Julie Davis, pełniąca obowiązki ambasadora USA w Kijowie, rezygnuje ze stanowiska z powodu różnicy zdań z prezydentem Donaldem Trumpem i rozczarowania brakiem poparcia z jego strony dla Ukrainy – podał we wtorek „Financial Times”, powołując się na osoby znające przyczyny decyzji dyplomatki.
Davis odejdzie ze stanowiska w ciągu kilku tygodni, co oznacza, że amerykańska placówka dyplomatyczna o kluczowym znaczeniu będzie pozbawiona szefa w okresie, w którym Rosja przygotowuje się do letniej ofensywy przeciw Ukrainie – podkreśla brytyjski dziennik.
Zwraca uwagę, że Davis, będąca charge d’affaires od maja ubiegłego roku, odchodzi z tych samych przyczyn, co jej poprzedniczka ambasador USA, Bridget Brink.
Były ambasador USA w Warszawie Daniel Fried ocenił w rozmowie z „FT”, że Davis, którą zna od lat, jest znakomitą dyplomatką i prawdziwą ekspertką, a administracja Trumpa „potrzebuje takich ludzi – czy zdaje sobie z tego sprawę, czy nie”.
Dziennik przypomina, że w trakcie obu kadencji Trumpa dyplomaci pełniący funkcję ambasadora USA w Kijowie popadali w niełaskę lub konflikt z administracją.
W 2019 roku, oskarżając ją o „nielojalność”, Trump odwołał nagle ambasador Marie Yovanovitch, która została następnie jednym z ważnych świadków podczas przesłuchań w Kongresie podczas pierwszego impeachmentu prezydenta.
Bridget Brink, która odeszła ze stanowiska w kwietniu 2025 roku, oświadczyła, że była przeciwna naciskom Trumpa na Kijów, przy równoczesnym ulgowym traktowaniu Kremla. To, co ostatecznie przesądziło o jej decyzji, to napastliwe potraktowanie przez Trumpa prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego podczas jego wizyty w Białym Domu w lutym 2025 roku, po której USA wstrzymały na wiele tygodni pomoc wojskową i wsparcie wywiadowcze dla Kijowa.
Obecni i byli amerykańscy dyplomaci zwrócili uwagę w rozmowie z „FT”, że pod rządami Trumpa osoby zajmujące się Ukrainą albo odchodzą na emeryturę, albo rezygnują z pracy w dyplomacji, albo są zwalniane przez prezydenta.
Jeden z rozmówców dziennika, zawodowy dyplomata, ocenił, że osoby, które wstawiają się za Ukrainą, „znajdują się na celowniku” Trumpa.
„FT” podkreśla, że obecna administracja zmarginalizowała Departament Stanu, a zawodowych dyplomatów w wielu misjach zastąpili ludzie wskazani przez prezydenta, jak jego zięć Jared Kushner i zaprzyjaźniony deweloper Steve Witkoff, którym powierzono – wśród wielu innych – zadanie wynegocjowania pokoju w wojnie Rosji przeciw Ukrainie.
Tylko 8 proc. nominowanych przez Trumpa ambasadorów, to zawodowi dyplomaci; w grudniu jego administracja odwołała ze stanowisk kilkudziesięciu ambasadorów, argumentując, że misje dyplomatyczne USA powinny realizować politykę prezydenta znaną jako America First (Ameryka przede wszystkim) – przypomina dziennik. (PAP)
fit/ mal/