Wizerunek Polski w USA jest tak dobry, że spór o Trybunał Konstytucyjny nie musi mu trwale zaszkodzić, pod warunkiem że politycy szybko znajdą wyjście z kryzysu, zamiast go eskalować – powiedział PAP b. ambasador USA w Polsce Daniel Fried.
Zaznaczył, że narracja o „zamachu stanu” jest szeroko rozprowadzana przez „kanały MAGA”.
Fried, wieloletni dyplomata i ekspert think-tanku Atlantic Council, przyznał, że od piątkowego popołudnia otrzymuje lawinę telefonów od dziennikarzy i innych ekspertów z pytaniami, „co się dzieje w Polsce”.
– My, Amerykanie, jesteśmy pochłonięci własną polityką, ale ta sprawa wzbudziła duże zainteresowanie – powiedział. Jak dodał, kontekst tego zainteresowania nie jest pozytywny i choć uważa, że co do meritum sporu o Trybunał Konstytucyjny racja leży po stronie rządu, to nie rozumie, dlaczego władze wybrały taki sposób i taki moment na swoje działanie, biorąc pod uwagę sytuację międzynarodową.
Ocenił, że sam z rozstrzygnięciem tej kwestii zaczekałby do czasu, aż Putin przegra w Ukrainie, a Donald Trump przestanie być prezydentem. Zaznaczył też, że do awantury dochodzi w momencie trwania spotkania szefów dyplomacji G20 w Atlancie, na którym sekretarz stanu Marco Rubio przekonywał o zasadności uczestnictwa Polski w grupie skupiającej największe gospodarki świata.
Według Frieda rząd znalazł się w defensywie, bo nie przedstawił skutecznie swoich racji. Tymczasem – jak zaznacza – prawicowa opozycja szybko upowszechniła własną narrację w środowisku MAGA, które na nią zareagowało.
Mimo to, Fried uznał oświadczenie ambasadora USA w Polsce Toma Rose’a, wzywające obie strony do deeskalacji i deklarujące nieingerencję w sprawy Polski, jako „pozytywne i solidne”.
Zastrzegł jednak, że gdyby je redagował, zmieniłby zdanie sugerujące, że rząd używa władzy państwowej do zmiany składu Trybunału, bo pomija ono odmowę zaprzysiężenia sędziów przez prezydenta.
Jego zdaniem oświadczenie i tak jest „znacznie lepszym punktem wyjścia” dla rządu USA niż partyjne deklaracje o zamachu stanu, które mogłyby padać ze strony osób z otoczenia Trumpa.
Były dyplomata wyraził nadzieję, że spór zostanie szybko zażegnany, zwracając uwagę, że sprawa uderza w reputację Polski, która w ostatnich latach była w Stanach Zjednoczonych bardzo dobra.
– Nie sądzę, by szkody były nieodwracalne, bo wizerunek Polski jest tak dobry, że ludzie zadają sobie pytanie: Takie rzeczy dzieją się w Polsce? – powiedział Fried.
Jak podkreślił, Polska miała w ostatnich latach w USA „fantastyczną” prasę, a dalsze skutki kryzysu zależą od tego, jak się on zakończy.
– Jeśli dojdzie do porozumienia, ludzie powiedzą: „Polska polityka bywa emocjonująca, ale Polacy potrafią wyjść z kłopotów”. I sam będę to bardzo mocno podkreślał – zapowiedział.
Były ambasador odnotował, że prezydent Nawrocki spotkał się z wicepremierem, szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Spekulował, że lider ludowców mógłby odegrać rolę pośrednika w rozwiązaniu konfliktu. Wyraził też nadzieję, że rolę negocjatora odegra po powrocie z Atlanty szef MSZ Radosław Sikorski:
– Jest politykiem partyjnym, ale wie, jak wynegocjować deal – ocenił.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)