Kluczowy świadek w sprawie śmierci Rubena Raya Martineza – obywatela USA zastrzelonego przez służby imigracyjne w Teksasie – zginął w wypadku samochodowym przed podpisaniem formalnych zeznań. Przed śmiercią Joshua Orta podważył wersję agentów HSI, jakoby Martinez stawiał opór i potrącił jednego z funkcjonariuszy.
23-letni Ruben Ray Martinez został śmiertelnie postrzelony 15 marca 2025 roku na South Padre Island w Teksasie – w pobliżu granicy USA z Meksykiem. Według prezentowanej przez Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego (DHS) wersji wydarzeń, Martinez nie podporządkował się instrukcjom stróży prawa, a po poleceniu opuszczenia pojazdu ruszył, potrącając jednego z agentów. Wówczas drugi agent oddał kilka strzałów przez uchyloną szybę samochodu.
Agencji HSI byli obecni na miejscu – zgodnie z „oficjalną” wersją wydarzeń – aby pomagać lokalnej policji w zabezpieczeniu miejsca wypadku drogowego. Nie jest jasne, dlaczego funkcjonariusze imigracyjni interweniowali przy tego typu incydencie. O udziale agentów HSI w zdarzeniu 15 marca 2025 roku DHS poinformował dopiero w ostatnim czasie, nie ujawniając tego faktu przez ok. 11 miesięcy.
Kluczowym świadkiem w sprawie śmierci 23-latka był Joshua Orta, który podczas wstępnego przesłuchania podważył zeznania agentów federalnych. Orta twierdził, że Martinez nie był agresywny i próbował podporządkować się poleceniem funkcjonariuszy, a strzały padły nagle i bez ostrzeżenia.
Orta nie zdążył formalnie złożyć i podpisać swoich zeznań. Mężczyzna zginął w wypadku samochodowym na autostradzie w San Antonio. Miał stracić panowanie nad pojazdem, które następnie uderzyło w słup i stanęło w płomieniach. Orta zmarł na miejscu zdarzenia.
Prawnik rodziny Martineza Alex Stamm nazwał śmierć Orty „tragedią” i podkreślił, że jego zespół stracił kluczowego świadka w sprawie zastrzelonego 23-latka.
Red. JŁ