Byłam honorową Meksykanką w Dallas

Popularne

Strony Internetowe / SEO
Realizacja w jeden dzień!
TEL/SMS: +1-773-800-1520

Wybrałam się do strefy kibica w Legacy Hall w Plano, żeby obejrzeć mecz Meksyku. I przez kilka godzin miałam wrażenie, że przeniosłam się kilkaset kilometrów na południe – prosto do Meksyku.

Już na długo przed pierwszym gwizdkiem wszystkie stoliki były zajęte. Wszędzie dominował zielony kolor koszulek reprezentacji Meksyku, powiewały flagi, a z każdej strony słychać było okrzyki „México!” i wspólny śpiew. Atmosfera była niesamowita.

Ja również założyłam zieloną sukienkę, a do tego kapelusz. Nie był to tylko element stylizacji- wciąż panował ogromny upał, a słońce świeciło tak mocno, że bałam się o swoją głowę, która od kilku dni daje mi się we znaki przez te teksańskie brutalne temperatury.

I właśnie wtedy wydarzyło się coś zabawnego. Najwyraźniej zielona sukienka i kapelusz sprawiły, że wielu kibiców wzięło mnie za Meksykankę. Zagadywali do mnie po hiszpańsku, uśmiechali się i prosili o wspólne zdjęcia. Dopiero kiedy odpowiadałam po angielsku i wyjaśniałam, że jestem Polką mieszkającą w Teksasie, wszyscy wybuchali śmiechem. To był jeden z tych momentów, które pokazują, że sport naprawdę łączy ludzi.

Nieodłącznym elementem tego piłkarskiego święta było oczywiście jedzenie. Niemal przy każdym stoliku królowały tacos, burritos, quesadille i nachos, a do tego obowiązkowo meksykańskie piwo. Zapach przypraw, grillowanego mięsa i świeżych tortilli unosił się w całej hali. Na kilka godzin Legacy Hall zamieniło się nie tylko w strefę kibica, ale także w wielką meksykańską fiestę.

Najbardziej urzekło mnie to, że mecz oglądały całe rodziny- dziadkowie, rodzice i dzieci. Dla wielu z nich nie było to tylko wydarzenie sportowe, ale także święto ich kultury i tożsamości. Teksas i Meksyk są ze sobą silnie związane historycznie i kulturowo. Latynosi stanowią dziś około 40% mieszkańców Teksasu  a największą grupę tworzą właśnie Meksykanie. Nic więc dziwnego, że kiedy gra reprezentacja Meksyku, emocje udzielają się całym miastom.

Kiedy Meksyk strzelał gole, Legacy Hall dosłownie eksplodowało z radości. Nieznajomi padali sobie w ramiona, przybijali piątki, śpiewali i tańczyli. Po końcowym gwizdku nikt nie chciał wracać do domu. Wciąż rozbrzmiewały śpiewy, robiono pamiątkowe zdjęcia, a radość z awansu udzielała się wszystkim obecnym. Mnie również!

Uwielbiam takie chwile. A najbardziej to, że przez jeden wieczór byłam…honorową Meksykanką!

Po tym dniu postanowiłam, że po wakacjach zapiszę się do Brookhaven College na hiszpański. Chcę lepiej rozumieć język, którym tak bardzo żyje Teksas i który podczas takich sportowych wydarzeń słychać na każdym kroku- żeby następnym razem jeszcze pełniej móc uczestniczyć w takich piłkarskich świętach i swobodnie świętować razem z innymi!

Ludmiła Mituła
Dallas, Teksas

Podobne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnio dodane