14.9 C
Chicago
sobota, 18 maja, 2024

Bazy polskich piłkarzy na Euro: Często warunki były idealne, a wyniki z reguły… gorsze

Popularne

Strony Internetowe / SEO
Realizacja w jeden dzień!
TEL/SMS: +1-773-800-1520

Urokliwe, niewielkie, z dala od zgiełku – często takie miejsca wybierano dla polskich piłkarzy przed i podczas turniejów w 21. wieku. Teraz będzie inaczej. Do Euro 2024 biało-czerwoni przygotują się w Warszawie, a w czasie mistrzostw zamieszkają w Hanowerze. Blisko świetnie znanego w polskim futbolu Barsinghausen.

Pierwszy wielki turniej z udziałem reprezentacji Polski w tym stuleciu to mundial 2002 w Korei Południowej i Japonii. Biało-czerwoni, prowadzeni wówczas przez Jerzego Engela, grali w fazie grupowej w pierwszym z tych krajów, ale zanim polecieli do Azji, przygotowywali się w Barsinghausen pod Hanowerem. To było krótkie, zaledwie pięciodniowe zgrupowanie w cichym miasteczku w Dolnej Saksonii, otoczonym malowniczymi wzgórzami i lasami.

Sztab szkoleniowy drużyny i kierownictwo PZPN chciały jak najdłużej utrzymać w tajemnicy miejsce zgrupowania. Obawiano się zbyt dużego zainteresowania piłkarzami, które mogłoby przeszkadzać im w przygotowaniach.
W Korei Południowej kadra Engela zamieszkała na peryferiach miasta Daejeon – w dużym ośrodku Samsung Daejeon Training Centre, składającym się z czterech części.
W tym mieście biało-czerwoni rozegrali swój ostatni mecz – z USA, wygrany 3:1. To było spotkanie tylko o honor, bowiem po dwóch wcześniejszych porażkach – z Koreą Południową 0:2 i z Portugalią 0:4 – stracili szansę wyjścia z grupy.
Na Euro 2004 w Portugalii kadra, prowadzona w eliminacjach najpierw przez Zbigniewa Bońka, a następnie Pawła Janasa, nie zdołała awansować.
Natomiast bez większych kłopotów biało-czerwoni pod wodzą Janasa zakwalifikowali się na mistrzostwa świata 2006 w Niemczech.
Do turnieju kadra przygotowywała się w szwajcarskim Bad Ragaz, miejscowości położonej ok. 100 km na południe od Zurychu. Zgrupowanie trwało osiem dni. Piłkarze trenowali nie tylko w Bad Ragaz, ale również w pobliskim Liechtensteinie – w Vaduz i Schaan.
Podczas turnieju finałowego niektórzy z nich mogli czuć się jak w domu. Nie chodziło tylko o tłumy polskich kibiców, ale również o fakt, że zamieszkali w ośrodku „Gilde Sport Hotel” w Barsinghausen, czyli tam, gdzie przed mundialem 2002. Mieli stamtąd dość blisko na wszystkie mecze, zwłaszcza na ostatni w grupie – z Kostaryką w Hanowerze, ale malownicze miasteczko ponownie nie okazało się szczęśliwe dla reprezentacji.
Po porażkach z Ekwadorem 0:2 i Niemcami 0:1 podopieczni Janasa, jako pierwsi z całego turnieju, stracili szansę awansu do 1/8 finału. Na pocieszenie wygrali o honor z Kostaryką 2:1, po dwóch golach powołanego awaryjnie do kadry Bartosza Bosackiego.
Po MŚ 2006 PZPN rozstał się z Janasem, zatrudniając Leo Beenhakkera. Doświadczony Holender dokonał rzeczy, która nie udała się wcześniej nikomu w polskim futbolu – wprowadził biało-czerwonych na mistrzostwa Europy.
W trakcie przygotowań do Euro 2008, którego gospodarzami były Austria i Szwajcaria, podopieczni Beenhakkera spędzili 12 dni w 21-tysięcznym niemieckim Donaueschingen, blisko granicy ze Szwajcarią. Klucz był więc podobny jak przed MŚ 2002 i 2006 – wybierano zagraniczne zakątki z dala od zgiełku i kibiców.
Natomiast bazą turniejową został niewielki, liczący ok. 3 tysięcy mieszkańców Bad Waltersdorf w austriackiej Styrii. Jedną z miejscowych atrakcji w trakcie mistrzostw były efektowne zawody baloniarskie, ale piłkarze musieli skupiać się na meczach.
Z Bad Waltersdorf blisko było do Grazu (tam kadra wylądowała po przylocie do Austrii), lecz akurat to miasto nie organizowało turnieju. Dwa spotkania Polacy rozegrali w Klagenfurcie, a jedno – z gospodarzami – w Wiedniu.
Debiut w mistrzostwach Europy wypadł blado. Po porażce z Niemcami 0:2, remisie z Austrią 1:1 i porażce z grającą w rezerwowym składzie Chorwacją 0:1 reprezentacja zajęła ostatnie miejsce w grupie.
Na mistrzostwa świata 2010 i 2014 biało-czerwoni nie awansowali. Natomiast w 2012 roku wystąpili w mistrzostwach Europy jako współgospodarze (z Ukrainą), więc bez konieczności gry w eliminacjach.
Przygotowania do tego turnieju, już pod wodzą Franciszka Smudy, piłkarze spędzili w dwóch krajach. Najpierw przez tydzień gościli w tureckim Belek. To było zgrupowanie regeneracyjne, w okrojonym składzie (z udziałem 12, a później 13 piłkarzy), a zawodnikom mogły towarzyszyć bliskie osoby.
„Właściwa” część przygotowań, już w pełnym składzie, miała miejsce w niespełna 12-tysięcznej austriackiej miejscowości Lienz, położonej w Tyrolu. Reprezentacja przebywała w otoczeniu gór prawie dwa tygodnie, od 16 do 28 maja 2012 roku. W trakcie turnieju piłkarze mieszkali w Warszawie, w jednym z hotelu blisko centrum miasta, a trenowali na stadionie Polonii.
Oczekiwania było ogromne, bo Polska trafiła do teoretycznie najłatwiejszej grupy, ale zajęła w niej ostatnie miejsce. Mecze z Grecją i Rosją, oba na Stadionie Narodowym w Warszawie, zakończyły się remisami 1:1, a w spotkaniu „o wszystko” we Wrocławiu gospodarze przegrali z Czechami 0:1.
Po turnieju Smudę zastąpił Waldemara Fornalik, lecz nie zdołał awansować do mistrzostw świata 2014 i został zastąpiony przez Adama Nawałkę.
Znany ze świetnej organizacji trener tchnął w kadrę nowe życie. Awansował na Euro 2016 we Francji i na mistrzostwa świata 2018 w Rosji.
Przed turniejem w 2016 roku, podobnie jak cztery lata wcześniej, przygotowania były podzielone na dwa etapy. Najpierw kadrowicze przebywali pięć dni w nadmorskiej Juracie. Zgrupowanie miało charakter regeneracyjny i integracyjny.
„W Juracie piłkarze mają się zresetować fizycznie i mentalnie, dlatego największy akcent postawiliśmy na aktywny wypoczynek. W planie jest również sporo różnych futbolowych aktywności” – mówił wówczas Nawałka.
Później kadra przeniosła się na drugi koniec kraju – do Arłamowa w Bieszczadach, gdzie przebywała ponad tydzień, a zajęcia miały już typowo piłkarski charakter.
W trakcie Euro 2016 bazą była miejscowość La Baule, typowo turystyczna, położona nad oceanem. Stamtąd biało-czerwoni wszędzie mieli daleko (pobliskie Nantes nie organizowało meczów), więc musieli latać samolotami na wszystkie spotkania. W sumie rozegrali ich aż pięć, bowiem po raz pierwszy w XXI wieku wyszli z grupy na wielkim turnieju i dotarli do ćwierćfinału.
Najbliżej mieli do Paryża, gdzie zagrali z Niemcami (0:0) w fazie grupowej – niespełna 500 kilometrów. Większość spotkań rozgrywali jednak na południu Francji, m.in. dwa w Marsylii. To właśnie w tym mieście przegrali w rzutach karnych ćwierćfinał z Portugalią, późniejszym triumfatorem turnieju.
Przygotowania do Euro 2016 zaowocowały dobrym występem, więc przed mistrzostwami świata 2018 w Rosji powtórzono ten schemat.
Ponownie krótki obóz regeneracyjny w Juracie na Półwyspie Helskim (treningi w pobliskiej Jastarni), następnie typowo piłkarskie zgrupowanie w Arłamowie, a potem wylot na turniej. I znów miejscowość nadmorska, tym razem Soczi. Stamtąd również, podobnie jak z La Baule, piłkarze mieli daleko na swoje mecze.
Później nie brakowało głosów, że wybór Soczi to błąd – w trakcie turnieju było tam gorąco i duszno. Zmieniano nawet godziny treningów, na poranne lub późne popołudniowe. Krytyka wyboru Soczi rosła wraz z kolejnymi występami Polaków. Podopieczni Nawałki przegrali z Senegalem 1:2 i z Kolumbią 0:3, tracąc szansę wyjścia z grupy. W meczu o honor pokonali Japonię 1:0 i wrócili do kraju.
Do kolejnego wielkiego turnieju – mistrzostw Europy w wielu miastach na całym kontynencie i przesuniętych o rok z powodu pandemii – biało-czerwoni awansowali pod wodzą Jerzego Brzęczka. Ten szkoleniowiec został jednak zwolniony w styczniu 2021 roku i zastąpiony przez Portugalczyka Paulo Sousę.
Turniej w 2021 roku, oficjalnie pod nazwą Euro 2020, był szczególny z racji ogromnych odległości (cały kontynent) i ograniczeń wynikających z pandemii.
Początkowo kadra planowała zamieszkać pod Dublinem, ponieważ w tym mieście miała rozegrać dwa mecze turnieju. Ostatecznie jednak stolica Irlandii wycofała się ze współorganizacji. Dublin i Bilbao, gdzie Polska też miała grać spotkanie, nie dały gwarancji wpuszczenia przynajmniej części widzów. A to był warunek UEFA, aby zachować prawo współorganizacji turnieju.
W kwietniu 2021 roku UEFA postanowiła, że Polska zagra dwa mecze fazy grupowej w Sankt Petersburgu – ze Słowacją i Szwecją, natomiast z Hiszpanią zmierzy się w Sewilli.
PZPN musiał więc szybko zmieniać plany i postanowił, że drużyna narodowa będzie mieszkać w Sopocie, a trenować w Gdańsku. I stamtąd latać na mecze fazy grupowej.
W Sopocie polscy piłkarze zameldowali się 9 czerwca 2021. Wcześniej – przez ponad dwa tygodnie – przygotowywali się w Opalenicy.
Mistrzostwa Europy okazały się nieudane, na co największy wpływ miała porażka w pierwszym meczu ze Słowacją 1:2. W zremisowanym 1:1 spotkaniu z Hiszpanią kadra wyglądała znacznie lepiej, ale na koniec przegrała ze Szwecją 2:3 i zakończyła udział w turnieju.
Pół roku później swoją przygodę z kadrą zakończył natomiast – na własną prośbę – Paulo Sousa. W barażach o MŚ 2022 w Katarze kadrę prowadził Czesław Michniewicz. Półfinał z Rosją wygrał walkowerem (Rosjanie zostali wykluczeniu po inwazji tego kraju na Ukrainę), a finał ze Szwecją w Chorzowie 2:0.
Termin mundialu w Katarze był nietypowy – listopad i grudzień. Z tego powodu nietypowe musiały być również przygotowania.
Piłkarze przyjechali z marszu ze swoich klubów na krótkie zgrupowanie do Warszawy. 16 listopada rozegrali na stadionie Legii towarzyski mecz z Chile (1:0) i dzień później wylecieli do Kataru.
Tam zamieszkali w pięciogwiazdkowym hotelu Ezdan Palace w Dausze, a ponieważ Katar jest niewielkim krajem, podopieczni Michniewicza wszędzie mieli bardzo blisko.
W fazie grupowej zremisowali z Meksykiem 0:0, pokonali Arabię Saudyjską 2:0 i ulegli Argentynie 0:2. Awansowali do 1/8 finału, gdzie przegrali z Francją 1:3.
Po mundialu w Katarze PZPN rozstał się z Michniewiczem, zatrudnił doświadczonego Portugalczyka Fernando Santosa, ale we wrześniu 2023 roku – po kolejnym nieudanym występie i wyjazdowej porażce z Albanią 0:2 – podjęto decyzję o zmianie na tym stanowisku.
Nowym selekcjonerem został Michał Probierz, który w marcowych barażach najpierw pokonał w półfinale Estonię 5:1 w Warszawie, a następnie wygrał w rzutach karnych z Walią w Cardiff (po 90 minutach i dogrywce było 0:0). PZPN mógł więc rozpocząć logistyczne przygotowania do rozpoczynających się 14 czerwca mistrzostw Europy w Niemczech.
Na początku kwietnia polska federacja ogłosiła, że w trakcie turnieju reprezentacja zamieszka w Hanowerze. Hotelem kadry będzie Sheraton Hannover Pelikan. Doskonale znane Polakom Barsinghausen było już od dawna zajęte przez… reprezentację Turcji.
„Będziemy trenować na obiektach akademii Hannoveru 96, położonych niedaleko głównego stadionu tego klubu. To 4,2 km od naszego hotelu, 15 minut drogi autokarem” – powiedział PAP rzecznik prasowy reprezentacji Polski Emil Kopański.
Ośrodek szkoleniowy akademii Hannover 96 składa się z sześciu pełnowymiarowych boisk. Jednym z nich jest „Eilenriedestadium”, który będzie głównym boiskiem dla kadry narodowej korzystającej z tej bazy. Akademia ma łącznie powierzchnię 130 tysięcy metrów kwadratowych i – jak zapewniono w profilu na stronie UEFA – „oferuje wszystko, co potrzebne do optymalnego przygotowania do meczów”.
Zgrupowanie kadry rozpocznie się 2 czerwca w Warszawie, a wylot do Hanoweru zaplanowano na 11 czerwca.
Podopieczni Probierza zmierzą się w grupie D kolejno: 16 czerwca z Holandią w Hamburgu, pięć dni później z Austrią w Berlinie i 25 czerwca z Francją w Dortmundzie.(PAP)
Autor: Maciej Białek

bia/ pp/

- Advertisement -

Podobne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnio dodane

Strony Internetowe / SEO
Realizacja w jeden dzień!
TEL/SMS: +1-773-800-1520