno byli wspaniali lekarze, ale ich specjalizacją nie był COVID. Wszyscy musieli tam pomagać, brakowało ludzi. Nigdy nie było takiej sytuacji w SF.” – dodaje Watcher.

 

 

PS

COMMENTS