Ceny benzyny w południowej Kalifornii gwałtownie rosną. W Los Angeles County, najbardziej zaludnionym powiecie w USA, średnia cena osiągnęła 5,56 dolara za galon, co oznacza wzrost o ponad 50 centów w ciągu nieco ponad dwóch tygodni. Podwyżki cen nie bez związku zbiegły się w czasie z wybuchem konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Analitycy ostrzegają, że to dopiero początek rajdu, a ceny na pylonach mogą pokazać nawet siódemkę z przodu. Mieszkańcy Kalifornii już teraz płacą o około 1,50 dolara więcej niż wynosi średnia krajowa. W reakcji na sytuację część polityków stanowych i kandydatów na gubernatora domaga się czasowego zawieszenia podatku paliwowego wynoszącego 88 centów za galon – najwyższego w kraju.
Poparcie dla zawieszenia podatku wyrazili m.in. burmistrz San Jose Matt Mahan oraz republikański polityk Steve Hilton. Senator stanowy Tony Strickland przedstawił projekt ustawy, który – według założeń – mógłby obniżyć ceny paliwa o 1,08 dolara za galon.
Przeciwnikiem interwencji jest gubernator Gavin Newsom, który ocenił, że zawieszenie podatku przyniosłoby większe korzyści firmom naftowym niż kierowcom. O podwyżki cen na stacjach obarczył zaś winą politykę zagraniczną prezydenta Donalda Trumpa, który wydał polecenie ataku na Iran pod koniec lutego, doprowadzając m.in. do zamknięcia cieśniny Ormuz.
Red. JŁ