Amerykańskie media: Przyjście Lewandowskiego do Chicago Fire wzmocni Major League Soccer i zainteresowanie piłką nożną w Wietrznym Mieście

Popularne

Strony Internetowe / SEO
Realizacja w jeden dzień!
TEL/SMS: +1-773-800-1520

Przyjście „legendarnego” i „ikonicznego” Roberta Lewandowskiego do Chicago Fire wzmocni Major League Soccer i zainteresowanie piłką nożną w Wietrznym Mieście – uważają amerykańskie media, które wskazują również na wątki polonijne i duże ambicje nowego klubu Polaka.

Według telewizji FOX Sports podpisanie przez polskiego napastnika kontraktu z Chicago Fire to „ogromny sukces MLS, zapewniający lidze utrzymanie rozpędu w przyciąganiu światowej klasy talentów”. Zaznacza się, że Lewandowski ma podążać śladem Lionela Messiego w przejściu do Stanów Zjednoczonych na schyłkowym etapie niezwykłej kariery.

W podobnym tonie utrzymywane są inne komentarze prasy i ekspertów. Nowy trener Lewandowskiego Gregg Berhalter jeszcze dzień wcześniej określił polskiego napastnika jako zawodnika „na równi z Messim”, a w poniedziałek nazwał go w rozmowie z ESPN najlepszym „napastnikiem swojego pokolenia” i piłkarzem na miarę ambicji „światowej klasy”. Były zawodnik i selekcjoner kadry USA podkreślił też w rozmowie w podcaście Up and Adams, że po obejrzeniu bazy treningowej i klubowych obiektów, Lewandowski uznał, że są lepsze niż te w Bayernie, Dortmundzie czy Barcelonie.

Media – szczególnie te chicagowskie – podkreślają znaczenie transferu dla sportu w metropolii. Poświęcony klubowi portal Men in Red ocenia, że przyjście Lewandowskiego będzie miało podobny efekt dla Fire jak przyjście Koreańczyka Son Heung-mina do Los Angeles FC (Los Angeles to duże skupisko Koreańczyków w USA), przyciągając na stadiony rzesze kibiców i pobudzając zainteresowanie klubem fanów polonijnych. Portal zaznacza jednak, że pod względem marketingowym dorównuje mu tylko Messi. Autorzy piszą też, że transfer Lewandowskiego kończy starania Chicago o pozyskanie wielkiej gwiazdy futbolu, po wcześniejszych nieudanych próbach ściągnięcia Neymara i Kevina de Bruyne.

Chicagowski portal Patch wskazuje natomiast, że transfer Polaka będzie miał znaczenie pod kątem budowy nowego stadionu, McDonald’s Park, na którym zespół będzie grać od 2028 r.

Według telewizji WGN, o entuzjazmie chicagowskiej społeczności świadczy reakcja kultowej budki z hot-dogami Wiener Circle, która ogłosiła, że w poniedziałek rozdaje 100 darmowych „Polish dogs” na cześć przybycia utytułowanego napastnika.

Witryna The Athletic zaznacza z kolei, że Fire – obecnie trzecia drużyna Konferencji Wschodniej MLS – ma mistrzowskie ambicje, a ściągnięcie Polaka może ułatwić ściągnięcie jego byłego kolegi z Bayernu, Niemca Leona Goretzki.

Lewandowski może zadebiutować 16 lipca w meczu przeciwko innemu druhowi z czasów monachijskich – Thomasowi Muellerowi z Vancouver Whitecaps. Kolejny mecz zagra z Interem Miami, czyli drużyną Messiego, choć odbędzie się on trzy dni po finale mundialu.

Sceptyczny co do transferu jest natomiast Paul Banks, chicagowski komentator sportowy i były autor „Chicago Tribune”. Jego zdaniem – przytoczonym przez portal The Sports Bank – Fire nie potrzebują dodatkowego snajpera, bo ich główny napastnik, Belg Hugo Cuypers, jest czołowym strzelcem ligi, a transfer ma przede wszystkim wymiar wizerunkowy. Lewandowskiego porównuje do „tylnego spoilera, czerwonego lakieru i ozdoby na masce Lamborghini” jednocześnie.

Z Waszyngtonu – Oskar Górzyński (PAP)

 

Liga MLS – ciągle rosnąca, a za rok bardziej europejska po reformie terminarza

Amerykańsko-kanadyjska zawodowa Major League Soccer (MLS), w której w barwach Chicago Fire będzie występował Robert Lewandowski, za rok przejdzie głęboką reformę kalendarza i dostosuje się do obowiązującego w Europie systemu jesień – wiosna.

Liga została założona w 1993 roku, ale inauguracyjny sezon ruszył w 1996. Przez kilka kolejnych lat pozostawała finansowo zależna od ledwie paru sponsorów, ale przez lata rozrosła się do 30 drużyn i wciąż kwitnie. Według danych ligi, wartość klubów od 2018 roku zwiększyła się trzykrotnie i wynosi obecnie ok. 23 miliardów dolarów.

 

Od 2018 roku frekwencja wzrosła o 35 procent i w 2024 roku średnio na meczu MLS osiągnęła rekordowe 23 342 widzów, a łączna publiczność po raz pierwszy przekroczyła granicę 11 milionów. W 2025 te liczby nieco spadły, ale MLS jest obecnie trzecią siłą wśród lig zawodowych w Ameryce Północnej, po futbolowej NFL oraz koszykarskiej NBA, a zdystansowała już Major League Baseball (MLB) i National Hockey League (NHL). W międzynarodowym zestawieniu tylko rozgrywek piłkarskich zajmuje pod tym względem 10. miejsce.

 

Wielka w tym zasługa supergwiazd światowego futbolu, jak Argentyńczyk Lionel Messi (Inter Miami), Niemiec Thomas Mueller (Vancouver Whitecaps) czy Koreańczyk Son Heung-min (Los Angeles FC), które zdecydowały się na występy za oceanem, ale też wielomiliardowego kontraktu z Apple TV, który pomaga rozpropagować rozgrywki i ułatwia kibicom, zwłaszcza młodszym, dostęp do śledzenia meczów.

 

Komisarz MLS Don Garber nie ukrywał, że chciałby wykorzystać trwający w USA, Kanadzie i Meksyku mundial do dalszego rozwoju ligi.

 

– Liczymy, że frekwencja i zainteresowanie wzrosną, ponieważ tak sytuacja wyglądała w innych krajach, które organizowały mistrzostwa świata – podkreślił w wywiadzie dla Reutersa i zwrócił uwagę, że średnia wieku piłkarzy wynosi 26 lat, więc z pewnością MLS nie jest miejscem dla zawodników u schyłku kariery, a taką łatkę kiedyś jej przyszyto.

 

– Lionel Messi? Nie przyjechał tu na emeryturę. Facet gra pełne 90 minut w każdym meczu i walczy, jakby od wygranej zależało całe jego życie – opisywał i przyznał, że transfer słynnego Argentyńczyka, który teraz błyszczy w mistrzostwach świata, zmienił postrzeganie całej ligi.

 

Kolejną zmianą, która ma poprawić notowania MLS, będzie drastyczna zmiana terminarza i dostosowanie go do obowiązującego w Europie systemu jesień – wiosna.

 

Od lat rozgrywki toczą się bowiem według schematu wiosna – jesień, a sezon pokrywa się z rokiem kalendarzowym. Obecny rozpoczął się w lutym. Po przerwie na mundial rozgrywki zostaną wznowione w połowie lipca, faza zasadnicza potrwa do 8 listopada, a potem – wzorem innych lig zawodowych w USA – rozpocznie się play off. Jego zwieńczeniem będzie mecz finałowy – o Puchar MLS – 18 grudnia.

 

Później jednak ligę czeka rewolucja, którą Radę Gubernatorów MLS przegłosowała w listopadzie 2025 i określiła jako „jedną z najważniejszych zmian w historii ligi”.

 

Wiosną 2027 odbędzie się sezon przejściowy, tzw. Sprint Season, od lutego do maja, gdyż celem jest przestawienie MLS na całkiem nowy system, który zacznie obowiązywać od edycji 2027/28. Rozgrywki ruszą w połowie lipca przyszłego roku i potrwają do maja 2028, z przerwą zimową od grudnia do lutego. Inną modyfikacją będzie odejście o tradycyjnego podziału na dwie konferencje na rzecz jednej, łącznej tabeli.

 

Władze ligi argumentowały, że celem tej zmiany jest m.in. dostosowanie się do międzynarodowego okna transferowego. Komisarz Garber podkreślił, że dotychczasowy kalendarz stawiał kluby MLS w trudnej pozycji negocjacyjnej na rynku transferowym, który w USA kwitł w połowie rozgrywek, czyli w europejskim letnim okienku. Nowy system ma pozwolić w pełni zsynchronizować się z globalnym rynkiem, co ułatwi pozyskiwanie cennych graczy.

 

W dotychczasowym modelu MLS grała w trakcie letnich turniejów międzynarodowych, jak Copa America, Złoty Puchar CONCACAF czy mistrzostwa świata (w tym roku zrobiono wyjątek) bądź Europy. Kluby musiały się liczyć, że powołane do kadr narodowych gwiazdy będą niedostępne na wiele tygodni. Dostosowanie kalendarza do terminarza FIFA pozwoli na naturalne przerwy w rozgrywkach na mecze reprezentacji.

 

Przez lata jednym z argumentów na „nie” w sprawie kalendarza rozgrywek była konieczność dłuższej przerwy zimowej, by w takich miastach, jak np. Chicago, Toronto czy Montreal nie grać w okresie potencjalnie największego śniegu i mrozu. Dlatego m.in. jednym z elementów reformy będzie wprowadzenie przerwy zimowej od połowy grudnia do połowy lutego, czyli bardzo podobnie, jak to jest np. w Polsce, gdzie ekstraklasa rusza w ostatnich dniach stycznia.

 

Z drugiej strony przerwa między sezonami w czerwcu i lipcu pozwoli uniknąć choć w części gry w upałach, jakie o tej porze roku panują m.in. na południu Stanów Zjednoczonych.

 

Komisarz Garber zaznaczył, że liga jest już na tyle silna, iż może sobie pozwolić na „przesuwanie granic”, a do tego zalicza reformę kalendarza. Z piłkarzem pokroju Roberta Lewandowskiego będzie jeszcze mocniejsza. (PAP)

 

pp/ sab/

Podobne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnio dodane