Powiat Hill w Teksasie jako pierwszy samorząd lokalny w stanie wprowadził tymczasowe moratorium na budowę centrów danych i elektrowni na terenach niezurbanizowanych. Władze Hill County obawiają się wpływu ogromnych, energo- i wodochłonnych inwestycji oraz ich wpływu na środowisko i lokalną społeczność.
Stosunkiem głosów 3 do 2 sąd administracyjny powiatu Hill zdecydował o wprowadzeniu rocznego moratorium na budowę elektrowni i centrów danych na terenach niezurbanizowanych w granicach samorządu. To oznacza opóźnienie budowy co najmniej ośmiu dużych centrów danych, które miały powstać w Hill County w najbliższym czasie. Niektóre z nich miały posiadać własną elektrownię.
„Nie próbuję łamać prawa, nie próbuję drwić z gubernatora ani legislatury, ale moi wyborcy, moi ludzie, dosłownie błagają teraz o pomoc i nie mam innego mechanizmu, jak tylko to” – powiedział sędzia powiatu Hill Shane Brassell. Brassell to republikanin, który przewodniczy panelowi sądu administracyjnego. Sam zagłosował za zakazem, przechylając szalę na stronę moratorium.
Planowane inwestycje w centra danych w USA opiewają na dziesiątki, a nawet setki miliardów dolarów. Tak duże nakłady mają związek z rosnącym zapotrzebowaniem na moc obliczeniową dla modeli sztucznej inteligencji. W międzyczasie rosną jednak obawy – zarówno wśród demokratów, jak i republikanów – dotyczące wpływu ogromnych inwestycji korporacji na życie zwykłych ludzi.
Obawy dotyczą zwiększonego zużycia wody, która jest potrzebna do chłodzenia serwerów, przeciążenia sieci elektrycznej, generowanego hałasu oraz ogólnego pogorszenia jakości życia na terenach, gdzie powstają wielkie serwerownie.
Według sondażu Gallupa z marca 71 proc. respondentów nie chciałoby mieszkać w pobliżu centrum danych, z czego 48 proc. „zdecydowanie”.
Red. JŁ