– Ja nie mam sobie nic do zarzucenia – tak Anna Konieczyńska, była już wiceprezes KARR, skomentowała decyzję kolegów i koleżanek z KO.
Konieczyńska odwołana została z funkcji wiceprezesa Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego (KARR) – poinformował rzecznik prasowy dolnośląskiego Urzędu Marszałkowskiego Michał Nowakowski.
Portal Wirtualna Polska ujawnił, że 4,5 mln zł z pomocy dla powodzian trafiło do trzech firm z miejscowości Dziwiszów na Dolnym Śląsku. 200 tys. zł otrzymała firma męża Anny Konieczyńskiej, polityk Koalicji Obywatelskiej i wiceprezes KARR. Instytucja ta odpowiadała za rozdzielanie wsparcia dla przedsiębiorców poszkodowanych przez powódź z 2024 r. Kasa trafiła tez do sąsiada działaczki KO (ponad trzy miliony złotych) oraz właściciela lokalnej telewizji, która współpracuje z samorządem (ponad milion złotych). Tymczasem dane straży pożarnej oraz systemów satelitarnych pokazują, że nieruchomości te nie ucierpiały wskutek powodzi.
Konieczyńska została zawieszona w prawach członka Koalicji Obywatelskiej i ma stanąć przed sądem koleżeńskim, o czym poinformował szef dolnośląskich struktur KO Michał Jaros. Postępowanie dotyczące możliwych nieprawidłowości wszczęła prokuratura.
– To jest nagonka. Parę takich nagonek już obserwowaliśmy. Dziennikarze nie dołożyli należytej staranności. Zabrakło obiektywizmu. Nie przedstawili sprawy rzetelnie – mówiła Konieczyńska w rozmowie z dziennikarzami TV Republika i wPolsce24.
Jednocześnie stanowczo oświadczyła, że nie wpuści mediów do swojego domu i nie pokaże, gdzie miały miejsce rzekome uszkodzenia po powodzi. Podkreśliła, że sprawę bada Centralne Biuro Antykorupcyjne.
– Skąd indziej usłyszałam, że mam stać się ofiarą polityczną. Przyjmuję. Czasem tak jest. Ja nie mam sobie nic do zarzucenia, dopełniłam wszystkich procedur, zawsze to robię – oznajmiła była już wiceprezes KARR.
oprac. PJ na podts. wPolsce24







