Armenia w czwartek i Czarnogóra w niedzielę czyli dwa mecze o wszystko. Nawałka musi zapomnieć o defensywie

Armenia w czwartek i Czarnogóra w niedzielę czyli dwa mecze o wszystko. Nawałka musi zapomnieć o defensywie

Czas na dwa mecze o wszystko. Reprezentację Polski czeka walka o awans do mistrzostw świata. Armenia w czwartek i Czarnogóra w niedzielę -to dwa ostatnie kroki Polaków w marszu do Rosji. Selekcjoner Adam Nawałka ma problemy z lewą obroną, ale ma Krychowiaka. Nie ma Milika, ale zawsze będzie miał Lewandowskiego. No, chyba, że dostanie żółtą kartkę w Erywaniu. Wtedy zabraknie go w niedzielę na PGE Narodowym. Pilnować się muszą też Błaszczykowski, Piszczek i Zieliński. Pierwszy meldunek ze zgrupowania reprezentacji Polski

Na zgrupowanie przed meczami z Armenią i Czarnogórą Polacy przyjeżdżali w różnym rytmie. Kamil Grosicki w niedzielę był „truskawką na torcie” polsatowskiego „Cafe Futbol”, a Łukasz Piszczek i Łukasz Fabiański gościli w magazynie „Liga + Extra” w Canal+. Ubaw był w obu miejscach, a to może oznaczać, że humory dopisują i nie wypada pytać o nastrój przed walką o awans do mundialu. Selekcjoner Adam Nawałka ma swoje przemyślenia po srogim laniu na Parken w Kopenhadze. Nastroje tonuje jednak w swoim stylu. – Cały czas jesteśmy w fazie rywalizacji, wśród zawodników panuje pełna mobilizacja. Dopóki nie będzie awansu na mundial, nie możemy być rozluźnieni. Mamy marzenia związane z mistrzostwami świata i chcemy je zrealizować – powiedział. Nawałka nie potrafił ukryć radości z okazji powrotu do reprezentacji Grzegorza Krychowiaka. To talizman, człowiek, który w tym roku już niejednokrotnie był wyciągany przez selekcjonera za uszy. Krychowiak wraca, jest w formie, w sobotę zaliczył pierwszą asystę w Premier League i to on znów ma rozdawać karty w środku pola. – Grzegorz nie wraca do czegoś nieznanego.

On doskonale zna naszą organizację gry i zawsze świetnie wywiązywał się ze swoich obowiązków – tłumaczył Nawałka. Krychowiak zna świetnie organizację gry polskiego zespołu, bo w głównej mierze on za nią odpowiadał. W formie zatrzymałby Thomasa Delaneya, który praktycznie sam zdusił w środku Piotra Zielińskiego, Karola Linettego i Krzysztofa Mączyńskiego. Ktoś z tej trójki na pewno w Erywaniu nie zagra. Mączyński podobno zmagał się z lekkim urazem, oszczędzano go przed zgrupowaniem – dlatego legionista nie zagrał w Poznaniu z Lechem. Dla Nawałki to komfort, ale sprawa jest co najmniej niezrozumiała. W stolicy Armenii nie zagramy więc dwoma napastnikami. W środku znowu będzie panował triumwirat, i przy za małej liczbie minut w Sampdorii Karola Linettego, to „Mąka” będzie grał u boku Krychowiaka. To wariant, który może sprawić, że znowu skrzydła rozwinie Zieliński. Do Warszawy przyjechał wypoczęty, bo w wygranym przez Napoli meczu z Cagliari (3:0) nie zagrał ani minuty. Najlepiej we Włoszech radzi sobie obecnie Bartosz Bereszyński. W „Przeglądzie Sportowym” powiedział, że dostał jasny sygnał od Nawałki: grasz albo cię nie ma. W Kopenhadze był tylko na trybunach. Niedysponowanego Piszczka szybko zastąpił Cionek. W rytmie meczowym, i pewnie w lepszej dyspozycji na treningach, był Tomasz Kędziora.

I tak oto Bereszyński swoim mocnym przebiciem w ostatnich tygodniach w Genui nagle stał się… kandydatem do gry na lewej obronie. Nie ma Artura Jędrzejczyka, owiane tajemnicą jest zdrowie Macieja Rybusa. Wszyscy dochodzą do wniosku, że nie ma co osłabiać prawej obrony i przenosić na lewą stronę będącego w kapitalnej formie Piszczka, co zainteresowany przyznał w Canal+. Bez formy jest Michał Pazdan, a odbudować może się tylko przy Kamilu Gliku, ale w czwartek w Erywaniu i w niedzielę w Warszawie musimy postawić na atak. A w przodzie jest najwięcej stabilizacji. Zwycięstwo nad Armenią i remis Danii z Czarnogórą lub po prostu komplet punktów da awans do Rosji. O atak martwimy się jedynie z powodu Arkadiusza Milika. W miejsce kontuzjowanego napastnika Napoli na zgrupowaniu stawił się Mariusz Stępiński. Choć i tak wszystko standardowo będzie na barkach Roberta Lewandowskiego. „Lewy” strzela w Bayernie Monachium w każdym meczu, w rzutach karnych jest bezlitosny i oby całe zamieszanie w Monachium nie wpłynęło na jego koncentrację. Nawałka może dostać skrzydeł, gdy widzi, że Jakub Błaszczykowski wrócił do gry w Bundeslidze. Wygrywa pojedynki, łapie minuty, jest wybiegany – pewnie w lepszej dyspozycji niż miesiąc temu na Parken. Po drugiej stronie boiska mamy Kamila Grosickiego. W sobotę był najlepszy na boisku w rywalizacji Hull z Birmingham. Być może w ofensywie swój czas dostanie Damian Kądzior, debiutant.

– Przykład Macieja Makuszewskiego pokazuje, że można wejść do składu reprezentacji jako piłkarz ekstraklasy. Miał więcej doświadczenia, grał trochę za granicą. Pokazywałem się w I lidze, potem w ekstraklasie, Nawałka rozmawiał ze mną raz. Uświadomił mi, że śledzi moją grę – mówi Damian Kądzior, pomocnik Górnika Zabrze. Tego awansu zaprzepaścić nie można. Za dużo jest wariantów matematycznych i piłkarskich. Na graczy musi czekać świętowanie na PGE Narodowym albo… w samolocie powrotnym z Armenii, bo Duńczycy z Czarnogórcami zagrają dopiero po wydarzeniach w Erywaniu.

 

Michał Skiba, Tomasz Biliński (aip



COMMENTS

WORDPRESS: 0