Jennifer Lopez wywołała burzliwą dyskusję w mediach społecznościowych po stwierdzeniu, że za prawdziwego nowojorczyka można uznać wyłącznie osobę urodzoną w jednej z pięciu dzielnic Wielkiego Jabłka. Aktorka i piosenkarka postawiła kontrowersyjną tezę podczas rozmowy w programie „SubwayTakes”, promującej film „Office Romance”.
W rozmowie z prowadzącym program Kareemem Rahmą Lopez stwierdziła, że samo mieszkanie w mieście nie wystarcza do nazywania się nowojorczykiem. „Każdy chce rościć sobie prawo do naszego miasta, ale trzeba urodzić się w Nowym Jorku. Trzeba urodzić się w jednej z pięciu dzielnic, żeby być nowojorczykiem” – podkreśliła piosenkarka.
Rahma odpowiedział, że po przeprowadzce do Nowego Jorku w 2012 r. usłyszał, że po dziesięciu latach będzie mógł nazywać się nowojorczykiem. Lopez odparła, że jako rodowita mieszkanka miasta „nie podpisała takiej petycji”. Artystki nie przekonał także argument gospodarza, że płaci w mieście podatki.
„Kiedy rodzisz się w Nowym Jorku, wtedy naprawdę jesteś nowojorczykiem. (…) Powiedziałam, co powiedziałam. To miałam na myśli” – podsumowała.
Lopez, znana także z przydomka „Jenny From the Block”, urodziła się na nowojorskim Bronksie w rodzinie imigrantów z Portoryko. W programie Kareema Rahmy wystąpiła przy okazji promocji komedii romantycznej Office Romance, w której zagrała u boku Brett Goldstein.
Wypowiedź spotkała się z mieszanymi reakcjammi użytkowników mediów społecznościowych. Część komentujących poparła stanowisko artystki, inni zwracali uwagę na wielokulturowy charakter miasta i jego historię jako miejsca przyjmującego imigrantów. Wielu internautów wskazywało, że nawet obecny burmistrz Wielkiego Jabłka – Zohran Mamdani – urodził się nie tylko poza Nowym Jorkiem, ale wręcz w innym kraju.
Red. JŁ