Polityczna walka o przyszłość wybieralnej rady szkolnej w Chicago nabiera tempa. Liderzy Chicago Teachers Union oraz koalicja organizacji progresywnych poparli kilkunastu kandydatów startujących w wyborach do rady.
Wśród nich znalazła się Tameka Walton, matka ucznia Chicago Public Schools i liderka organizacji non-profit. Walton startuje jako kandydatka niezależna, po tym jak została usunięta z oficjalnej listy wyborczej w rywalizacji z obecnym członkiem rady Che „Rhymefest” Smithem. Powodem była niewystarczająca liczba ważnych podpisów.
„Ludzie kontra miliarderzy”
Walton uważa, że poparcie CTU może pomóc jej w trudniejszej kampanii prowadzonej poza oficjalną listą kandydatów. Podkreśla też, że w tegorocznych wyborach do rady szkolnej pojawiają się duże pieniądze i silne wpływy polityczne.
Hilario Dominguez, kandydat popierany przez CTU na przewodniczącego rady, przekonuje, że koalicja ma być przeciwwagą dla wpływów bogatych grup interesów. Według niego wyborcza walka sprowadza się do starcia zwykłych mieszkańców z miliarderami.
Krytycy CTU widzą to jednak zupełnie inaczej. Austin Berg z Chicago Policy Center uważa, że związek od lat działa bardziej jak polityczna machina niż tradycyjna organizacja zawodowa.
Spór o podatek od milionerów
Kontrowersje dotyczą także planów związanych z listopadowymi wyborami. Członkowie rady powiązani z CTU chcą umieścić na karcie do głosowania pytanie doradcze dotyczące podatku od milionerów. Jego celem miałoby być zwiększenie finansowania edukacji w Illinois.
Przeciwnicy pomysłu twierdzą, że rada szkolna powinna koncentrować się przede wszystkim na wynikach i jakości edukacji, a nie na politycznym aktywizmie.
Decyzja w sprawie referendum musi zapaść przed przyszłym poniedziałkiem. Głosowanie może odbyć się podczas specjalnego posiedzenia rady jeszcze w tym tygodniu.